niedziela, 19 lipca 2020

Czytelnicze podsumowanie I półrocza 2020 roku


       W końcu przyszedł czas na półroczne podsumowanie. Pierwszy raz w  życiu tak bardzo czekałam na to, żeby jak najszybciej je zrobić. Dlaczego? Bo przez wszystkie lata które czytam nigdy nie zdarzyło mi się, bym przeczytała tyle nędznych książek. I to w przeciągu pół roku. Pewno zaskoczę wszystkich ( a przynajmniej większość) jak powiem że najgorszą książką wcale nie było "365 dni" Blanki Lipińskiej. Wręcz przeciwnie, ta trylogia bardzo mi się podobała. 
Mam nadzieję, że pozostałe pół roku będzie bardziej optymistyczne jeśli chodzi o książki. A teraz nie przedłużając, przechodzę do najważniejszej części postu czyli co udało mi się przeczytać. 


Mam za sobą 27 książek. A oto one

1. "365 dni." Blanka Lipińska
2. "Ten dzień." Blanka Lipińska
3. "Kolejne 365 dni." Blanka Lipińska 



4. "Nowe oblicza Greya." E.L. James.
5. "Ogród marzeń." Barbara Delinsky
6. "Dziki tymianek." Rosamunde Pilcher


7. "Hobbit. Pustkowie Smauga. Oficjalny przewodnik po filmie." Brian Sibley
8. "Gwiezdny pył." Neil Gailman
9. "Koralina" Neil Gailman


10. "Podarunek miłości. Listy z okresu narzeczeństwa"
11. "Porwanie Baltazara Gąbki" Stanisław Pagaczewski 
12. "Pokolenie Ikea" Piotr C


13. "19 razy Katherine" John Green  (recenzja)
14. "Żółwie aż do końca" John Green
15. "Złamane skrzydła" Shannon  Dittemore



16. "Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie" R.J. Palacio
17. "List w butelce." Nicholas Sparks
18. "Blogostan." Joanna Opiat- Bojarska (recenzja)


19. "Pociąg upiorów." Bentley Little
20. "Egzorcysta." William Peter Blatty
21. "Mity starożytnych egipcjan" Alicja Wach- Brzezińska



22. "Histeryjki o May."  Monika Mostowiak 
23. "Młody Mesjasz." Anne Rice
24. "Na krakowskich ulicach." Andrzej Kozioł


25. "Scarlet odkrywa prawdziwą siłę. Cassie rozwija skrzydła." Shana Muldon, Zappa, Ahmed Zappa 
26. "Pamiętnik księżniczki." Carrie Fisher
27. "Myślnik. Twój codzienny motywator." Ewa Chodakowska 





Najbardziej pociesza mnie to, że powoli "kupka wstydu" się zmniejsza. Bardzo, bardzo powoli ale jednak liczy się to, że jest tych "nieprzeczytanych" książek mniej. 
A jak wam wyszło podsumowanie czytelnicze? Mam nadzieję, że lepiej niż mi oraz, że trafiliście mniej beznadziejnych książek niż mam ja. 

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

"19 razy Katherine" John Green

Tytuł: 19 razy Katherine
Tytuł oryginału: An Abundance of Katherines
Autor: John Green
Data wydania: 2014-06-04
Data 1.wyd.pol.: 2014-06-04
Data 1. wydania: 2008-10-16
Liczba stron: 304

Opis:

Colin Singleton gustuje w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pradę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro- węgierski arcyksiąże składają się na prawdziwie wybuchową mieszaknę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.


Moje wrażenia:

   Długo wzbraniałam się przed lekturą książek Johna Greena. Nie było mi z nimi totalnie po drodze.  Ciągle miałam wrażenie, że jest autor jest wszędzie. Aż w końcu kupiłam „Gwiazd naszych wina” i ku mojemu zaskoczeniu podobała mi się. Potem przeczytałam „Żółwie aż do końca” które również mi się podobały.  Kolejną książką była „19 razy Katherine” która okazała się totalną klapą.
 
