wtorek, 5 marca 2019

"Dziewczyna z Sąsiedztwa" Jack Ketchum

Tytuł: Dziewczyma z sąsiedztwa
Tytuł oryginału: The Girl Next Door
Autor: Jack Ketchum
Data wydania: 21 październik 2009
Liczba stron: 301
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał


Opis:

Przedmieścia. Ciemne ulice, przystrzyżone trawniki i przytulne domy. Miła, spokojna okolica. Jednak nie dla nastoletniej Meg i jej kalekiej siostry Susan. W domu Chandlerów, przy ślepej uliczce, w ciemnej, zawilgoconej piwnicy, Meg i Susan zdane są na łaskę kapryśnej i cierpiącej na ataki szału ciotki, którą szybko ogarnia szaleństwo. Szaleństwo, którym zaraża swoich trzech synów- oraz w końcu całą okolicę. Jedynie jeden, zatroskany chłopiec stanie niepewnie, pomiędzy Meg i Susan a ich okrutną, bolesną śmiercią.

Moje wrażenia:

    Rzadko która książka wywiera na mnie tak olbrzymie wrażenie, że nawet tak długi czas po jej odłożeniu, dalej dostaję gęsiej skórki, ilekroć sobie o niej przypomnę. I choć przeczytałam czy obejrzałam dużo horrorów, żaden nie może równać się z tym.

  Książka zaczyna się spokojnie. Nic nie zapowiada, że z każdą stroną będzie mroczniej. Podchodziłam do lektury na luzie. W końcu mnie w książce czy filmie nic nie przerazi. Tak przynajmniej myślałam, dopóki jej nie przeczytałam do końca. 
   Sama lektura jest bardzo dobrze napisana. Nie mam tu do czego się doczepić. Zarówno styl i język jest przystępny. Książka ma zaledwie 300 stron, więc nie jest to bardzo dużo. Jest przedstawiona z punktu widzenia dziecka, jednak w niczym to nie przeszkadza. Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, mam wrażenie, że mieszkają oni tuż obok mnie. Czułam się tak, jakbym ich znała.
 
   Co do reszty- napięcie jest budowane stopniowo. Z każdą stroną nie wiedziałam co mam robić. Chciałam tą książkę przeczytać, ale nie mogłam. W pewnym momencie wiedziałam, że muszę ją czytać w biały dzień bo wieczorem i w nocy za bardzo się bałam. Nie jest łatwą książką. Pokazuje okrucieństwo i zło, ale tak wielkie, że aż niewyobrażalne.

   Lektura nie jest dla ludzi o słabych nerwach. Ja miałam momentami dość, nie raz musiałam ją odkładać tylko po to, żeby się przejść i wrócić do czytania.
   Po jej skończeniu miałam w głowie tylko jedną myśl. Że największym potworem jest człowiek. Nikt, nie jest w stanie zrobić tyle złego drugiemu co człowiek. Największą ironią literatury jest to, że z wampirów (Zmierzch) , zombie (Wiecznie Żywy)   czy z wilkołaków (znów Zmierzch) robi się "normalne" osoby, gdy tymczasem ludzie idą dokładnie na odwrót.
Mogę ją polecić z czystym sumieniem. Jednak jeśli nie jesteście mega spokojni, i macie słabe nerwy lepiej trzymajcie się od niej z daleka. Ewentualnie radzę przygotować się mentalnie.

Pragnę tylko zaznaczyć, że książka jest oparta na faktach. Nie jest wymysłem autora, tylko autentyczną historią, która się zdarzyła.

Ocena: 10/10

niedziela, 10 lutego 2019

"Zapiski stanu poważnego." Monika Szwaja

Tytuł: Zapiski stanu poważnego
Autor: Monika Szwaja
Data wydania: 2004 (data przybliżona)
Liczba stron: 349
Kategoria: Literatura piękna


Opis: 

Wiktoria- reporterka telewizyjna około trzydziestki, niespodzianie tuż przed wyjazdem na zdjęcia, dowiaduje się, że zostanie mamusią. Mamusią- proszę bardzo, tylko gdzie jest tatuś do kompletu? Na reporterskim horyzoncie pojawia się wprawdzie ktoś, kto by się nadał, ale niestety- ma on pewne felery, które uniemożliwiają tzw. szczęśliwy happy end. Poza tym co zrobić z tą koszmarną, stresującą, wyczerpującą, ukochaną pracą? Doprawdy, dziecko takiej matki musi  wykazać niezłą siłę charakteru, żeby urodzić się w przepisowym terminie. 




