czwartek, 2 kwietnia 2020

"Bosa księżniczka" Christina Dodd

Tytuł: Bosa księżniczka
Tytuł oryginału: Barefoot Princess
Autor: Christina Dodd
Data wydania: 2008 (data przybliżona)
Liczba stron: 351
Kategoria: Literatura obyczajowa i romans

Opis:

Księżniczka Amy, która jako mała dziewczynka została zmuszona do opuszczenia własnego królestwa Beaumontage w Pirenejach, żyje teraz na niewielkiej angielskiej wyspie Summerwind. Mieszkańcy tego urokliwego miejsca cierpią biedę z powodu bezwzględnej polityki Jermyna Edmondsona, markiza Northcliff. Odważna, walcząca z niesprawiedliwością...



Moje wrażenia:

    "Bosa księżniczka" to jedna z książek które udało mi się wymienić na Bookcrossingu. Stwierdziłam że w końcu trzeba się przełamać i zacząć czytać literaturę kobiecą. Ta wydawała się książką idealną. Opis sprawiał, że nie spodziewałam się niczego złego. Wiedziałam, że miłość pojawi się na pewno, ale taka normalna. W końcu może się okazać, że bohaterka jest silną babką, która potrafi walczyć ze złem. No co może pójść nie tak? No, że tak powiem wszystko.
    Niestety moja radość czytania zamierała, wraz z każdym przewróceniem stron. Ta książka jest po prostu głupia. Nie ma innego bardziej pasującego stwierdzenia.
    Główna bohaterka jest niezwykle irytująca. Choć ma ambitne plany i cele wszystko przysłania postawa: "Należy mi się to i koniec".  I nic nie tłumaczy jej zachowania- nawet to, że jest księżniczką. Zresztą bez królestwa, bo jakoś przez 99% książki nie zauważyłam, żeby minimalnie zainteresowała się powrotem do domu, czy tym, co się tam dzieje.
   Jermyn- idiotyczny, nadęty bobek nieogarniający co się dzieje wokół niego. A co dopiero jeśli chodzi o jego włości.  Do tego zarozumiały i zbyt pewny siebie. Więc niestety tej dwójki ani trochę ich nie polubiłam, pomimo tego, że chcą się "poprawić". Można więc powiedzieć, że dobrali się do siebie idealnie. Jak się nie zabiją obydwoje w pewnym momencie, to będę się cieszyć.

   Fabuła ani trochę nie porywa. Oczywiście wiadomo jak książka się skończy. Wielka, nagła miłość która wyskoczyła jak diabeł z pudełka. No kto by się tego spodziewał. Jedyny plus? W końcu to kobieta (choć z niewielką pomocą) porywa faceta a nie na odwrót.
Choć książkę czyta się szybko i dobrze, to przez bohaterów nie mogłam jej zdzierżyć.  Dopiero pod sam koniec książka staje się interesująca. Lecz jest to może 20 ostatnich stron, więc wypada to dość miernie.
   Czy polecam tą lekturę? Naprawdę chciałabym, ale jest o wiele więcej ciekawszych książek niż ta, więc nie warto marnować na nią swojego czasu.

Ocena : 2/10

poniedziałek, 16 marca 2020

"Blogostan" Joanna Opiat- Bojarska

Tytuł: Blogostan
Autor: Joanna Opiat- Bojarska
Data wydania: 29.95.2012
Liczba stron: 308
Kategoria: literatura piękna


Opis:

Kiedy Internet staje się narzędziem manipulacji i nadużyć...

Dla Sylwii ucieczką od problemów: chłopaka myślącego tylko o zabawie, szefa zalegającego z wypłatą, matki niemogącej sobie poradzić ze zdradą męża oraz tajemnicy ojca, jest założenie bloga.

Początkowo to tylko forma rozrywki, jednak z czasem blogowanie wciąga dziewczynę coraz bardziej, stając się prawdziwą obsesją.
Antidotum na kłopoty powoli staje się trucizną...

