środa, 7 lutego 2018

"Elita." Kiera Cass

Tytuł: Elita
Tytuł oryginału: The Elite
Autor: Kiera Cass
Data wydania: 21 maja 2014
Liczba stron: 328
Kategoria: literatura młodzieżowa

Opis:

Drugi tom "Rywalek". Do pałacu przybyło trzydzieści pięć dziewcząt. Teraz zostało ich tylko sześć. Ami i książe Maxon stają się sobie coraz bliżsi, jednak dziewczyna wciąż pamięta o Aspenie, chłopaku, którego darzyła szczerą miłością jeszcze zanim trafiła do pałacu.

Recenzja pierwszej części: "Rywalki"


Moje wrażenia: 

    Po przeczytaniu pierwszej części, długo zastanawiałam się czy zabrać się za kolejne tomy. Pomimo tego że książka podobała mi się, była dość zwykła. Ot, tak na jeden wieczór. Jednak te cudowne okładki przyciągają człowieka do siebie. Stwierdziłam że mi się nudzi, a nie chciałam czytać czegoś bardzo wymagającego, więc wybór padł na "Elitę".
    I przyznam szczerze, że jestem nią bardzo zaskoczona. Książkę czyta się bardzo dobrze. Język jest przystępny, łatwy dzięki czemu lekturę czyta się szybko. W sumie pochłonęłam ją w jeden wieczór.
   
   Do tego dzieje się tu więcej niż w poprzedniej części. W końcu pojawiają się rebelianci, i to dłużej niż dwa ataki i jedna strona. Dzięki temu, okazuje się że jednak istnieją i nie są jak Yeti (czasami się pojawią, niby jest jakiś ślad, ale nikt nigdy ich nie widział.) Jest to miłe zaskoczenie, bo dzięki temu coś się dzieje. I nie jest na zasadzie, że jeszcze dobrze się nie rozkręciło, a atak już się skończył. Mam nadzieję że  w kolejnych częściach będzie ich więcej. I że wyjaśni się parę spraw.  Dodatkowym plusem jest to, że pojawia się coś nowego, czyli historia Ileii.
 
   Jeśli chodzi o bohaterów, to przyznam że moje podejście i nastawienie do nich troszkę się zmieniło. Myślałam że zmienią się na lepsze, a tymczasem no niezupełnie tak było. 
Zacznę może od najważniejszej pary w Królestwie- czyli król i królowa. Jeśli chodzi o królową, to była taka nijaka. Niby się pojawiała, coś tam było, ale stanowczo za mało. Jest jak taka dobra wróżka, jest świadomość że gdzieś tam jest, czasami się pojawi, ale w większości jej nie ma. Do tego jest taka pokorna? Cicha? Chyba te określenia najbardziej do niej pasują oprócz tej nijakości.
Król- nie podoba mi się to że Kiera Cass zrobiła z niego takiego potwora. Osobę która tylko bije i się wścieka. Oczywiście nie popieram jego niektórych zachowań, ale nie dziwię się że wkurzył się gdy Ami wystrzeliła ze zniesieniem kast, czy broniąc Marlee.

      No właśnie jeśli chodzi o Ami. Jak w pierwszej części, rozumiałam jej zachowanie i myślałam że coś się zmieni, tak niestety nie było. Ciągle żyje przeszłością, nie potrafi zapomnieć o Aspenie, choć powinna dać sobie już spokój. Prawda jest taka, że powinna być już pewna a nie rozdarta. Zachowuje się jak taka typowa nastolateczka, która jedno myśli, drugie robi, trzecie chce, czwarte mówi. I jest z tym strasznie irytująca. Do tego nieodpowiedzialne zachowanie. Tu mamy prosty przykład z bronieniem Marlee. Dobrze, fajnie że chciała ją bronić, ale nie pomyślała o konsekwencjach. To samo z zlikwidowaniem kast- wymyśliła ten pomysł na poczekaniu, nie myśląc nad nim głębiej. Podejrzewam że gdyby inaczej to rozegrała,  aż tak wielkiego problemu by nie było.  Już nie wspomnę o tym że Maxon jej zaufał, powiedział o dziennikach, mówiąc żeby nic nikomu nie mówiła a ta leci do taty i opowiada. Bo tak, w końcu pojawiają się rodziny każdej z dziewczyn. Tylko na jakiś czas, ale zawsze coś.