   Jak bardzo można popsuć książkę samym bohaterem? Bardzo.  Na początku było mi żal Colina, ale z każdą stroną coraz bardziej mnie irytował. Nie dziwie się ani trochę, że Katheriny z nim zrywały. Jest zarozumiałym, aroganckim egocentrykiem który widzi tylko swoją „mądrość”.
Jak przekonałam się w pewnym momencie, on z niektórymi dziewczynami nawet nie chodził. Spotkał się na jednej randce i według niego to było „chodzenie”.
  I wbrew pozorom, nie jest żadnym „cudownym, mądrym dzieckiem” - ma po prostu dar przyswajania wiedzy.  Największa zdolność Colina- układanie anagramów. To było żałosne. Był z tym tak niemiłosiernie upierdliwy, że miałam ochotę wepchnąć mu do gardła gazetę. Jeszcze gorsze od anagramów był „Teoremant” nad którym pracował Colin. Nie widzę w tym „dziele” ani sensu, ani logiki.  Podejrzewam, że ani Hassan, ani Lindsey również nie widzieli w tym sensu, tylko po prostu chcieli być mili. Co zresztą skutecznie im wychodziło.
  Tak naprawdę, gdyby nie Hassan, nawet nie dokończyłabym książki. Był takim promyczkiem wśród mroków książki. Jest naprawdę rewelacyjnym bohaterem i jak nigdy popierałam go, gdy wkurzał się na Colina.
 
   Jeśli chodzi o fabułę w książce to niestety jej nie było. Po zerwaniu z Katheriną XIX, Colin i Hassan wyjechali zwiedzać Amerykę. Problem pojawił się, bo tak naprawdę jej nie zwiedzili. Nie przejechali nawet połowy. Po prostu zatrzymali się w pierwszej randomowej mieścinie, bo był tak grób Franciszka Ferdynanda (tego od którego śmierci zaczęła się I Wojna Światowa). I tam siedzieli przez całą książkę. No zwiedzanie po zbóju.
W książce nie dzieje się prawie nic. Colin co jakiś czas pracuje nad swoim „dziełem”. Czasami gdzieś „popracują” z Hassanem.  „19 razy Katherine” to książka tak słaba, tak nijaka jak tylko może być. Nie wnosi nic w nasze życie. Książka po prostu jest. I nic więcej.

   Byłam nastawiona na naprawdę dobrą lekturę a dostałam coś, co zostało zeżarte i wyplute przez psa.  Mój entuzjazm spowodowany tą książką spadł szybciej niż śnieg w grudniu.
   Naprawdę cieszę się, że nie zaczęłam swojej przygody z Johnem Greenem od tej książki. Jest duża szansa, że kijem bym nawet nie szturchnęła kolejnych książek, a wręcz przeciwnie wycofałabym się rakiem, udając, że ich nie widzę.  Zdecydowanie jest to najgorsza książka którą do tej pory czytałam i mam nadzieję, że pozostałe nie są tak złe jak ta.



Ocena 1/10

środa, 22 kwietnia 2020

"Znak Ateny" Rick Riordan


Tytuł: „Znak Ateny”
Tytuł oryginału: The Mark of Athena
Cykl: Olimpijscy herosi (tom 3)
Autor: Rick Riordan
Data wydania: 2012-11-07
Liczba stron: 528


Opis:

Annabeth jest przerażona. Właśnie gdy ma znowu spotkać się z Percym po sześciu miesiącach rozłąki, na którą skazała ich Hera, Obóz Jupiter szykuje się do wojny. Kiedy dziewczyna i jej przyjaciele Jason, Piper i Leo przylatują tam na pokładzie Argo II, rzymscy półbogowie sądzą, że to inwazja: grecki okręt wojenny- fantastyczne dzieło Leona, z miotającymi ogień spiżowym smokiem na dziobie- odbierają jako zagrożenie. Annabeth ma nadzieję, że kiedy Rzymianie zobaczą na pokładzie Jasona, swojego pretora, przekonają się, że Goście z Obozu Herosów przybywają z pokojową misją.

Ale to niejedyny powód do jej lęku. Annabeth ma w kieszeni dar od matki, który otrzymała z żądaniem: „Idź za Znakiem Ateny. Pomścij mnie.” Dziewczyna i tak już dźwiga ciężar przepowiedni, według której siedmioro półbogów ma wyruszyć na poszukiwanie Wrót Śmierci, aby je zamknąć i udaremnić powrót potworów na świat. Czego jeszcze chce od niej Atena?