"Dynamiczne postaci, ciekawa główna bohaterka, życiowe problemy, codzienność, podane z nutką humoru i pewną refleksją, którą otrzymujemy po zakończeniu lektury.
Polecam, wejdźcie razem z bohaterką, Sylwią, w ten stan, zwany Blogostanem".
Agnieszka Lingas- Łoniewska


Moje wrażenia:

    Oficjalnie mam już pierwsze miejsce w kategorii: "Najgorszy paździerz roku 2020". Ta książka była po prostu zła. Okropna. Jednym słowem: Nie. Stanowcze i definitywnie nie.
Kupiłam ją, bo w końcu też jestem blogerką, więc pokrewne dusze. Miałam szczere nadzieję, że się dogadam z tą lekturą. No ale niestety książka okazała się totalnym niewypałem.
    Naprawdę dawno tak nie zawiodłam się na książce. Jedyny jej plus? Ten, że kiedyś się kończy.
Jestem z tych osób które nie lubią krytykować książek. W każdej staram się znaleźć coś pozytywnego, ale tutaj tego po prostu nie ma.
    Czytając tę lekturę zastanawiałam się, kto mógł coś takiego wydać. Mam wrażenie, że napisała to osoba w bardzo młodym wieku, która nie wiedziała do końca jak się do tego zabrać.
    Fabuła nie powala w żadnym stopniu. Wprowadzone wątki poboczne, urywają się w pewnym momencie, ewentualnie kończą się w sposób sugerujący, że autorka totalnie nie miała pomysłu co dalej. Prosty przykład- w "Blogostanie" nagle pojawia się brat Sylwii o którym ta nie miała pojęcia, że istnieje. Wątek powoli się rozwijał i kiedy człowiek już niecierpliwił się co dalej, nagle wątek się urywa. I to w sposób najbardziej durny, bo na rozmowie o spadku. Coś w stylu:

Brat- Chcesz spadek?
Sylwia- Nie.
Brat- Na pewno?
Sylwia- Tak.
Brat- To na razie.
Sylwia- Cześć.

    Dobra, serio w taki sposób to kończyć? Ale pomińmy kwestię bezsensowności niektórych momentów.
   Bohaterowie. Od nich wszystko zależy. Jeśli są fajni, często, gęsto jesteśmy w stanie dużo wybaczyć. Tylko musi być spełniony jeden warunek- muszą być fajni. Tu tak niestety nie jest.

   Są tak nędznie wykreowani jak tylko mogą być. Sylwia, główna bohaterka jest tak naiwną i głupiutką bohaterką jakby była w trakcie szkoły podstawowej. Do tego jej ślepe zauroczenie chłopakiem, który ma ją ewidentnie gdzieś i traktuje ją gorzej niż szmatę do podłogi. Nie zliczę ile razy ze sobą zrywali po czym do siebie wracali. Choć bardziej poprawniej będzie, że on z nią zrywał a ona wracała niemalże na kolanach, żeby przyjął ją z powrotem. Zawsze kończyło się to na seksie. I tylko czekałam na to, aż Sylwia się otrząśnie i zauważy, że Patrykowi zależy na jednym. Niestety przez całą książkę się tego nie doczekałam.
Mamy też Szefa, który notorycznie spóźnia się z wypłatami. Ba, Sylwia jako osoba która się upominała o to, dostaje jako jedyna wypłatę. Nie wiem z czego płacili rachunki pozostali współpracownicy, ani czemu dalej pracowali dla kogoś, kto nie wypłacił się im od kilku miesięcy. Oczywiście, Szef na początku obiecuje Sylwii awanse, złote góry i Bóg wie co, ale przynajmniej tu Sylwia w pewnym momencie się otrząsa i rezygnuje z pracy. Swoją drogą, nie ma to jak mydlenie oczu osobie która jest świeżakiem w pracy.
I Patryk. Mam nadzieję, że udławi się kiedyś ością. Bardziej francowatej osoby dawno nie widziałam. Szuja nad szujami i dziad jeden. Może spokojnie rywalizować o pierwsze miejsce bycia najgorszym bohaterem z Dolores Umbridge. I mam nadzieję, że noga mu się kiedyś powinie.