I Maxon- w tej części wyszedł na taką dupę wołową. Ani trochę nie podobało mi się jego zachowanie. Tu mówi że kocha Ami, że mogłaby się zdecydować. A trzy sekundy później całuje się z Celeste, ignoruje Ami i rozmawia z pozostałymi dziewczętami, w szczególności z Kriss. No ja rozumiem że musi wybrać jakąś inną dziewczynę, gdyby Ami się rozmyśliła, ale kurczę no. Tak się nie robi. Serio miałam ochotę zrobić mu krzywdę za to.

Największym zaskoczeniem była Marlee. To co zrobiła, pokazuje że jednak wygrały w niej uczucia a nie chęć zdobycia tylko i wyłącznie korony. Choć to że nie powiedziała nic Ami, było przykre. I Aspen- tu mam wrażenie że Pani Cass, przypominała sobie o nim raz na jakiś czas. Wiecie długo go nie było, a tu nagle pach jest na 2 zdaniach i znów długo go nie ma.

 Sama książka jest dobra na wieczór, gdy nie ma co się czytać. Jest naprawdę lekka, jest taką przyjemną odskocznią. Dzieje się w niej o wiele więcej niż w "Rywalkach", ale nie jest i tak szczególnie ciężką lekturą.

Ocena: 7/10
 

niedziela, 21 stycznia 2018

Trzecie urodziny bloga- Jak poznałam najlepszą osobę?

                                                        21 styczeń 2015 rok. 

Ta data jest dla mnie szczególnie ważna. To dzień, w którym odważyłam się zrobić coś, czego się nie spodziewałam. Coś, co miało być tylko na chwilę. Coś, co jest ze mną już od 3 lat. Tak, w tym dniu postanowiłam założyć bloga.   
             Spowodowane jest to koncertem Sabatonu, mojego ulubionego zespołu. W domu mają mnie dość, bo ciągle o tym gadam. Czas więc nudzić kogoś innego, a że o blogu myślałam już dawno, wybór pada na niego. Pojawia się pierwsza notka. Dwa dni później pojawia się relacja ze spotkania "Sabatonu" z fanami. Ta panika bo nie wiem co ile publikować wpisy. Ale nie chcę mówić tu o tym jak wyglądało założenie bloga, bo o tym można poczytać w notce na pierwsze urodziny bloga.

    Dziś, chciałabym się cofnąć w czasie, do momentu kiedy poznałam pewną osobę. Osobę którą poznałam przez bloga, potem pisałam aż w końcu poznałam osobiście. Jest to przyjaźń która mam nadzieję przetrwa wszystko.  Chciałabym też podziękować, bo gdyby nie ta osoba, blog dawno by upadł. Byłaś i jesteś największą motywacją jaka tylko może być.

     Zaczęło się od planowania. Z racji tego, że chciałam żeby istniał tak trochę dłużej niż 3-4 wpisy postanowiłam zrobić jakiś TAG. Po znalezieniu gdzieś w googlach listy TAG-ów najbardziej zainteresował mnie ten o Potterze. Nie mając pytań, zaczęłam przeglądać blogi w ich poszukiwaniu. I tak klikając, patrząc trafiłam na blog Kasi z bloga "To moim zdaniem" o której wspominałam nie raz nie dwa tu na blogu. Zaczęłam czytać odpowiedzi, zaczęłam czytać inne teksty. Skończyło się na tym że TAG-u do tej pory nie zrobiłam a bloga Kasi czytam cały czas.
      Nie wiem ile razy miałyśmy się spotkać. W 2015 roku Kasia przyjechała do Krakowa (relacja jest tu klik) ale niestety mi coś wypadło. W 2016 roku ja miałam jechać do Szczecina na weekend, ale koleżanka poszła na L4 i musiałam zostać w pracy. I tak pisałyśmy na Snapie, aż nadszedł czas kiedy stwierdziłam że może Facebook będzie lepszy.

