wtorek, 29 listopada 2016

"Romeo i Julia" William Shakespeare

Tytuł: Romeo i Julia
Tytuł oryginału: Romeo and Juliet
Autor: William Shakespeare
Liczba stron: 176

Opis: 

Sztuka przedstawia konflikt dwóch zwaśnionych rodzin, których członkowie zakochują się w sobie. Nieszczęśliwie zakochany w dziewczynie imieniem Rozalina, Romeo Montecchi, dowiaduje się o balu w domu rodziny Capulettich, gdzie ma pojawić się jego wybranka. Udaje się tam wraz z grupą przyjaciół i poznaje Julię- wkrótce dochodzi do pierwszych pocałunków tych dwojga. Pod osłoną nocy Romeo udaje się pod balkon Julii i wyznaje jej miłość; ta jednak - ze względu na mrok - nie wie kto czeka pod balkonem. Odpowiada więc, że jedyną osobą, którą kocha jest członek zwaśnionego rodu, Romeo Montecchi. Słysząc to młodzieniec postanawia ujawnić swoją tożsamość. Następnego dnia nastolatkowie (Julia ma niespełna 14 lat, a Romeo 16) biorą ślub w celi ojca Laurentego. Wkrótce w Weronie dochodzi do konfliktu pomiędzy przyjaciółmi młodzieńców. Pojedynek pomiędzy Tybaltem (krewnym Capulettich) a Merkucjem (przyjacielem Romea) kończy się śmiercią tego ostatniego. Kiedy dowiaduje się o tym sam Romeo, dochodzi do kolejnego pojedynku, tym razem pomiędzy tytułowym bohaterem a samym Tybaltem, w którym Tybalt ginie. Karą za śmierć Tybalta ma być wygnanie Romea. Pani Capuletti informuje Julię, że ta wyjdzie za mąż za Parysa. Nie chcąc popełnić bigamii, Julia wypija otrzymaną od ojca Laurentego miksturę, która wprawia ją w stan podobny do śmierci. Laurenty chce poinformować o całej sytuacji Romea, jednakże wieści te nie docierają do niego. Na cmentarzu, po zobaczeniu Julii spoczywającej w trumnie, zrozpaczony Romeo podejmuje decyzje o samobójstwie. Dochodzi do przebudzenia Julii, która - widząc śmierć Romea - postanawia przebić swoją pierś sztyletem i również umiera. Ojciec Laurenty tłumaczy przybyłym na miejsce członkom rodzin całe zajście, co prowadzi do pojednania pomiędzy rodami Montecchich i Capulettich.


Moje wrażenia:

  "Romeo i Julia" to jedna z tych książek należących do klasyki klasyków. Książka którą zna każdy, pomimo że nie wszyscy czytali. No cóż, prawdopodobnie gdyby nie podpunkt w wyzwaniu czytelniczym 2016, dalej bym jej nie przeczytała. Ba, nawet kijem bym jej nie dotknęła. Niestety (albo stety) fanką książek o stricte o miłości nie jestem. 
  Języka nie będę się czepiać. Wiadomo, kiedyś mówiło się nieco inaczej niż dziś. Jednak da się przeczytać. Trzeba tylko przyzwyczaić się do innego języka.

    Przyznam że książka nie zrobiła na  mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Główną fabułą jest miłość dwojga nastolatków. I to jest chyba coś czego się najbardziej czepiam. Jak dla mnie jest to zwykłe zauroczenie, i mam wrażenie, że gdyby bohaterom udało się uciec, to i tak by nic nie wyszło.
Miałam wrażenie, że kierują się bardziej sercem, tym co jest teraz a nie rozsądkiem. Nie przemyśleli do końca wszystkiego, chcieli wszystko od razu.

  Jednak żeby było śmieszniej, Romea i Julię jestem w stanie zrozumieć. Młodzi, głupi, no ja też byłam w ich wieku. I pod odpowiednim nadzorem, myślę że ich miłość miała jakąś szansę. Albo by rozkwitła, albo by stwierdzili że w sumie to nie jest to.
Czepię się Ojca Laurenta- człowieka który powinien być nieco mądrzejszy. Wiedział on jaki jest Romeo (raz zakochany po uszy w Rozalinie, a 3 minuty później w Julii),  i zamiast jakoś bardziej mu rozradzać ślub. Żeby poczekał czy coś, to nie. Dam ślub i tyle. Bez zgody rodziców, bez niczego. No cóż, nie popisał się.

Reszta bohaterów? No cóż, pogodzili się "po ptokach", ale ważne że przynajmniej doszli do porozumienia. I wbrew pozorom są fajni, myślę że pomimo przestrzeni wieków, jakoś bym się z nimi dogadała.