Ostatnie co zostało to blog. Pokładałam tu wielkie nadzieje i ambicję. Ot blog lifestylowy. Srodze się rozczarowałam. Ten blog był równie zły co wpisy Karyn o dzieciach. Dodatkowo autorkę poniosła ułańska fantazja. Raczej żaden blog po 2 wpisach nie staje się rekomendowany przez redakcję. Trzeba byłoby mieć niezłe plecy, żeby coś takiego dostać. No ale widać, ja się nie znam, pomimo 5 lat. Raczej ciężką pracą dałoby radę osiągnąć, ale to też po jakimś czasie.

Podsumowując, na książkę nie warto tracić czasu. Tyle nerwów co ja sobie przez nią napsułam nie zliczę. Z wielką ulgą skończyłam ją czytać i ponownie po nią nie sięgnę.


Ocena: Nie. Po prostu nie.

poniedziałek, 3 lutego 2020

Lista książek przeczytanych w 2019 roku.

      Rok 2019 minął szybciej niżbym się spodziewała. Skończyłam go z 34 książkami na koncie. Jest to najsłabszy wynik czytelniczy odkąd prowadzę zapiski (czyli od 2016 roku). Ale pierwszy raz postanowiłam iść na jakość, nie na ilość. I jak widać pomimo tego udało mi się przeczytać całkiem sporo. 

   Jednak żeby nie przedłużać zapraszam do listy książek, które przeczytałam:


  1. "Strażniczka książek" Mechthild  Glaser
  2. "Niania" Christianna Brand
  3. "Tam gdzie śpiewają pawie. Czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia." Alison Singh Gee   <recenzja>

  
4. "Akademia Pennyroyal. Waleczna Księżniczka". M.A.Larson
  5. "Kopciuszek".
  6. "Ever After High. Kraina Czarów" Shannon Hale



  7. "It ends with us" Colleen Hoover
  8. "13 powodów" Jay Asher
  9. "Przeznaczeni" Holly Bourne



10. "Świat według Vanessy" Katarzyna Majgier
11. "O dziewczynce która połknęła chmurę tak wielką jak Wieża Eiffla" Romain Puertolas


12. "Pierwsze dni" Rhiannon Frater
13. "Konfrontacja" Rhiannon Frater
14. "Oblężenie" Rhiannon Frater



15. "Fangirl." Rainbow Rowell
16. "Szukam Cię Zoe." Alyson Noel
17. "Ponad wszystko." Nicola Yoon


18. "Strażniczka Bramy." Michelle Zink
19. "Starcie Królów." George R.R. Martin
20. "Firstlife. Pierwsze życie." Gena Showhalter

21. "Dawno, dawno temu... we śnie." Liz Braswell
22. "Roszpunka. Zaginiona laguna." Leila Howland
23. "Daisy Star i różowa gitara." Cathy Cassidy



24. "Szeptucha." Katarzyna Berenika Miszczuk
25. "Jaga." Katarzyna Berenika Miszczuk
26. "Bella i Sebastian 2. Przygoda trwa."



27. "Szczęki." Peter Benchley
28. "Omen."  David Seltzer
29. " Saga o kotołaku. Ksin. Początek."



30. "Oczy Anioła." Shannon Dittemore
31. "Delirium opowiadania." Lauren Olivier
32. "Trzydzieści kopert." Ewa Mielczarek    <recenzja>



33. "Akademia Dobra i zła. Droga do sławy." Soman Chainani
34. "Akademia Dobra i zła. Kryształ czasu." Soman Chainani











niedziela, 26 stycznia 2020

Czytelnicze podsumowanie drugiego półrocza 2019

     I kolejny rok dobiegł końca. A to oznacza tylko jedno- czas podsumowań. Udało mi się przeczytać 23 książki, czyli o 13 książek więcej niż w pierwszym półroczu. Jestem z siebie dumna, bo pomimo tego, że nie miałam zbyt dużo czasu, a przede wszystkim humoru, to i tak wynik jest wysoki. Dodatkowo "półka wstydu" powoli się zmniejsza, co też jest powodem do satysfakcji.
     Ale nie przedłużając zapraszam do zapoznania się z książkami które przeczytałam.