Gdy tak pisałyśmy, coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu iż Kasia to taka bliźniaczka. Tyle że młodsza 2 lata.
Pewno o tym nie wie, ale dzięki niej nie usunęłam bloga w chwilach kryzysowych. Stwierdziłam że nie, bo Ona jedna czyta, więc nie wypada.

I nadszedł 1 sierpień- kiedy się osobiście poznałyśmy. I to w naszym kochanym mieście- Warszawie. Czy się denerwowałam? Ani trochę. Czułam się nieco dziwnie, że w końcu poznam kogoś kogo znam tylko z internetu. Po obchodach 73 rocznicy Powstania Warszawskiego, pojechałyśmy pociągiem do Szczecina, gdzie Kasia przez tydzień musiała znosić pingwinią obecność. W sumie dobrze że spałam w hotelu, bo organizm stwierdził że jak pójdzie spać o 1 w nocy i wstanie o 6 to będzie wyspany. Tak, na urlopie wstawałam o 6 wyspana jak mało kto. Przyznam że był to najlepszy urlop jaki mogłam mieć. I do Szczecina wybiorę się na pewno nie jeden raz.












Tak więc na koniec. Sobie życzę wytrwałości w pisaniu, by nigdy chęci do pisania mnie nie opuściły. Kasi życzę żeby wróciła do blogowania i była taką "dobrą wróżką" lub "mamą chrzestną" dla Pingwiniego Bloga. Wiedz że jesteś najlepsza. 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

"Septimus Heap. Smoczy lot." Angie Sage

Tytuł: Septimus Heap. Smoczy lot
Tytuł oryginału: Flyte
Cykl: Septimus Heap
Autor: Angie Sage
Data wydania: 2007 (data przybliżona)
Liczba stron: 416
Kategoria: Literatura dziecięca

Recenzja I tomu: klik

Opis:

Kolejny tom bestsellerowej sagi o czarodziejach. Fascynujące przygody Septimusa, jego sześciu braci i księżniczki Jenny. Pierwszy tom odnosi ogromne sukcesy na rynku międzynarodowym oraz na rynku polskim. Książka nominowana do Książki Roku w portalu wp.pl w kategorii literatury zagranicznej.

Moje wrażenia:

   "Smoczy lot" to drugi tom z siedmiu, opowiadający o przygodach Septimusa i jego rodziny. Książkę czyta się lekko i przyjemnie, ale skoro jest literaturą dziecięcą, nie należy spodziewać się czegoś ciężkiego.
    Jednak... Cóż "Smoczy Lot" jest najmniej udaną częścią. Przez jakiś czas miałam totalną blokadę co tam się stało. Wiedziałam że jest Smok, jakieś porwanie i nic więcej.
  Głównymi bohaterami jest Septimus i Jenna. Ale autorka skupia się nie tylko na nich, ale również na pozostałych bohaterach, dodatkowo próbując upchnąć jak najwięcej akcji. Przez co zamiast wyjść na dobre, jest zupełnie na odwrót. Jak dla mnie autorka za bardzo skupiła się na pobocznych osobach, przez co wszystko jest strasznie zagmatwane. Plusem jednak jest to że ilość bohaterów ogranicza się do 10 ( tak mniej więcej), bo inaczej czułabym się jakbym czytała "Modę na Sukces". Dodatkowo tylko w tej książce jest wprowadzone zamieszanie, bo w pozostałych częściach jest już większy spokój.
     Pojawia się też nowy bohater- smok. Samo jego wyklucie, to jak to się stało, jest dość specyficzne. I przyznam że dość fajnie opisane. Sam smok, jest taki nijaki. Jest tym smokiem, ale czytając książkę mam wrażenie że to nie smok. Ale to się poprawi, w kolejnych tomach.
Z reszty bohaterów nikt nie doszedł, nikt nie odszedł, i w sumie nawet dobrze. Bo co za dużo to nie zdrowo, a przesadna ilość akcji  i bohaterów też nie jest dobra.
     Tak więc, książka średnio mi się podobała. Ale na pocieszenie dodam, iż pozostałe tomy są już lepsze. I wypadają zdecydowanie lepiej niż ten. Wiem, że nie każdemu ta książka się spodoba. Jest niezwykle prosta, przeznaczona w końcu jest dla dzieci i młodszych czytelników.