Lecz Annabeth najbardziej boi się tego, że Percy mógł się zmienić. Może przyjął już rzymskie poglądy i obyczaje? Może nie są mu już potrzebni dawni greccy przyjaciele, a w razie konfliktu stanie po stronie Rzymian? Jako córka bogini wojny i mądrości Annabeth jest urodzonym przywódcą, ale nie chce już nigdy rozstawać się z ukochanym Percym, synem boga mórz.

Pełna niesamowitych przygód wyprawa z Ameryki do Rzymu została ukazana z punktu widzenia czworga jej uczestników. W Rzymie czekają na młodych herosów zaskakujące odkrycia, niespodziewane wybory i straszliwe zagrożenia. Od powodzenia ich misji zależą losy całego świata. Wejdź z nimi na pokład Argo II, jeśli masz odwagę…


 Moja opinia:

Przyszedł w końcu czas, by zrecenzować 3 część przygód Olimpijskich Herosów. Tym razem mamy ważne wydarzenie- czas spotkania się dwóch obozów, które do tej pory nie miały pojęcia o sobie. W końcu mają szansę, by zacząć ze sobą współpracę i pokonać zło które przepowiedziała im wyrocznia. Ale niestety tak nie jest.
Już od samego początku wiedziałam, że siedmiu głównych bohaterów to zły pomysł. Spokojnie 2-3 osoby można byłoby wykreślić z lektury i zrobiłoby się luźniej. Do tego przez to, że jest ich siedmioro nie ma jak wyszczególnić ich charakterów. Jak dla mnie wybijają się tylko Annabeth, Percy oraz Jason. Cała reszta, jest tłem które co jakiś czas dochodzi do słowa.
Tak, muszę przyznać, że „Znak Ateny” jest najsłabszą książką z serii Olimpijskich Herosów. Nie porwała mnie ani trochę. Miałam serdecznie dość Annabeth i Percy’ego. No litości, to nie romans a ratowanie świata. Jest czas na miłość, ale po tego typu książce, czekałam na więcej akcji niż gruchania sobie niczym gołąbeczki. Zresztą to również tyczy pozostałych bohaterów. Miałam wrażenie, że Riordan miał chwilowe zaćmienie i zrobił z książki romansidło. Plus jest taki, że w pozostałych książkach tak już nie jest.
Ogólnie cały czas zapominam, że bohaterowie są jeszcze dziećmi. Cały czas przyłapuje się na tym, że myślę, iż mają powyżej 20 roku życia.
Książkę czyta się szybko, język też jest jak najbardziej na plus. Jest najsłabszą książką z serii, oczekiwałam po niej czegoś lepszego niż to co wyszło. Mniej romansu a więcej akcji by się przydało. Jednak tak jak wspominałam, jest to jednorazowa akcja i w pozostałych książkach tak już nie jest.

Ocena 5/10



czwartek, 2 kwietnia 2020

"Bosa księżniczka" Christina Dodd

Tytuł: Bosa księżniczka
Tytuł oryginału: Barefoot Princess
Autor: Christina Dodd
Data wydania: 2008 (data przybliżona)
Liczba stron: 351
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans

Opis:

Księżniczka Amy, która jako mała dziewczynka została zmuszona do opuszczenia własnego królestwa Beaumontage w Pirenejach, żyje teraz na niewielkiej angielskiej wyspie Summerwind. Mieszkańcy tego urokliwego miejsca cierpią biedę z powodu bezwzględnej polityki Jermyna Edmondsona, markiza Northcliff. Odważna, walcząca z niesprawiedliwością...