 1. "Pierwsze dni" Rhiannon Frater
 2. "Konfrontacja" Rhiannon Frater
 3. "Oblężenie" Rhiannon Frater


 4. "Fangirl." Rainbow Rowell
 5. "Szukam Cię Zoe." Alyson Noel
 6. "Ponad wszystko." Nicola Yoon


 7. "Strażniczka Bramy." Michelle Zink
 8. "Starcie Królów." George R.R. Martin
 9. "Firstlife. Pierwsze życie." Gena Showhalter

 10. "Dawo, dawno temu... we śnie." Liz Braswell
 11. "Roszpunka. Zaginiona laguna." Leila Howland
 12. "Daisy Star i różowa gitara." Cathy Cassidy

 13. "Szeptucha." Katarzyna Berenika Miszczuk
 14. "Jaga." Katarzyna Berenika Miszczuk
 15. "Bella i Sebastian 2. Przygoda trwa."




 16. "Szczęki." Peter Benchley
 17. "Omen."  David Seltzer
 18. " Saga o kotołaku. Ksin. Początek."

 
  19. "Oczy Anioła." Shannon Dittemore
  20. "Delirium opowiadania." Lauren Olivier
  21. "Trzydzieści kopert." Ewa Mielczarek  <recenzja>





  22. "Akademia Dobra i zła. Droga do sławy." Soman Chainani
  23. "Akademia Dobra i zła. Kryształ czasu." Soman Chainani



Jestem ciekawa czy którąś z tych książek znacie i czytaliście. Albo czy którąś zamierzacie przeczytać. 

wtorek, 10 grudnia 2019

"Akademia Dobra i Zła. Świat bez książąt." Soman Chainani.

Tytuł: Akademia Dobra i Zła. Świat bez książąt
Tytuł oryginału: A World Without Princes
Seria: Akademia Dobra i zła (Tom II)
Autor: Soman Chainani
Data wydania: Lipiec 2015 (data przybliżona)
Liczba stron: 438
Kategoria: fantastyka, fantasy


Opis:

Magia i miłość ścierają się ze sobą w wyczekiwanej kontynuacji bestsellerowej powieści Somana Chainaniego "Akademia Dobra i Zła." Przyjaciółki Sofia i Agata powracają do fantastycznego świata, w którym jedynym sposobem na wydostanie się z baśni jest przeżycie do jej końca. Dopóki są razem, mogą stawić czoła tajemniczym wrogom i nowym zagrożeniom- ale co się stanie, gdy coś je rozdzieli?


Recenzja pierwszej części: link

Moje wrażenia:

  "Świat bez książąt" to druga część serii "Akademia Dobra i Zła". Z niecierpliwością porwałam książkę z bibliotecznego regału, by jak najszybciej ją przeczytać i dowiedzieć co dalej stało się z Sofią i Agatą.
  Akcja zaczyna się w wiosce rodzinnej dziewczyn, do której wróciły po niespodziewanym zakończeniu z pierwszej części. Tu są traktowane jak bohaterki, w końcu jako pierwsze Czytelniczki wróciły do domów. Sofia jest w swoim żywiole (i nie ma zamiaru nigdzie wracać), ma swoje Szczęśliwe Zakończenie. Za to Agata z jednej strony chce, żeby zostało tak, jak jest ale z drugiej strony tęskni za Tedrosem.  I to właśnie przez życzenie Agaty wracają do Akademii Dobra i Zła.           Problem jest tylko jeden- Akademia nie jest tą Akademią którą zapamiętały. Nie ma już podziału na Dobro i Zło, jest zaś podział na dziewczęta i chłopców. Autor wywraca do góry nogami znane nam baśnie, w których to nie książęta ratują księżniczki, tylko ratują się one same. I tak oto Czerwony Kapturek zabija Złego Wilka, Śnieżka rozbija bucikiem szklaną trumnę.
   Oczywiście książka oscyluje dalej wśród znanych nam bohaterów. I choć występuje tu wątek trójkąta miłosnego, to po raz pierwszy nie przeszkadza mi on. Jest on na swój sposób zabawny, kiedy Sofia próbuje pokazać Tedrosowi, że to ona jest jego księżniczką, a nie Agata. Tedros kocha Agatę, a biedna Agata nie wie co robić- iść za miłością czy przyjaźnią.
    A czy bohaterowie coś się zmienili? Co do Agaty nie zmieniłam zdania. Dalej twierdzę, że jest najlepsza z całej tej trójki. Sofia jest tak słodko irytująca. Ale jak w poprzedniej części miałam do niej mieszane uczucia, tak w tej części jest mi jej żal. W końcu chce mieć tylko swojego księcia i swoje Szczęśliwe Zakończenie.
I Tedros. Ja nie wiem do kogo się wrodził ale zdecydowanie nie przypomina Artura. Mam wrażenie, że jest jeszcze większą ciamajdą niż był.