Moje wrażenia: 

    Kilka lat temu dostałam w prezencie książkę  "Stateczną i postrzeloną" pani Moniki. Byłam nią pozytywnie zaskoczona, bo rzadko kiedy literatura kobieca jest w moim guście. Dlatego też, gdy na  Bookcrossingu w Galerii Bronowickiej, zobaczyłam jej książkę, od razu wiedziałam, że ją wezmę. 
   Dodatkowo opis bardzo mi się podobał, co rzadko w takich książkach się zdarza. W końcu reporterka telewizyjna i bloger są podobne do siebie, pod względem działalności w mediach.
Szkoda tylko, że nie zachęcający opis i okładka, nijak nie miały się do tego, co było w środku.
   Jedyny plus to ten, że książkę szybko się czyta. Jednak nie ma ona w sobie ani krztyny czegoś wartościowego. Wiktoria- główna bohaterka, zachowuje się, jakby miała skończone 18 lat. Zachodzi w ciążę, ok jej sprawa. No ale już na początku zachodzą pewne zgrzyty. Nie wie, kto jest tatusiem, bo jednocześnie sypiała z dwoma facetami. W tym jeden żonaty. Kiedy w końcu drogą dedukcji znajduje odpowiedź na to, kto jest na 100% tatusiem, po prostu go informuje o tym fakcie.
    Dodatkowo popija sobie wino w czasie ciąży, bo przecież to nic nie zaszkodzi. A kotuś musi przyzwyczajać się od początku. Tak więc gratuluje podejścia. W czasie ciąży dwa razy ląduje na patologii ciąży, bo nie potrafi narzucić luźniejszego typu pracy. Tutaj ponownie gratuluje podejścia. Nie jestem osobą, która lubi siedzieć w miejscu, ale skoro lekarz mówi, że mam siedzieć na dupie, albo mam się nie przemęczać, to tak bym robiła. Więc z główną bohaterką na pewno bym się nie polubiła, a wręcz przeciwnie. Podejrzewam, że ciągle bym się wkurzała o to, że nie dba o siebie i o dziecko.
    Co do reszty bohaterów. Niby są, ale ich nie ma. Żaden nie jest wyróżniający, każdy jest okropnie nijaki i denerwujący. Często miałam ochotę przybić im piątkę. Krzesłem. W twarz. Oczywiście wielka love story- bogaty facet zakochuje się w ciężarnej reporterce. Nie wiem gdzie, takich facetów się znajduje, ale też bym tak chciała.
    Jeśli chodzi o fabułę. Jest nudna jak olej z tych szprotek, które są jednym z głównych tematów książki. Prawdę powiedziawszy, gdybym miała streścić książkę, byłoby tylko tak: Ciąża- picie- praca-patologia ciąży- praca- picie- poznanie faceta-patologia ciąży- picie praca. Więc jak widać, ambitna książka to nie jest. Spodziewałam się zdecydowanie czegoś lepszego, a dostałam zwykłą marną książkę, której treść zapomina się od razu po odłożeniu jej na półkę.
   
   Podsumowując, jeśli macie czas i chęć męczenia się z książką to jak najbardziej polecam. Jednak sama drugi raz nie przeczytałabym tej książki, z tego względu, że jest niezwykle nudna (jak olej ze szprotek) i przewidywalna. Nie jest ani trochę rewelacyjna i  nie ma nad czym się zachwycać. 


Ocena: 1/10 

wtorek, 22 stycznia 2019

4 urodziny bloga

  21 styczeń to nie tylko Dzień Babci. Dla mnie to coś więcej. Dlaczego? Bo 21 stycznia 2015 narodził się mój blog.  Czas tak szybko leci. Człowiek nie zdąży się obrócić, a tu mija rok. Ledwo pisałam o 3 urodzinach a tu już mam 4 urodziny bloga. Jak to się stało, że to już ten czas? Nie mam pojęcia.