Oczywiście książka nie jest taka zła. Raziła mnie ta miłość, ale reszta była w porządku. W sumie, mam mieszane uczucia do tej książki. Jeśli macie ją jako lekturę szkolną, to i tak musicie przeczytać. Jeśli nie macie, to są lepsze lektury od tej. 

I na koniec jedna z największych logik książki:

"Romeo i Julia" to piękna, cudowna książka pokazująca że miłość przezwycięży wszystko. Co z tego że dzieciaki się nie znały. Nikt nie zauważy że zamienili ze sobą parę zdań. A to że trwała kilka dni (niecałych) to też nic.

Ale jak Kowalska coś sobie zrobi, bo chłopak ją rzucił. Oooo co to jest wtedy. No durna dziewucha, co ona wyprawia, no przecież jest taka młoda. Nie wie co to miłość, tylko coś się jej wydaje. A była z chłopakiem 3 lata? Pffff to nie koniec świata. Ewentualnie na odwrót kiedy to chłopaka rzuci dziewczyna. 

Widzicie tą zależność?

I tak, prawdopodobnie w tym momencie, zostałabym zakrzyczana przez polonistów że się nie znam. A proszę, nie bronię wam ;p I tak nie będę kochać i wielbić "Romea i Julii" ;p 

czwartek, 24 listopada 2016

"Przebudzenie" Stephen King

Tytuł: Przebudzenie
Tytuł oryginału: Revival
Data wydania: 13 listopad 2014
Liczba stron: 536
Kategoria: Thriller/sensacja/kryminał
Autor: Stephen King

Opis:

Mroczna, elektryzująca powieść o tym, co może istnieć po drugiej stronie życia...

W niedużej miejscowości w Nowej Anglii, ponad pół wieku temu, na małego chłopca bawiącego się żołnierzykami pada cień. Jamie Morton podnosi głowę i widzi intrygującego mężczyznę, jak się okazuje, nowego pastora. Charles Jacobs wraz ze swoją piękną żoną odmieni miejscowy kościół. Mężczyźni i chłopcy skrycie podkochują się w pani Jacobs; kobiety i dziewczęta- w tym matka Jamie'go i jego ukochana siostra Claire- tym samym uczuciem darzą wielebnego Jacobsa. Jednak kiedy rodzinę Jacobsów spotyka tragedia, a charyzmatyczny kaznodzieja wyklina Boga i szydzi z wiary, zostaje wygnany przez zszokowanych parafian.

Jamie ma własne demony. Od wielu lat gra na gitarze w zespołach na terenie całego kraju i wiedzie tułaczy żywot rock-and-rollowego muzyka, uciekając od rodzinnej tragedii. Po trzydziestce- uzależniony od heroiny, pozostawiony na pastwę losu, zdesperowany- Jamie ponownie spotyka Charlesa Jacobsa, co ma głębokie konsekwencje dla nich obu. Ich więź przeradza się w pakt, o jakim nawet diabłu się nie śniło, a Jamie odkrywa, że słowo "przebudzenie" ma wiele znaczeń.

Ta bogata, niepokojąca powieść prowadzi czytelnika przez pięć dekad do najbardziej przerażającego zakończenia, jakie kiedykolwiek wyszło spod pióra Stephena Kinga. To arcydzieło Kinga, nawiązujące do twórczości takich wybitnych amerykańskich pisarzy jak Frank Norris, Nathaniel Hawthrone i Edgar Allan Poe.


    Moje wrażenia:

    Fanką Kinga jestem to każdy wie. Ale do tej książki podchodziłam z niewielką dozą niepewności. Okładka fajna, opis no jakiś dziwny. Coś w nim mi nie pasowało, i sprawiało że ciągle odkładałam tą książkę na później. W końcu jednak zdecydowałam się wypożyczyć z biblioteki. Głównie przez fakt że był jeden egzemplarz, ja nad nim medytowałam a za mną dreptał pan który też ją chciał. No cóż, złośliwa ja książkę wypożyczyłam i przeczytałam.
    I naprawdę zastanawiam się czemu ja jej tak unikałam. Jest absolutnie genialna, i należy do moich ulubionych książek napisanych przez Kinga. Nie jest to horror, więc nie ma tu latających flaków i krwi. Jest za to ciągłe napięcie, co się stanie na następnych stronach, co zdarzy się bohaterom.
Akcja przyspiesza, by po chwili zwolnić i znów przyspieszyć. Jest to jedna z tych książek, z którymi chodziłam wszędzie gdzie się dało. Wiedziałam że muszę ją jak najszybciej przeczytać, żeby wiedzieć co się stanie.
   Bohaterowie są normalnymi ludźmi- takimi których spotyka się na co dzień. Jest to wielki plus, bo nie spotykamy się z superbohaterami, którzy wszystko potrafią, a zwykłym człowiekiem który ma swoje potknięcia.
  Akcja- jest całkiem w porządku, tak samo jak fabuła. Wprawdzie w niektórych momentach była nużąca, ale w sumie i tak wychodziło to na plus. W końcu nie może się za dużo dziać ;)
Ogólnie z książki jestem bardzo zadowolona. Zaskoczyła mnie to fakt ale pozytywnie. I tak w końcu jest recenzja w której nie czepiam się niczego ;)
  Jeśli więc lubicie książki, które trzymają w napięciu to jak najbardziej polecam wam "Przebudzenie" Stephena Kinga.