Nie wiem jak autor to robi, ale od książki nie idzie się oderwać. Książkę czyta się bardzo szybko, wręcz z zapartym tchem. Jest jeszcze lepsza niż poprzednia część. Autor idealnie zmienia bieg wydarzeń tak, że nie możemy być na 100% pewni co wydarzy się na kolejnej stronie.  Tak jak polecałam wam pierwszą część, tak polecam drugą. Jest to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii. Więc gdy ktoś z was natknie się na nią gdziekolwiek, to nie wahajcie się bo naprawdę warto.

Ocena: 10/10 

poniedziałek, 25 listopada 2019

"Trzydzieści kopert" Ewa Mielczarek

Tytuł: Trzydzieści kopert
Autor: Ewa Mielczarek
Data wydania: 15.04.2019
Liczba stron: 222
Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Opis:

Hanna Mika jest nieudacznikiem.
Nie znosi swojej pracy, dokucza jej samotność, nie zrealizowała żadnego marzenia.
Nieuchronnie zbliżają się jej trzydzieste urodziny, wiek, o którym myślała, że już będzie szczęśliwą mężatką, matką i kobietą sukcesu. Rzeczywistość miała inne plany.

Kiedy w noworocznym prezencie dostaje pudełko z trzydziestoma wyzwaniami do zrealizowania przed następnymi urodzinami, postanawia zaryzykować.

W kopertach znajduje to, czego nie wiedziała, że szuka: szczęście, spełnienie i miłość.


Moje wrażenia:

"Trzydzieści kopert" to książka która kupiłam na Targach Książki w Krakowie. Była zakupem totalnie spontanicznym. I jak to się stało, że stałam się posiadaczką tej książki? Na Instastory wstawiłam zdjęcie identyfikatora, że czas działać. I Ewa odpowiedziała, że zaprasza na stoisko D55, gdzie można znaleźć jej książkę. Więc Rico honorowo poszła, zobaczyła, zakochała się w okładce i opisie (jakiś czas później w treści) i kupiła. Dodatkowo w niedziele, Ewa miała swoje pierwsze spotkanie autorskie, dokąd oczywiście musiałam iść mając nadzieję, że dostanę podpis. 

Na szczególną uwagę zasługuje okładka. Dawno nie spotkałam się z tym, że obwoluta tak bardzo pasuje do książki. Ilustratorka spisała się na medal. Dodatkowo po wewnętrznej stronie okładki są flamingi, przez co zostałam kupiona już na starcie. 

Od pierwszych stron książki zaprzyjaźniamy się z bohaterami. Każdy z nich jest bardzo prawdziwy, każdemu kibicuje się w tym co robi. Oczywiście na pierwszym miejscu jest Hania. Główna bohaterka, której zbliżają się trzydzieste urodziny. Dzięki przyjaciołom, w końcu zaczyna spełniać swoje marzenia. Oczywiście jest nieco przymuszona, przez owe koperty, jednak w końcu zaczyna być odważna. W końcu zaczyna robić to co chciała zrobić, ale wiecznie miała jakieś wymówki. 
Fabuła jest spójna, czyta się bardzo dobrze. Kiedy ją skończyłam, byłam pewna, że gdzieś umknęły mi jeszcze strony. No ale niestety muszę czekać cierpliwie na dalsze przygody Hani. 
  Lektura od samego początku pokazuje, że marzenia nie muszą być wygórowane. W dzisiejszych czasach mówiąc o marzeniach, często myślimy o nich w kategoriach "Zdobędą Mount Everest" albo "Spotkam Baracka Obamę" A właśnie zapominamy, że zawsze chciało się mieć psa, że chciało się zrobić kurs językowy. Ewa pokazuje, że powinniśmy spełniać nawet małe marzenia, które innym mogłyby się wydawać śmieszne. Ale i one liczą się przecież do marzeń.
Liczy się w końcu to co zawsze pragnęliśmy. Może czas w wziąć to pod uwagę?