Ulubiony cytat: 

"-Sep, co jest...tam... widziałem coś żółtego i błyszczącego.
Septimus omiótł spojrzeniem okoliczny mrok, wykorzystując sztuczkę z Armii Młodych- patrz kątem oka, by widzieć w ciemności. Ujrzał widok, którego się obawiał: otaczało ich mrowie żółtych oczu.
-Niech to gęś- mruknął.
-Gęsi?- powtórzył szeptem Nicko.- A, co za ulga. Przez chwilę myślałem, że to rosomaki.
-To są rosomaki. Cała masa.
-Ale mówiłeś coś o gęsiach.- Nicko wydawał się dotknięty."



Ocena:  3/10


sobota, 13 stycznia 2018

Bookhaul z całego roku 2017

     Po wyzwaniu czytelniczym w 2016 roku, jednym z postanowień było nie kupować książek bo są tanie/ładnie wydane/w promocji/bo zje je koza jak nie kupię. Długo trzymałam się w tym twierdzeniu. Nagle okazało się że potrafię wejść do księgarni nic nie kupując. Aż do maja, kiedy pojechałam na Targi Książki do Warszawy. Tam znalazłam naprawdę cudowne, piękne wydanie Legend Warszawy. No to Rico, kupiła bo wstyd nie znać legend Warszawy. Potem większe zakupy były w październiku, bo Targi Książki w Krakowie. Ambitnie chciałam dać do podpisania, ale po zobaczeniu jakie są kolejki zwiałam w drugą stronę. Lenistwo zwyciężyło i nie chciało mi się czekać 4892732h w kolejce. Ale nie o tym. W sumie za cały rok kupiłam 26 książek. Jest to satysfakcjonujący wynik, że miałam odwyk od kupowania książek. A jak prezentuje się lista którą kupiłam? Jeśli jesteście ciekawy to zapraszam, do czytania dalej ;) 

1. "Wielka księga legend Warszawy." Anna Wilczyńska
2. "Akademia Dobra i Zła." Soman Chainani
3. "Zły Jednorożec." Platte F. Clark



4. "Mock Ludzkie Zoo." Marek Krajewski
5. "Sprawa Niny Frank." Katarzyna Bonda
6. "Czarna Madonna" Remigiusz Mróz


7. "Azyl." Diane Ackerman
8. "Ziarno Prawdy." Zygmunt Miłoszewski
9. "Dziewczyna w czerwonym płaszczyku." Roma Ligocka


10. "Dziewczyna z sąsiedztwa." Jack Ketchum
11. "Przeżyć." Yeonmi Park
12. "Polskie Termopile. Walczyli do końca." Tomasz Stańczyk, Witold Pasek


13. "Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen. Sekretny pamiętnik." Cora Harrison
14. "Wiecznie żywy." Isaac Maron
15. "Bella i Sebastian." Nicolas Vanier
16. "Listy do Małgorzaty Musierowicz." Zbigniew Raszewski


17. "Quidditch przez wieki." J.K. Rowling
18. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć." J.K. Rowling
19. "Kruki Odyna." K.L. Armstrong, M.A. Marr


20. "10 niesamowitych przygód Neli." Nela Mała Reporterka
21. "Kobieta na 2 krańcu świata." Martyna Wojciechowska
22. "Drugi rzut oka. Jak świat się na mnie gapił." Kevin M. Connolly


23. "Opowieści zapomniane. Nieznane legendy Krakowa i okolic." Andrzej Nazar
24. "Beowulf. Epos walki tyleż średniowiecznej co i współczesnej."
25. "Raija ze śnieżnej krainy. Podcięte skrzydła."
26. "Miłość Peonii." Lisa See.

                      

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Lista książek przeczytanych w 2017 roku.