Moje wrażenia:

    "Bosa księżniczka" to jedna z książek które udało mi się wymienić na Bookcrossingu. Stwierdziłam że w końcu trzeba się przełamać i zacząć czytać literaturę kobiecą. Ta wydawała się książką idealną. Opis sprawiał, że nie spodziewałam się niczego złego. Wiedziałam, że miłość pojawi się na pewno, ale taka normalna. W końcu może się okazać, że bohaterka jest silną babką, która potrafi walczyć ze złem. No co może pójść nie tak? No, że tak powiem wszystko.
    Niestety moja radość czytania zamierała, wraz z każdym przewróceniem stron. Ta książka jest po prostu głupia. Nie ma innego bardziej pasującego stwierdzenia.
    Główna bohaterka jest niezwykle irytująca. Choć ma ambitne plany i cele wszystko przysłania postawa: "Należy mi się to i koniec".  I nic nie tłumaczy jej zachowania- nawet to, że jest księżniczką. Zresztą bez królestwa, bo jakoś przez 99% książki nie zauważyłam, żeby minimalnie zainteresowała się powrotem do domu, czy tym, co się tam dzieje.
   Jermyn- idiotyczny, nadęty bobek nieogarniający co się dzieje wokół niego. A co dopiero jeśli chodzi o jego włości.  Do tego zarozumiały i zbyt pewny siebie. Więc niestety tej dwójki ani trochę ich nie polubiłam, pomimo tego, że chcą się "poprawić". Można więc powiedzieć, że dobrali się do siebie idealnie. Jak się nie zabiją obydwoje w pewnym momencie, to będę się cieszyć.

   Fabuła ani trochę nie porywa. Oczywiście wiadomo jak książka się skończy. Wielka, nagła miłość która wyskoczyła jak diabeł z pudełka. No kto by się tego spodziewał. Jedyny plus? W końcu to kobieta (choć z niewielką pomocą) porywa faceta a nie na odwrót.
Choć książkę czyta się szybko i dobrze, to przez bohaterów nie mogłam jej zdzierżyć.  Dopiero pod sam koniec książka staje się interesująca. Lecz jest to może 20 ostatnich stron, więc wypada to dość miernie.
   Czy polecam tą lekturę? Naprawdę chciałabym, ale jest o wiele więcej ciekawszych książek niż ta, więc nie warto marnować na nią swojego czasu.

Ocena : 2/10

poniedziałek, 16 marca 2020

"Blogostan" Joanna Opiat- Bojarska

Tytuł: Blogostan
Autor: Joanna Opiat- Bojarska
Data wydania: 29.95.2012
Liczba stron: 308
Kategoria: literatura piękna


Opis:

Kiedy Internet staje się narzędziem manipulacji i nadużyć...

Dla Sylwii ucieczką od problemów: chłopaka myślącego tylko o zabawie, szefa zalegającego z wypłatą, matki niemogącej sobie poradzić ze zdradą męża oraz tajemnicy ojca, jest założenie bloga.

Początkowo to tylko forma rozrywki, jednak z czasem blogowanie wciąga dziewczynę coraz bardziej, stając się prawdziwą obsesją.
Antidotum na kłopoty powoli staje się trucizną...

"Dynamiczne postaci, ciekawa główna bohaterka, życiowe problemy, codzienność, podane z nutką humoru i pewną refleksją, którą otrzymujemy po zakończeniu lektury.
Polecam, wejdźcie razem z bohaterką, Sylwią, w ten stan, zwany Blogostanem".
Agnieszka Lingas- Łoniewska


Moje wrażenia:

    Oficjalnie mam już pierwsze miejsce w kategorii: "Najgorszy paździerz roku 2020". Ta książka była po prostu zła. Okropna. Jednym słowem: Nie. Stanowcze i definitywnie nie.
Kupiłam ją, bo w końcu też jestem blogerką, więc pokrewne dusze. Miałam szczere nadzieję, że się dogadam z tą lekturą. No ale niestety książka okazała się totalnym niewypałem.
    Naprawdę dawno tak nie zawiodłam się na książce. Jedyny jej plus? Ten, że kiedyś się kończy.
Jestem z tych osób które nie lubią krytykować książek. W każdej staram się znaleźć coś pozytywnego, ale tutaj tego po prostu nie ma.
    Czytając tę lekturę zastanawiałam się, kto mógł coś takiego wydać. Mam wrażenie, że napisała to osoba w bardzo młodym wieku, która nie wiedziała do końca jak się do tego zabrać.
    Fabuła nie powala w żadnym stopniu. Wprowadzone wątki poboczne, urywają się w pewnym momencie, ewentualnie kończą się w sposób sugerujący, że autorka totalnie nie miała pomysłu co dalej. Prosty przykład- w "Blogostanie" nagle pojawia się brat Sylwii o którym ta nie miała pojęcia, że istnieje. Wątek powoli się rozwijał i kiedy człowiek już niecierpliwił się co dalej, nagle wątek się urywa. I to w sposób najbardziej durny, bo na rozmowie o spadku. Coś w stylu:

Brat- Chcesz spadek?
Sylwia- Nie.
Brat- Na pewno?
Sylwia- Tak.
Brat- To na razie.
Sylwia- Cześć.