Czy żałuję, że kupiłam tę książkę. Z czystym sumieniem, mogę powiedzieć, że ani trochę. Cieszę się, że trafiłam na nią akurat teraz. Idealnie wpasowała się w czas kiedy sama mam urodziny. Wprawdzie nie 30 ale 26, co nie zmienia faktu, że idealnie się wkomponowała. 

"Trzydzieści kopert" jest lekturą naprawdę piękną i ciepłą. Mogę też oficjalnie stwierdzić, że autora przelała w nią całą swoją duszę. Na każdej stronie czuć tę radość i energię która ma Ewa. I co najważniejsze pokazała mi, że wszystko jest możliwe. Nawet jeśli się w to nie wierzy. Dała mi takiego kopa motywacyjnego. Efekt? Jestem umówiona ze znajomym na łyżwy. Zginę śmiercią marną, ale obiecuje i sobie i jemu od 4 lat, że pójdziemy. Aż wstyd się przyznać. 

Wiem, że na jednej książce się nie skończy i na pewno doczekamy się na kolejne przygody Hani. Więc pozostaje mi czekać cierpliwie. I po cichu liczę, że ponownie pojawi się Szymon, ale tylko po to żeby dostać paprotką po samochodzie. Ewentualnie po twarzy, a potem odbije się na samochód. 


Ocena: 10/10

wtorek, 5 listopada 2019

23. Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie

Październik. Miesiąc w którym studenci wracają na studia. Miesiąc w którym zaczyna być zimno i nieprzyjemnie. Kiedy polska złota jesień z dnia na dzień potrafi zmienić się w pluchę i deszcz. Ale jest to również ważny czas dla osób lubiących książki. Dlaczego? Bo co roku, właśnie w październiku odbywają się Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie.


I tak od paru lat, odbywają się one w EXPO Kraków przy ulicy Galicyjskiej. W tym roku była to już 23 edycja, która odbyła się w dniach od 24 do 27 października 2019 roku. Oczywiście nie mogło zabraknąć tam mnie. Więc zapraszam na moje podsumowanie. Zabierzcie ze sobą kawę/herbatę/kakao bo będzie trochę czytania.

Zaczynajmy.

Gdy tylko zobaczyłam, że ruszyły zapisy dla blogerów, rzuciłam dosłownie wszystko, co miałam pod ręką, żeby się zapisać. Wielkim zaskoczeniem, był fakt, że odpowiedź dostałam po niecałych 4 godzinach od zgłoszenia. To, że nie musiałam czekać dwóch tygodni na odpowiedź, ułatwiło sprawę codziennego zaglądania do skrzynki pocztowej i denerwowania się. Oczywiście przy zgłaszaniu, spieszyło mi się na tyle, że zrobiłam literówkę we własnym nazwisku. Całe szczęście udało się odkręcić i dostać wejściówkę z poprawionym nazwiskiem. 

Szczęśliwy człowiek wydrukował identyfikator, i już w czwartek pojawiłam się na miejscu. Od 3 lat ten dzień jest bardziej organizacyjny. Sprawdzam gdzie jest jakie stoisko, zaprzyjaźniam się z mapką- niewiele zmienia się z jednych Targów na drugie, ale jednak są nieznaczne zmiany. Dodatkowo sprawdzam jakie są książki, czy jest coś interesującego oraz gdzie są największe promocje. Dzięki temu pewniej się czuje i przez pozostałe dni nie muszę biegać z nosem w mapie, zatrzymując się co chwilę, żeby sprawdzić czy dobrze idę. w tym roku pierwszy raz tak szybko wycofałam się z Targów. Jak wiedziałam, że będzie pewno kilka wycieczek, tak nie spodziewałam się takich tabunów. Po prostu tych wycieczek było multum. Jakby była sobota/niedziela. Nie szło się przepchać, więc niestety szybko się ewakuowałam, by wrócić w piątek ze zdwojoną siłą.