    Dużo działo się przez ten rok, pełno wyjazdów, wycieczek, wydarzeń. Od samego początku roku działałam na pełnych obrotach. Ale warto było. Człowiek się zmienił pod każdym względem.
   Odbiło się to na pisaniu- udało mi się napisać tylko 22 notki.  Wstyd mi bardzo, obiecuje się poprawić, i więcej pisać. Bo to w końcu jest jeden z moich celów.

Co się działo w tym roku?

Na pewno wyjazd w marcu do Poznania. Pierwszy raz byłam w tym mieście i mam nadzieję, że nie ostatni. Na pewno tam wrócę, o ile koleżanka mnie przygarnie ;) Ale najprędzej w jakiś ciepłych miesiącach. Więcej o wizycie w Poznaniu możecie przeczytać  TU

   Pierwszy raz też brałam udział w Bookcrosingu czyli wymianie książkowej- jeszcze jedna edycja miała być podobno na jesień. Ale okazało się, że to tylko plotki bo nic nie było. Ale mam nadzieję, że wkrótce Galeria Bronowicka zorganizuje, takie coś jeszcze raz. Bo powoli sterta książek do wymiany rośnie. I jak mnie zabiję, to nie moja wina!



Maj był miesiącem gdzie przyplątał się do nas pies. Ktoś go porzucił, bo pomimo czekania i kombinowania czyj jest nie dostaliśmy żadnego odezwu. I tak mamy psa o imieniu Szarik. Tak, wzięte z serialu "Czterej pancerni i pies." Uparłam się jak osioł, że taki ma być i koniec ;p


Lipiec- ponownie góry. Tym razem Liptovski Mikułasz. Uparty pingwin chciał iść do mini zoo. Ot cała historia. Ale pierwszy raz widziałam tam małe niedźwiadki. 

W sierpniu byłam w Zakopanem na cały tydzień. Był to miło spędzony czas, nie obyło się od małych zgrzytów ale bardzo dobrze to wspominam ;) Agnieszka obiecuję kupić sobie zatyczki do uszu i nie mruczeć więcej ;p  W końcu po 18 latach, udało mi się trafić nad Morskie Oko. Byłam tam w wieku 7 lat, i dopiero teraz udało się tam dojść.
Oczywiście nie mogę zapomnieć o weekendzie w Bieszczadach. Zawsze chciałam tam jechać- i naprawdę warto. Cisza, spokój, nie trzeba nic więcej.


I jak co roku w sierpniu byłam jeszcze w Warszawie. Gdzie by mnie w stolicy zabrakło. Co roku tam jestem, to i teraz też musiałam być. 



Wrzesień- tu byłam na wystawie Tytanica, razem z mamą. Obydwie chciałyśmy ją zobaczyć, zdążyłyśmy w ostatniej chwili. Ale warto było :)
We wrześniu odwiedziła mnie też Kasia- nawet nie wiecie jak się z tego powodu cieszę ;) Spędziłyśmy mile czas w swoim towarzystwie, chodząc po Krakowie i siedząc w Dziórawym Kotle jak na czarodziejki przystało ;)


Choć odgrażałam się że więcej w góry nie pojadę, już w październiku trafiłam do Szczawnicy. Nie warto mnie słuchać, i tak zrobię zawsze na opak.


W październiku brałam też udział po raz 3 w Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie, o których możecie poczytać tutaj. Drugi raz jako bloger, ale pierwszy raz oficjalnie do tego się przyznałam.


Październik był również miesiącem kiedy mama miała 50-te urodziny. Miesiąc później, w listopadzie ja skończyłam 25.

Koniec roku? Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego. Spędzony w towarzystwie osób które uwielbiam najbardziej.

Udało mi się przeczytać 41 książek. Całą listę możecie zobaczyć i przeczytać o Tu. Zdecydowanie najlepszymi książkami były "Lalkarz z Krakowa" R.M.Romero oraz "Bella i Sebastian" Nicolas'a Vaniera (zachęcam do przeczytania recenzji.

     W nadchodzącym roku życzę sobie (jakkolwiek to brzmi) aby blog dalej się rozwijał. Chcę więcej  pisać i mam nadzieję że uda wytrwać mi się w tym postanowieniu :)


1 urodziny bloga: klik
2 urodziny bloga: klik
3 urodziny bloga: klik

niedziela, 13 stycznia 2019

"Tam gdzie śpiewają pawie czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia" Alison Singh Gee

Tytuł: Tam gdzie śpiewają pawie czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia
Tytuł oryginału: Where the Peacocks Sing. A palace, a prince and the search for home
Autor: Alison Singh Gee
Data wydania: 17 czerwca 2013
Liczba stron: 352
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans.