    Dobra, serio w taki sposób to kończyć? Ale pomińmy kwestię bezsensowności niektórych momentów.
   Bohaterowie. Od nich wszystko zależy. Jeśli są fajni, często, gęsto jesteśmy w stanie dużo wybaczyć. Tylko musi być spełniony jeden warunek- muszą być fajni. Tu tak niestety nie jest.

   Są tak nędznie wykreowani jak tylko mogą być. Sylwia, główna bohaterka jest tak naiwną i głupiutką bohaterką jakby była w trakcie szkoły podstawowej. Do tego jej ślepe zauroczenie chłopakiem, który ma ją ewidentnie gdzieś i traktuje ją gorzej niż szmatę do podłogi. Nie zliczę ile razy ze sobą zrywali po czym do siebie wracali. Choć bardziej poprawniej będzie, że on z nią zrywał a ona wracała niemalże na kolanach, żeby przyjął ją z powrotem. Zawsze kończyło się to na seksie. I tylko czekałam na to, aż Sylwia się otrząśnie i zauważy, że Patrykowi zależy na jednym. Niestety przez całą książkę się tego nie doczekałam.
Mamy też Szefa, który notorycznie spóźnia się z wypłatami. Ba, Sylwia jako osoba która się upominała o to, dostaje jako jedyna wypłatę. Nie wiem z czego płacili rachunki pozostali współpracownicy, ani czemu dalej pracowali dla kogoś, kto nie wypłacił się im od kilku miesięcy. Oczywiście, Szef na początku obiecuje Sylwii awanse, złote góry i Bóg wie co, ale przynajmniej tu Sylwia w pewnym momencie się otrząsa i rezygnuje z pracy. Swoją drogą, nie ma to jak mydlenie oczu osobie która jest świeżakiem w pracy.
I Patryk. Mam nadzieję, że udławi się kiedyś ością. Bardziej francowatej osoby dawno nie widziałam. Szuja nad szujami i dziad jeden. Może spokojnie rywalizować o pierwsze miejsce bycia najgorszym bohaterem z Dolores Umbridge. I mam nadzieję, że noga mu się kiedyś powinie.

Ostatnie co zostało to blog. Pokładałam tu wielkie nadzieje i ambicję. Ot blog lifestylowy. Srodze się rozczarowałam. Ten blog był równie zły co wpisy Karyn o dzieciach. Dodatkowo autorkę poniosła ułańska fantazja. Raczej żaden blog po 2 wpisach nie staje się rekomendowany przez redakcję. Trzeba byłoby mieć niezłe plecy, żeby coś takiego dostać. No ale widać, ja się nie znam, pomimo 5 lat. Raczej ciężką pracą dałoby radę osiągnąć, ale to też po jakimś czasie.

Podsumowując, na książkę nie warto tracić czasu. Tyle nerwów co ja sobie przez nią napsułam nie zliczę. Z wielką ulgą skończyłam ją czytać i ponownie po nią nie sięgnę.


Ocena: Nie. Po prostu nie.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Lista książek przeczytanych w 2019 roku.

      Rok 2019 minął szybciej niżbym się spodziewała. Skończyłam go z 34 książkami na koncie. Jest to najsłabszy wynik czytelniczy odkąd prowadzę zapiski (czyli od 2016 roku). Ale pierwszy raz postanowiłam iść na jakość, nie na ilość. I jak widać pomimo tego udało mi się przeczytać całkiem sporo. 