Pierwsze  spotkanie w piątek odbyło się o godzinie 12 na stoisku Gandalfa gdzie udało mi się spotkać z Olsikową (link do kanału), którą oglądam już od długiego czasu. Oczywiście, żeby zdobyć zdjęcie i autograf stałam w kolejce już 20 minut wcześniej.


Następnie o godzinie 13 miałam zaplanowane spotkanie w sali seminaryjnej, gdzie Wojciech Cejrowski promował swoją najnowszą książkę „Piechotą do źródeł Orinoko". I jest jednym z ludzi, których uwielbiam słuchać jak opowiadają. Ta pasja, energia i radość, że człowiek chce więcej i więcej. Z przykrością stwierdziłam, że minęła już godzina 14 a co za tym idzie koniec spotkania.

Z racji tego, że dopiero o 18 miałam kolejne i ostatnie zarazem spotkanie autorskie, pokręciłam się po stoiskach, by stwierdzić, że w sumie to jestem głodna. I tak skierowałam swoje kroki do M1, i dopiero po koło godziny 17 stwierdziłam, że czas się zabrać z powrotem. Pojawiłam się przy stoisku Domu Wydawniczego Rebis gdzie swoje książki podpisywał Robert J. Szmidt.

W sobotę spodziewałam się tłumów, ale to co się działo przebiło wszelkie moje wyobrażenia. Tam nie było tłumów- miałam wrażenie, że calutki Kraków z okolicznymi mieszkańcami się tu pojawił. Po prostu jeden wielki ścisk i duchota (klimatyzacja ledwo zipiała i nie dawała rady).

Pierwsza osoba którą chciałam spotkać w 3 dzień Targów to Katarzyna Berenika Miszczuk. Na początku chciałam wziąć tylko jedną książkę, ale coś mnie podkusiło i zabrałam dwie. I całe szczęście, bo gdy Kasia z bloga (link do bloga) dowiedziała się u kogo w kolejce jestem to nafukała, że mogłam jej wcześniej powiedzieć. Ale, że dobry ze mnie człowiek to jedną książkę mam podpisaną dla niej a drugą dla siebie.


Kolejnym spotkaniem na którym mi zależało, to spotkanie z Anną Onichimowską autorką serii "Hera, moja miłość". Pani Ania jest naprawdę miłą i genialną osobą z którą bardzo dobrze się rozmawiało i mam nadzieję, że spotkam ją nie jeden raz.


W drodze do Pani Ani, spotkałam Asię z bloga (link do bloga). A raczej to Asia mnie wypatrzyła i złapała za rękę niemalże kończąc mnie na zawał. Tak to jest, jak człowiek jest zamyślony (a nie mam wtedy podzielnej uwagi) i ślepy. Naprawdę łatwo mnie wtedy wystraszyć. Pogadałyśmy przez chwilę, ale przez panujący ścisk i rumor niemalże musiałyśmy do siebie krzyczeć, żeby się usłyszeć. Dodatkowo Asia była z siostrą i musiała jej pilnować. Po solennym zobowiązaniu się, że spotkamy się wkrótce poszłyśmy dalej.

Przedostatnim spotkaniem było zobaczenie się z chłopakami z Urbex History- jeden z kanałów który znajduje się w ścisłej czołówce ulubionych kanałów na Youtube.


Co to by były za Targi bez podpisu Wojciecha Cejrowskiego? Odkąd chodzę na Targi mam jego podpis. Tak więc, by tradycji stało się zadość poszłam do niego. I to było ostatnie spotkanie sobotnie.

W końcu niedziela- ostatni dzień Targów Książki. Z bolącym kręgosłupem i obolała, nastawiając się na tłumy ludzi potuptałam pokornie do wejścia. Gdzie uwaga nie było ludzi. Dosłownie, przechodziłam alejkami bez żadnego problemu. O godzinie 11 trafiłam do Saloniku Literackiego na spotkanie zatytułowane "Czy chcielibyście zostać herosami?" które jednocześnie było promocją książki "Mysia Wieża". Choć nie miałam w planach jej zakupić, to po spotkaniu zmieniłam zdanie. Książkę kupiłam i dałam do podpisania.