Opis:

To była miłość od pierwszego wejrzenia, a przy okazji prawdziwa rewolucja w życiu Alison. Kiedy na jej drodze stanął Ajar, wiedziała ze są sobie przeznaczeni. Wiedziała, że dzielą ich różnice kulturowe. Ale nie przewidziała, że jej ukochany jest księciem, a jego rodzina mieszka w pałacu. W dodatku hinduskie zwyczaje i tradycje przyprawiają ją o zawrót głowy. Czy żona księcia może być szczęśliwa?


Moje wrażenia: 

                    "Nigdy nie patrz w górę i nie porównuj się do tych, którzy stoją na Tobą, zamiast                                                        tego patrz w dół i pamiętaj, jakie masz szczęście." 


      Pierwsza książka w 2019 roku jest zaliczona. Sięgając po lekturę, nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam że na pewno będzie to romans, ale byłam święcie przekonana że romans na poziomie radża- zwykła dziewczyna. Bo tak zazwyczaj w takich książkach jest. A dostałam zupełnie coś innego.
     Zaczynając od początku. "Tam gdzie śpiewają pawie" jest książką autobiograficzną. Autora faktycznie przeżyła to co opisała. Jest to stanowczy plus i miła odmiana, po wiecznym czytaniu książek wymyślonych. 
    Lektura jest napisana językiem prostym. Nie jest wymyślna, czy trudno zrozumiała. Jest naprawdę lekką opowieścią, nadającą się idealnie na zimowy wieczór.  Sama fabuła jest jak z bajki. Dziewczyna poznaje chłopaka i wie że to ten jedyny. I wielka miłość od pierwszego wejrzenia. Ale nie taka jak w filmach. Zanim dojdzie do ślubu, minie długi okres, pełen wybojów i potknięć. Jedynie co mi brakowało, to dialogów. Przez całą książkę było ich mało, było więcej tzw. "suchych faktów." Jednak z czasem przestawało to denerwować. A gwarantuje już lepiej czytało się suche fakty, niż puste dialogi głównej bohaterki. 
   Na samym początku gdy ją poznajemy jest strasznie irytująca. Pusta, rozpieszczona dziewczynka dla której liczą się tylko pieniądze i dobra zabawa. Naprawdę, nie chciałabym mieć takiej przyjaciółki. Dawno nie spotkałam tak denerwującego bohatera. 
Pod wpływem Ajay'a powoli się zmienia, oczywiście na pozytywne. Zdaje sobie sprawę że pieniądze to nie wszystko. Że są ważne, ale są rzeczy ważniejsze. Ich związek nie był prosty. Na początku Alison zastanawiała się czy ich związek i przyszłość ma sens. Dopiero gdy dowiedziała się, że Ajay ma pałac, nagle okazało się że jednak ma. No cóż... Pazerność. Nagle mogła zapraszać przyjaciółki, tylko po to by się pochwalić. Ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Pałac nie był pałacem marzeń, a książę okazał się nie być aż tak bogaty.
     Ale jak na książkę skończyło się happy end'em- czyli ślubem i dzieckiem .

    Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Autorka pokazuje w niej zupełnie inny świat niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.  Przedstawia te różnice kulturowe, społeczne, to co u nich jest normalne, dla nas jest dziwne i na odwrót. 
    Myślę że warto po nią sięgnąć, by zobaczyć że nie wszędzie jest tak jak w Europie czy w Ameryce. Tylko trzeba mentalnie uzbroić się w cierpliwość do Alison, która potrafi nieźle zdenerwować człowieka. Przynajmniej na samym początku. 