Ocena: 10/10


niedziela, 20 listopada 2016

"Zmierzch. Powieść ilustrowana." Kim Young

Tytuł: Zmierzch: Powieść Ilustrowana
Tytuł oryginału: Twilight: The Graphic Novel
Liczba stron 1 tomu: 224
Liczba stron 2 tomu: 240
Autor: Kim Young 

Opis: 

Kiedy Isabella Swan przenosi się do mrocznego miasteczka Forks i spotyka tajemniczego, intrygującego Edwarda Cullena, jej życie staje się ekscytujące i przerażające. Z porcelanową skórą, złotymi oczami, hipnotyzującym głosem i nadprzyrodzonymi zdolnościami, Edward jest zarówno nieodparty i nieprzenikniony. Do tej pory udało mu się zachować własną tożsamość w tajemnicy, ale Bella jest zdeterminowana, aby odkryć jego mroczny sekret...

"Zmierzch. Powieść ilustrowana"- bogato zilustrowana przez Kim Young i drobiazgowo sprawdzona przez Stephenie Myer- to świeże, nieodparcie pociągające spojrzenie, nadające powieści zupełnie nowy wymiar.

Moje wrażenia: 

   "Zmierzchu" nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Nie znam osoby która nie słyszałaby o tej książce. Ale przyznam że o komiksie nie słyszałam. O jego istnieniu dowiedziałam się dopiero w jakieś taniej księgarni. Wzięłam, kupiłam i przeczytałam. I jestem naprawdę zaskoczona.
   Wygląd postaci i tło zdarzeń jest niemalże identyczne do tego, które wyobrażałam sobie czytając książkę. Jestem tu pod dużym wrażeniem zdolności i umiejętności Kim Young. I tej zawziętości że chciało się jej to rysować, z tak wielką dokładnością.
   Plusem jest też to że książki zostały wydane w twardych okładkach, dzięki czemu tak szybko się nie niszczą. Do tego te cudowne okładki- są naprawdę śliczne, i tak do siebie pasują. Komiks jest czarno biały, jednak niektóre obrazki są kolorowe.
    Jedyny minus? Cena. Jest ona zdecydowanie zbyt wysoka. Ja rozumiem że komiks, że więcej tuszu idzie do druku. Jednak wydawanie dwa razy po 34,90 jest stanowczo odstraszające. Można też doczepić się tego, że komiks jest wydany w dwóch częściach nie w jednej. Jest to dla mnie takie lecenie na kasę. Ale tak jak pisałam, ja kupiłam ją w taniej księgarni za 7 zł. Czyli w sumie za dwie części zapłaciłam 14 zł.
  Jednak ja ją polecam. Szybko się czyta, jest luźna, w sam raz na jesienno zimowy wieczór.

Tak, dodałam zdjęcia- w końcu jednak ta książka zasługuje na to ;)
Ocena: 9/10





piątek, 11 listopada 2016

"Trzynasty wojownik." Michael Crichton

Tytuł: "Trzynasty wojownik."
Tytuł oryginału: "Eaters of the dead"
Autor: Michael Crichton 
Ilość stron: 176
Data wydania: 1999

Opis:

Filmowy hit roku 1999 i najbardziej widowiskowa ekranizacja od czasu superprodukcji Waleczne Serce. Początek X wieku, Ahmed ibn-Faldan, wysłannik kalifa Bagdadu, wyrusza na rozkaz swego władzy z poselstwem do króla Bułgarów. Podróż trwa trzy lata, ibn- Faldan nie wypełnia jednak powierzonej mu misji. Na swej drodze napotyka bowiem dzikich wikingów i wraz z nimi trafia do straszliwej krainy- królestwa krwiożerczych demonów Północy. 