Krążąc między stanowiskami i zastanawiając się co bym mogła zrobić dostałam wiadomość od Asi, że na stoisku Różowa Fabryka, są etui na książki. Poszłam, obejrzałam i kupiłam dwa egzemplarze. Jeden dla mnie (od pierwszego wejrzenia zakochałam się w tych myszkach) a drugie dla Asi na spóźniony prezent urodzinowy, który mam nadzieję, że się spodobał.

Koło 14 poszłam na spotkanie autorskie Ewy Mielczarek, autorki książki "30 kopert". Przy okazji spotkałam Aleksandrę z bloga "Imperium Książkomaniaczki". Obydwie dziewczyny są naprawdę cudowne i mam nadzieję, że będzie nam dane jeszcze się spotkać.




Zaraz od Ewy poszłam ponownie do Saloniku Literackiego, gdzie tym razem było spotkanie literackie z Otylią Jędrzejczak. Tak naprawdę było to ostatnie z wydarzeń, które miałam zaplanowane na Targi- i jedynie czego żałowałam, to faktu, że nie mam podpisanej książki. Do momentu gdy pod koniec spotkania okazało się, że Pani Otylia chwilę zostanie, podpisać książkę tym którym nie udało się to na spotkaniu autorskim. Los wygrany na loterii- udało się zdobyć autograf od mojej największej idolki.

I teraz następuje największy hit tegorocznych Targów. Niech mi ktoś teraz wciśnie, że osoby starsze nie mają siły. Poszłam po książkę Otylii Jędrzejczak. Wzięłam do ręki jeden egzemplarz, poszłam do kasy, nadchodzi moja kolej daje Panu książkę. Nagle przybiega dziadek, rozsiewając panikę. "Panie po ile ta książka?"- pyta, próbując sięgnąć po moją książkę, którą mam w ręce. Za którą właśnie płacę i chce ją schować, ale się nie da. "35zł"- rzecze Pan Kasjer jednocześnie prosząc kolegę, żeby przyniósł kolejną. "Bierę, ale pospiesz się Pan, bo mi PANI OTYLIA UCIEKNIE"- dziadek coraz bardziej spanikowany. Ja wycofuje się rakiem z książką i idę spokojnie dać ją do podpisania. Przeszłam może 3 metry, gdy koło mnie przeleciał wyżej wymieniony dziadek, niemalże krzycząc: "PRZEPRASZAM, przesuńcie się ja muszę do Pani Otyli, co wy myślicie, że ona będzie czekać, z drogi" i taranując połowę ludzkości na przejściu. Przez chwilę nikt nie ogarniał co się właśnie wydarzyło. A ja niemalże płakałam ze śmiechu. Nie wrzucam do jednego worka wszystkich ludzi, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto takiej osoby nie spotkał. W efekcie czego dziadek był może 2 sekundy wcześniej niż ja, a panikował jakby nie wiadomo co się stało.


Tą oto historią, kończę podsumowanie Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie. Na sam koniec chcę zaprezentować książki które udało mi się zakupić na Targach:


Pierwszy stosik to książki, z którymi powędrowałam do autorów w celu podpisania. Oczywiście cały czas mówimy o książkach kupionych a nie tych które przywiozłam z domu.


I zdjęcie numer dwa czyli książki, które są bez autografów ale chciałam je mieć w swojej biblioteczce.


I ostatni stosik to książki, które przywiozłam z domu, zanieść je na spotkania autorskie: 


Z Targów jestem bardzo zadowolona. Teraz pozostaje czekać do maja bo wtedy odbywają się Targi w Warszawie na których na pewno się pojawię. W przypadku tegorocznych Targów w Krakowie nie udało mi się niestety spotkać z Anną Dymną bo na śmierć zapomniałam o spotkaniu, a nie spojrzałam w planer. Ale mam nadzieję, że będzie to można jeszcze nadrobić w przyszłości.