Ocena: 7/10 

środa, 9 stycznia 2019

Lista książek przeczytanych w 2018 roku

     W 2017 roku udało mi się przeczytać 36. Jestem więc z siebie dumna, że pomimo jeszcze większego luzu, udało mi się przeczytać więcej w tym roku. Nie liczę tu 2016 roku, gdzie brałam udział w wyzwaniach, przez co automatycznie wzrosła ich ilość.
      Mam nadzieję że w tym roku uda mi się też przebić rok, choć nie narzucam sobie żadnych szczególnych wyzwań.
   A jak prezentuje się tegoroczna lista? Zachęcam do zapoznania :)


1. "Bella i Sebastian." Nicolas Vanier  <recenzja>
2. "Quditch przez wieki" J.K. Rowling
3. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć." J.K.Rowling
4. "Assasin's Creed. Objawienia." Olivier Bowden
5. "Opowieści zapomniane." Andrzej Naczar
6. "Wilki Lokiego. Kroniki Blackwell." K.L. Armstrong, M.A. Marr
7. "Jutro." John Marsden
8. "Niebezpieczne istoty." Garcia Stohl
9. "Klika z San Francisco. Uwaga! Nowa twarz." Melissa de la Cruz
10. "Klika z San Francisco. Smak zazdrości." Mellisa de la Cruz
11. "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku." Roma Ligocka
12. "Czerwona piramida." Rick Riordan  <recenzja>
13. "Zapiski stanu poważnego." Monika Szwaja  <recenzja>
14. "Bosa księżniczka." Christina Dodd
15. "Kruki Odyna. Kroniki Blackwell." K.L. Armstrong, M.A.Marr
16. "Mroczny Rycerz." Dennis O'Neil
17. "Batman. Rycerz z Gotham." Louise Simonson
18. "Pretty Little Liars. Zatrute." Sara Shepard
19. "Elena. Wygrać z losem." Nelle Neuhaus
20. "Klika z San Francisco. Urodziny złośnicy." Melissa de la Cruz
21. "Cudowny chłopak" R.J.Palacio
22. "Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen" Cora Harrison
23. "Więzień labiryntu. Próby ognia." James Dasher
24. "Magia sprzątania." Marie Kondo
25. "Harry Potter. Filozoficzny czarodziej."
26. "Jutro 5. Gorączka." John Marsden
27. "Alicja w Krainie Zombi." Gena Showalter
28. "Lalkarz z Krakowa." R.M.Romero
29. "Rio Anaconda" Wojciech Cejrowski
30. "Bezdomny ptak." Gloria Whelan
31. "Dziewięć kręgów życia" Mingmei Yip
32. "Był sobie pies." W.Bruce Cameron
33. "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek." M.A.Larson
34. "Szmaragdowy atlas." John Stephens
35. "Kroniki Ellie 2. Nieuleczalna." John Marsden
36. "Duff. Ta brzydka i gruba" Kody Keplinger <recenzja>
37. "10 niesamowitych przygód Neli" Nela Reporterka
38. "Zabawa w chowanego." Jack Ketchum
39. "Chłopaki Anasiego." Neil Gailman
40. "Tatuażysta z Auschwitz" Heather Morris
41. "Zanim się pojawiłeś." Jojo Moyes

wtorek, 8 stycznia 2019

Bookhaul 2018 część II

     Przyszedł czas na drugą część tego co kupiłam. Rok 2018 już się skończył, więc jak najbardziej i z czystym sumieniem mogę zaprezentować swój stosik. Jeśli ktoś jest ciekaw pierwszej części to zapraszam TU.


  1. "Kuba"- biografia Kuby Błaszczykowskiego. Książkę kupiłam na prośbę Asi z bloga Moc Recenzji, bo akurat trafił się tani egzemplarz, a Asia jest jego fanką.
  2. "Perswazje" Jane Austen kupiłam ze względu na okładkę. Tak odezwała się sroka okładkowa. Dodatkowo ostatnio polubiłam się z klasyką.
  3. "Duchy Singapuru" Ewa Jachołowska- kupiłam tylko ze względu na to, że mało czytam o innych kulturach. A tu pojawia się coś nowego.

4. "The Walking Dead. Żywe trupy. Upadek Gubernatora. Część Pierwsza."-  Kiedyś oglądałam "The Walking Dead." Potem jakoś to przerwałam. Ale jestem na etapie powrotu do serialu. A na tą książkę czaiłam się już baaaardzo długo. 
5. "Kroniki Bane'a" Cassandra Clare, Sarah Brenman, Maureen Johnson- nie mam pojęcia czemu tą książkę kupiłam. Po prostu ją porwałam, bo była ostatnia. I stwierdziłam że chyba warto. 
6. "Jesteś Cudem" Regina Brett- po tylu pochwalnych recenzjach, zaczynam wkręcać się w jej książki. Póki co "Mów własnym głosem" jest w kolejce do przeczytania, ale wiem że i jedną i drugą zaraz przeczytam. 