      Dopiero co pisałam listę książek które przeczytałam w 2016 roku, a tu czas na kolejną.  Przyznam że jestem też zaskoczona ilością książek, które przeczytałam. Serio, biorąc pod uwagę że 2017 rok był strasznie zabiegany, jestem zaskoczona że  jest ich prawie 40. Tak wiem, dla niektórych to mało, ale dla mnie jest to duża ilość.
    A jak prezentuje się lista? Dowiecie się niżej :)

1. "Kapitan. Na Służbie." Stephan Talty, Richard Phillips  <recenzja>
2. "Baśniobór" Brandon Mull <recenzja>
3. "Dziewczyna w czerwonej pelerynie" Blaklet-Cartwright/Johnson
4. "Harry Potter i przeklęte dziecko." J.K.Rowling, John Tiffany & Jack Thorne
5. "Baśniobór 2. Gwiazda wieczorna wschodzi." Brandon Mull
6. "Akademia Dobra i Zła: Świat bez książąt." Soman Chainani
7. "Akademia Dobra i Zła: Długo i Szczęśliwie." Soman Chainani
8. "Assasin's Creed: Bractwo." Olivier Bowden
9. "Osobliwy Dom Pani Peregrine." Ransom Riggs  <recenzja>
10. "Vlad Dracula." Dariusz Domagalski
11. "Ostatnia piosenka." Nicholas Sparks
12. "Assasin's Creed: Renesans." Olivier Bowden
13. "Przewodnik po świecie Narnii." Andrea Monda, Paolo Gulisano
14. "Miley Cyrus. Dobra/zła" Chloe Govan
15. "Jurrasic Park. Zaginiony świat." Michael Crichton
16. "Panie z Cranford" Elizabeth Gaskell
17. "Nie pozwól mi odejść." Catherine Ryan Hyde
18. "Dorosnąć." Zofia Chądzyńska
19. "Ever After High. Krzywe zwierciadło." Shannon Hale
20. "Akademia Pennyroyal." M.A. Larson
21. "Wyspa na Prerii." Wojciech Cejrowski
22. "Gringo wśród dzikich plemion." Wojciech Cejrowski
23. "Zaginiony dziennik Indiana Jones
24. "Buffy. Postrach wampirów. Część 1 Przepowiednie."
25. "Buffy. Postrach wampirów. Część 2 Mroczne czasy."
26. "Buffy. Postrach wampirów. Część 3 Król Umarłych."
27. "Buffy. Postrach wampirów. Część 4 Grzechy Pierworodne."
28. "Heartland. 1-2 Powroty. Po burzy." Lauren Brooken
29. "Heartland. 3-4 Własna droga. Trudne decyzje." Lauren Brooken
30. "Heartland. 5-6 Co ma być to będzie. Kiedyś zrozumiesz." Lauren Brooken
31. "Elita." Kiera Cass <recenzja>
32. "Wiecznie żywy." Isacc Marion
33. "Dziewczyna z sąsiedztwa." Jack Ketchum
34. "Raija ze śnieżnej krainy. Podcięte skrzydła."
35. "Przeżyć." Yeonmi Park
36. "Wielka Księga legend Warszawskich."



      W końcu zaczęłam też czytać książki, które kupiłam lata świetlne temu i oczywiście nie zdążyłam przeczytać. Ale powoli nadrabiam zaległości, i mam nadzieję że w tym roku "lista wstydu" się zmniejszy do ilości minimalnej. Mam też nadzieję że odgrzebię się z recenzjami, bo jak na razie zostało ich jeszcze trochę z 2016r. Ale nie ma co się denerwować, na wszystko przyjdzie czas :)


czwartek, 4 stycznia 2018

Czytelnicze i filmowe podsumowanie drugiego półrocza 2017r.

      Przyznam że nie mam pojęcia, kiedy zleciała druga połówka 2017 roku. Zresztą nie wiem kiedy zleciał cały rok. Przyznam że 2017, był dobrym rokiem. Poznałam dużo osób, dużo się zmieniło, nie zawsze było kolorowo ale jednak po złym zawsze było coś dobrego. Ale nie o tym, bo zaczynam się rozgadywać nie na temat.
Z racji tego że jest koniec roku, trzeba zacząć robić podsumowania. Pierwsze które należy wykonać, to podsumowanie drugiej połowy 2017 roku. Czy brakowało mi pisania co miesiąc podsumowań? Jeśli mam być szczera to nie. Miałam długi przestój czytelniczy i nie byłoby sensu robić podsumowania na 2-3 książki. A prawda jest taka że dopiero od końca października zaczęłam więcej czytać. Oczywiście jest tu mowa o okresie od końca czerwca do końca grudnia. Ale że wstęp jest już długi, to zapraszam do zapoznania się z tym co przeczytałam w tym półroczu:

Książki: 

1. "Panie z Cranford." Elizabeth Gaskell
2. "Nie pozwól mi odejść." Catherine Ryan Hyde
3. "Dorosnąć." Zofia Chądzyńska
4. "Ever After High. Krzywe zwierciadło." Shannon Hale
5. "Akademia Pennyroyal." M.A. Larson
6. "Wyspa na Prerii." Wojciech Cejrowski
7. "Gringo wśród dzikich plemion." Wojciech Cejrowski
8. "Zaginiony dziennik Indiana Jones."
9. "Buffy. Postrach wampirów. Część 1 Przepowiednie."
10. "Buffy. Postrach wampirów. Część 2 Mroczne Czasy."
11. "Buffy. Postrach wampirów. Część 3 Król umarłych."
12. "Buffy. Postrach wampirów. Część 4 Grzechy pierworodne."
13. "Heartland. 1-2 Powroty. Po burzy." Lauren Brooken
14. "Heartland. 3-4 Własna droga. Trudne decyzje." Lauren Brooken
15.  "Heartland. 5-6 Co ma być, to będzie. Kiedyś zrozumiesz." Lauren Brooken
16. "Elita." Kiera Cass <recenzja>
17. "Wiecznie żywy." Isaac Marion
18. "Dziewczyna z sąsiedztwa." Jack Ketchum
19. "Raija ze śnieżnej krainy. Podcięte skrzydła."
20. "Przeżyć." Yeonmi Park
21. "Wielka księga legend Warszawskich."


















Filmami nie mam co się chwalić. Nie zawsze miałam czas i ochotę oglądać jakikolwiek film. Fakt jest jednak taki, że gdyby doliczyć "Van Helsinga", "Hobbbita", "Władcę Pierścieni" czy "300: Początek Imperium" to lista nigdy by się nie skończyła. Potrafiłam z uporem maniaka oglądać te filmy w kółko, i w kółko i tak cały czas.

Filmy:

1. Mumia
2. Piękna i Bestia
3. Godzilla
4. Goblin
5. Rock Dog. Pies ma głos.


Przyznam że i tak jestem z siebie zadowolona. Biorąc pod uwagę to, że miałam dość długi zastój czytelniczy, to i tak przeczytałam dużo. Zresztą, czy liczy się ilość? Ważne jest to że się czyta, w końcu to nie wyścigi.

piątek, 20 października 2017

"Martwy aż do zmroku" Charlaine Harris

Tytuł: Martwy aż do zmroku
Tytuł oryginału: Dead Until Dark
Cykl: Sookie Stackhouse
Autor: Charlaine Harris
Data wydania: 29 lipca 2009
Liczba stron: 386
Kategoria: fantastyka

Opis:

Dzięki wynalezionej w japońskim laboratorium syntetycznej krwi oraz napojowi z jej ekstraktem o nazwie Tru:Blood, w ciagu zaledwie jednej nocy wampiry z legendarnych potworów przeistoczyły się w przykładnych obywateli. I choć ludzie nie figurują już w ich jadłospisie, społeczeństwo niepokoi się, co stanie się, gdy wampiry opuszczą mroczne kryjówki. Przywódcy religijni i polityczni na całym świecie wyrazili już na ten temat swoje zdanie i jedynie mieszkańcy Bon Temps, małego miasteczka w Luizjanie, nie mogą się zdecydować, co o tym naprawdę myśleć.
Miejscowa kelnerka, Sookie Stackhouse dobrze wie, jak wygląda życie na marginesie społeczeństwa. Jako osoba posiadająca wątpliwy dar słyszenia myśli innych ludzi, przychylnie patrzy na integrację społeczną wampirów, a w szczególności na pewno przystojnego 173-latka, Billa Comptona. Niestety, seria tajemniczych wydarzeń, które towarzyszą pojawieniu się Billa w Bon Temps, wystawi otwartość Sookie na próbę.
Powieść która stała się podstawą do głośnego serialu "Mroczna Krew" emitowanego od lutego 2009 na kanale HBO. Pięć miesięcy po amerykańskiej premierze nowy serial HBO "Czysta Krew" (True Blood) zadebiutuje w Polsce. Twórcą serialu jest laureat Oscara Alan Ball, pomysłodawca kultowej produkcji "Sześć stóp pod ziemią". Serial zgromadził największą widownię spośród dotychczasowych produkcji HBO i otrzymał dwie nominacje do Złotych Globów. W rolach głównych występują laureatka Oscara, Anna Paquin i Stephen Moyer.