Moje wrażenia: 

   Przyznam że długo szukałam tej książki, i nie mogłam jej znaleźć. Chciałam ją przeczytać ze względu na film, który do tej pory wzbudza we mnie ciarki. Dlatego też, gdy jakimś cudem znalazłam ją w bibliotece, od razu ją porwałam. 
 Pierwsze strony zapowiadały że książka będzie naprawdę ciekawa. Jednak później coś się pokombinowało, i książka stała się nieco nużąca.
   Zacznę od głównego bohatera. Cały czas miałam wrażenie że trafił on do grupy przez przypadek. I to tylko po to żeby opisywać wydarzenia, a nie żeby walczyć. On też jest narratorem całej opowieści. Podobało mi się to jak opisywał kulturę Wikingów, historie. Jednak cała reszta jest na minus.
Wikingowie "zrobieni są" na jedno kopyto. Wszyscy są do siebie łudząco podobni- tak że różne imiona niewiele dają. Fabuła też jest momentami nużąca, nic się nie dzieje.
   I jak w filmie podobało mi się wszystko, a przy Wendolach niemalże dostawałam zawału, tak w książce nie wzbudzały we mnie żadnej emocji.
Po książce spodziewałam się większej rewelacji, jednak czego można oczekiwać po 176 stronach? Raczej niewiele. Jednak gdy chcecie dowiedzieć się czegoś o Wikingach, "Zjadaczach Umarłych", czy legendach to książkę jest jak najbardziej na plus. Ewentualnie jak nie możecie zasnąć, to też ;) 

OCENA: 5/10

piątek, 4 listopada 2016

Czytelnicze i filmowe podsumowanie października 2016

 Witam wszystkich, po przeszło dwutygodniowej przerwie. Czas spędzony efektywnie- albo praca, albo siedzenie pod kocem. Spodziewałam się o wiele lepszej pogody, ale cóż... Nie można mieć wszystkiego. Przynajmniej legalnie mogłam siedzieć i oglądać filmy. Choć i tak pół dnia spędzałam na wybieraniu, co by tu obejrzeć.
  W tym miesiącu najlepszym filmem jaki oglądałam jest "Alicja po 2 stronie lustra." Film do końca trzyma w napięciu. No i trzeba przyznać że myślałam, że skończy się zupełnie inaczej.
  Najsłabszym filmem był film "Nieznajomi." Nie działo się w nim prawie nic, przez pół filmu dziewczyna panikowała że jest obserwowana, a drugie pół próbowała wydostać się z domu z chłopakiem.
A tak oto prezentuje się lista obejrzanych filmów:

FILMY: 

1. "Alicja po 2 stronie lustra"
2. "Mortal Kombat."
3. "Mortal Kombat 2: Unicestwienie."
4. "Gnijący Kapturek"
5. "Świt"
6. "Więzień labiryntu."
7. "Kiedy gasną światła."
8. "Gwiezdny pył."
9. "Zanim się obudzę."
10. "Nieznajomi."
11. "Nowa córka."
12. "Boogeyman."
13. "Boogeyman 2."
14. "Gdzie jest Dory?"

Ilość obejrzanych filmów: 14
Ilość filmów do obejrzenia: 68

       Jeśli chodzi o książki, wszystkie są już do wyzwania czytelniczego 2016. Dalej zostaje panika, że nie dam radę przeczytać wszystkiego.    Teraz zostały mi tak naprawdę same grube i kiepsko to widzę ;p Optymistyczne jest to, że w końcu przeczytałam książkę po angielsku. De facto czytałam ją po polsku jakiś czas temu, i w internecie. Głównie chodziło mi o przekonanie się, czy wersja angielska jest równie beznadziejna, jak Polska. Mówię tu o książce "Lara Croft. Tomb Raider. The Cradle of Life." Recenzja się pojawiła, więc jak ktoś jest ciekaw to zapraszam <jest to dosłownie wcześniejsza notka>
  A tak prezentuje się lista przeczytanych książek:

KSIĄŻKI: 

1. "3 ostre sardynki." Patricia Schroder 1,3cm
2. "Dracula Nieumarły." Dacre Stoker, Ian Holt 2,3cm
3. "Wszystko jest względne." Stephen King. 3,2cm <recenzja>
4. "Romeo i Julia." William Shakespeare. 1,5cm  <recenzja>
5. "Michael Jackson. Życie i śmierć króla popu." 1,6cm
6. "Lara Croft. Tomb Rider. The Cradle of Life." Dave Stern <recenzja>

Ilość przeczytanych cm: 9,9cm
Ilość cm do przeczytania: 0cm. + 17,7 cm nadwyżki
Ilość przeczytanych cm łącznie: 171,7cm
Ilość przeczytanych stron: 1360