7. "It ends with us" Colleen Hoover- zachęcona pozytywnymi opiniami od Asi, postanowiłam zaryzykować i kupić tą książkę. Okładka chyba najbardziej przyciąga oko
8. "Hobbit. Pustkowie Smauga. Oficjalny przewodnik po filmie." Brian Sibley- jako fanka "Hobbita" musiałam to mieć. 
9. "Czarownice nie płoną" Jenny Blackhurst- wszędzie się na nią natykałam. Jednak przyciągnął mnie tytuł i opis. Mam nadzieję, że nie będę żałować zakupu. 



10. "Korzenie Niebios" Tullio Avdredo- podobno cała seria "Metro 2033" jest warta uwagi, więc zaryzykowałam i kupiłam którąś część z projektu. Zobaczymy jak to będzie.
11. "Naznaczeni śmiercią" Veronica Roth- słyszałam dużo opinii zarówno negatywnych jak i pozytywnych. Ale że jestem osobą która musi to sama sprawdzić, to kupiłam. Zobaczymy czy będzie lepsza od serii "Niezgodna."
12. "Cztery pory roku" Stephen King- jako fanka Kinga powinnam mieć więcej jego książek a nie tylko "Carrie." 




13. "Gwiezdny pył" Neil Gailman- po obejrzeniu filmu stwierdziłam że muszę mieć tą książkę. Film bardzo mi się spodobał, mam nadzieję że książka również. 
14. "Dzieci Czasu" Adrian Tchaikovski- prezent od brata pod choinkę. Coś z rodzaju sciene fiction. Opis zapowiada się obiecująco, więc mam nadzieję że książka też taka będzie.
15. "Koralina" Neil Gailman- to samo co w przypadku "Gwiezdnego Pyłu." Film obejrzałam, stwierdziłam że chcę mieć. I tak samo jak "Gwiezdny Pył" ta lektura jest prezentem od babci na urodziny. 



    Jeśli czytaliście którąś z tych książek, dajcie znać po co mam sięgnąć pierwsze. Chętnie zobaczę wasze opinie :)

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Czytelnicze podsumowanie drugiego półrocza 2018.

     2018 rok dobiegł końca, więc nadchodzi czas na podsumowanie.  Kolejny raz, wrzuciłam na luz i czytałam, to co chcę. Półka wstydu niewiele się zmniejszyła, ale i tak jest dobrze. Jak to się mówi "Powoli do przodu."
    Przechodząc do podsumowania, lista prezentuje się następująco:

1. "Cudowny chłopak" R.J. Palacio
2. "Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen" Cora Harrison
3. "Więzień labiryntu. Próby ognia." James Dasher
4. "Magia sprzątania" Marie Kondo
5.  "Harry Potter. Filozoficzny czarodziej."
6.  "Jutro 5. Gorączka" John Marsden
7. "Alicja w Krainie Zombi" Gena Showalter
8. "Lalkarz z Krakowa." R.M.Romero
9. "Rio Anaconda" Wojciech Cejrowski
10."Bezdomny ptak."  Gloria Whelan
11. "Dziewięć kręgów życia." Mingmei Yip
12. "Był sobie pies." W. Bruce Cameron
13. "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek." M. A. Larson
14.  "Szmaragdowy atlas." John Stephens
15. "Kroniki Ellie 2. Nieuleczalna" John Marsden
16. "Duff. Ta brzydka i gruba." Kody Keplinger  <recenzja>
17. "10 niesamowitych przygód Neli." Nela Reporterka



18. "Zabawa w chowanego." Jack Ketchum
19. "Chłopaki Anasiego" Neil Gailman
20. "Tatuażysta z Auschwitz." Heather Morris
21. "Zanim się pojawiłeś." Jojo Moyes

Przez pół roku udało mi się przeczytać 21 książek. Jest to i tak sporo, bo wiecznie byłam albo w pracy, albo na wyjazdach, albo miałam tysiąc innych zajęć. W efekcie czego, czasu na czytanie miałam naprawdę mało. Więc  i tak jestem z siebie dumna.