Moje wrażenia:

      Do przeczytania skłoniło mnie tylko jedno- rosnąca sterta kupionych egzemplarzy. Tak, jestem jedną z tych osób które jak widzą ciekawy opis+motyw fantastyczny+ dobrą cenę muszą to mieć. No a że miałam wielką fazę na wampiry to mam. W sumie na razie przeczytałam dwa tomy, wypożyczone z biblioteki, a reszta stoi i czeka.
   W sumie po opisie nie spodziewałam się ciężkiej lektury. Wiedziałam, że będzie to baaardzo lekka i niewymagająca  książka. I miałam rację- jest jedną z tych lektur które czyta się bardzo szybko.
Tak czepiając się opisu- podziwiam ludzi którzy go stworzyli. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam tak dużo tekstu na okładce.
   Moje pierwsze wrażenie- książka podobna jest do "Zmierzchu" i "50 twarzy Greya". Przez całą książkę nie mogłam pozbyć się tego wrażenia. Dlaczego? Już tłumaczę. Sookie umie czytać w myślach (jak Edward), poznaje Billa i od razu się zakochuje (jak Bella).  I jak umie czytać w myślach każdej osoby, tak w przypadku wampira nie potrafi (jak Edward u Belli). W sumie czytanie w myślach jest tu lepiej pokazane. Sookie słyszy myśli cały czas, czy tego chce czy nie, a nie jak Edward musi skupić się na danej osobie.
   A "50 twarzy Greya"? No cóż sceny seksu czasami były niezbyt przyjemne. I czasami miałam wrażenie że to jest cały sens książki. A zrobienie z brata Sookie, erotomana spotęgowało całe uczucie.

  Całe szczęście pod względem fabuły jest już zupełnie inna. Pojawił się wampir, to muszą być problemy, w które wciągnięta jest główna bohaterka. Oczywiście to ona musi ratować wszystkich, dzięki swojemu darowi. Oczywiście fabuła nie jest zrobiona na wielkie wyżyny, raczej skłaniam się ku najmniejszej linii oporu. 

  Bohaterowie są dobrze wykreowani, każdy z nich ma swoją osobowość i nie są zrobieni na jedno kopyto. Pierwszy raz mi się zdarzyło, że na przemian albo mnie irytowali albo ich uwielbiałam.   Dodaje im takiej normalności, bo zazwyczaj bohaterów się kocha albo się nienawidzi. Albo są dobrzy albo źli i nie ma nic pomiędzy. A w książce "Martwy aż do zmroku" bohaterowie są tak pomiędzy. Najbardziej kochaną osobą, którą najbardziej polubiłam to babcia. Ale to chyba nikogo nie dziwi, bo w większości książek babcie są kochane. Sama główna bohaterka- no cóż, ją nie raz chciałam kopnąć, za zachowanie takiej "typowej blondyneczki". Jest strasznie irytująca zarówno w książce i w odcinkach "Czysta Krew".
 Zaś Jason- nie chciałabym mieć takiego brata. Nie podobało mi się jego zachowanie, ale mam nadzieję że w kolejnych książkach się zmieni, i bardziej go polubię.

 "Martwy aż do zmroku" jest książką idealną kiedy nie chcemy czytać czegoś, co każe nam się skupiać. Nie jest bardzo wymagająca, co już pisałam, czyta się ją lekko. Język jest przystępny co jest na plus. Są momenty które irytują, ale pomimo wszystko książkę czyta się przyjemnie. Na pewno sięgnę po kolejne części, bo pomimo wszystkiego mi się podobała.


Ocena: 6/10