   Jednak żeby nie przedłużać zapraszam do listy książek, które przeczytałam:


  1. "Strażniczka książek" Mechthild  Glaser
  2. "Niania" Christianna Brand
  3. "Tam gdzie śpiewają pawie. Czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia." Alison Singh Gee   <recenzja>

  
4. "Akademia Pennyroyal. Waleczna Księżniczka". M.A.Larson
  5. "Kopciuszek".
  6. "Ever After High. Kraina Czarów" Shannon Hale



  7. "It ends with us" Colleen Hoover
  8. "13 powodów" Jay Asher
  9. "Przeznaczeni" Holly Bourne



10. "Świat według Vanessy" Katarzyna Majgier
11. "O dziewczynce która połknęła chmurę tak wielką jak Wieża Eiffla" Romain Puertolas


12. "Pierwsze dni" Rhiannon Frater
13. "Konfrontacja" Rhiannon Frater
14. "Oblężenie" Rhiannon Frater



15. "Fangirl." Rainbow Rowell
16. "Szukam Cię Zoe." Alyson Noel
17. "Ponad wszystko." Nicola Yoon


18. "Strażniczka Bramy." Michelle Zink
19. "Starcie Królów." George R.R. Martin
20. "Firstlife. Pierwsze życie." Gena Showhalter

21. "Dawno, dawno temu... we śnie." Liz Braswell
22. "Roszpunka. Zaginiona laguna." Leila Howland
23. "Daisy Star i różowa gitara." Cathy Cassidy



24. "Szeptucha." Katarzyna Berenika Miszczuk
25. "Jaga." Katarzyna Berenika Miszczuk
26. "Bella i Sebastian 2. Przygoda trwa."



27. "Szczęki." Peter Benchley
28. "Omen."  David Seltzer
29. " Saga o kotołaku. Ksin. Początek."



30. "Oczy Anioła." Shannon Dittemore
31. "Delirium opowiadania." Lauren Olivier
32. "Trzydzieści kopert." Ewa Mielczarek    <recenzja>



33. "Akademia Dobra i zła. Droga do sławy." Soman Chainani
34. "Akademia Dobra i zła. Kryształ czasu." Soman Chainani











niedziela, 26 stycznia 2020

Czytelnicze podsumowanie drugiego półrocza 2019

     I kolejny rok dobiegł końca. A to oznacza tylko jedno- czas podsumowań. Udało mi się przeczytać 23 książki, czyli o 13 książek więcej niż w pierwszym półroczu. Jestem z siebie dumna, bo pomimo tego, że nie miałam zbyt dużo czasu, a przede wszystkim humoru, to i tak wynik jest wysoki. Dodatkowo "półka wstydu" powoli się zmniejsza, co też jest powodem do satysfakcji.
     Ale nie przedłużając zapraszam do zapoznania się z książkami które przeczytałam.

 1. "Pierwsze dni" Rhiannon Frater
 2. "Konfrontacja" Rhiannon Frater
 3. "Oblężenie" Rhiannon Frater


 4. "Fangirl." Rainbow Rowell
 5. "Szukam Cię Zoe." Alyson Noel
 6. "Ponad wszystko." Nicola Yoon


 7. "Strażniczka Bramy." Michelle Zink
 8. "Starcie Królów." George R.R. Martin
 9. "Firstlife. Pierwsze życie." Gena Showhalter

 10. "Dawo, dawno temu... we śnie." Liz Braswell
 11. "Roszpunka. Zaginiona laguna." Leila Howland
 12. "Daisy Star i różowa gitara." Cathy Cassidy

 13. "Szeptucha." Katarzyna Berenika Miszczuk
 14. "Jaga." Katarzyna Berenika Miszczuk
 15. "Bella i Sebastian 2. Przygoda trwa."




 16. "Szczęki." Peter Benchley
 17. "Omen."  David Seltzer
 18. " Saga o kotołaku. Ksin. Początek."

 
  19. "Oczy Anioła." Shannon Dittemore
  20. "Delirium opowiadania." Lauren Olivier
  21. "Trzydzieści kopert." Ewa Mielczarek  <recenzja>





  22. "Akademia Dobra i zła. Droga do sławy." Soman Chainani
  23. "Akademia Dobra i zła. Kryształ czasu." Soman Chainani



Jestem ciekawa czy którąś z tych książek znacie i czytaliście. Albo czy którąś zamierzacie przeczytać.