niedziela, 10 września 2017

"Dziennik" Anne Frank

Tytuł: Dziennik
Tytuł oryginału: Het Achterhuis
Autor: Anne Frank
Data wydania: 2000 (data przybliżona)
Liczba stron: 316
Kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik

Opis:

II wojna światowa. Zwykłe mieszkanie w centrum Amsterdamu nagle staje się schronieniem, więzieniem i całym światem dla żydowskiej nastolatki Anne, jej rodziny i znajomych. Przez ponad dwa lata, w ciągłym strachu przed wykryciem, próbują oni normalnie żyć, łagodzić codzienne konflikty, doceniać małe radości. Największą tajemnicą Anne jest zmyślona przyjaciółka Kitty, której opowiada o wszystkim, co dzieje się w kryjówce: przerażeniu, plotkach, kłótniach, pierwszej miłości. Sekretne listy do Kitty układają się w przejmujący dziennik dziecka, obdarzonego niezwykłym zmysłem obserwacji i dojrzałością.
Ostatni zapisek powstał 1 sierpnia 1944 roku- na trzy dni przed aresztowaniem i wywiezieniem do obozu koncentracyjnego wszystkich mieszkańców kryjówki.


Moje wrażenia:

     Literatura wojenna jest jedną z tych które najbardziej zapadają w pamięć. W szczególności jeśli chodzi o dzienniki, pamiętniki czy napisane w innej formie wspomnienia jak np. "Medaliony" Zofii Nałkowskiej.  Niedawno, bo 1 września była rocznica wybuchu II Wojny Światowej, która rozpoczęła się zaledwie 77 lat temu. Wydaje się że to wieki temu, ale prawda jest taka że żyją osoby które to przeżyły. I chodzą gdzieś po Polsce, świecie. I jeszcze mogą pokazać jak wtedy było. Lecz gdy nie ma możliwości spotkania takiej osoby, trzeba radzić sobie inaczej.

  Samą literaturą zainteresowałam się dopiero w 4 klasie technikum, w momencie omawiania II Wojny Światowej. Do tej pory pamiętam wrażenia z książki "I boje się snów" Wandy Połtawskiej czy wymienionych wcześniej "Medalionów" Zofii Nałkowskiej. Wzbudziły we mnie chęć dowiedzenia się czegoś więcej, o tamtych czasach. I tak trafiłam na "Dziennik" Anne Frank.

 O książce słyszałam już wcześniej- że jest największym świadectwem Holocaustu. I no cóż... Holocaust jest bardziej tłem. Przez cały okres pisania pamiętnika, wojna nie dotyka bezpośrednio Anne i jej rodziny. Pojawia się dopiero w  momencie aresztowania rodziny Franków, czyli 3 dni po ostatnim wpisie. Jednak to właśnie przez nią rodzina musi ukrywać się przez dwa lata. Całe dwa lata, gdzie ciągle pojawia się myśl, że jutrzejszy dzień może być ostatnim. I każdy z domowników ma tego pełną świadomość, lecz pomimo tego każdy stara się żyć normalnie. Tak, jakby wojny nie było, jak gdyby nie musieli się ukrywać.
  "Dziennik" pokazuje nam życie w ukryciu, dzień po dniu. Dwuletnie przebywanie w towarzystwie tych samych osób, codzienny widok ich twarzy. Brak miejsca gdzie można pobyć samemu i strach że ktoś może odnaleźć kryjówkę. Anne w prosty sposób pokazuje nam, jak wygląda dzień ukrywającego się człowieka. Z szczerością dziecka, opowiada swojej wymyślonej przyjaciółce Kitty o codziennych utarczkach i planach na przyszłość.

 Same plany na przyszłość... Czym są w czasie wojny? Pomimo niepewnego jutra, Anne optymistycznie patrzy w przyszłość, planując co zrobi. Myślę że gdyby przeżyła, byłaby w stanie dużo zdziałać. Samą Annę tolerowałabym, choć przyznam że byłaby dla mnie zbyt głośna. I było jej stanowczo zbyt dużo wszędzie.

 Nie jestem rozczarowana książką. Po prostu spodziewałam się czegoś innego. Ale jest to jedna  z tych książek, którą powinno się przeczytać. I żałuje że nie ma jej w kanonie lektur. Dlaczego? Bo dzięki niej, można docenić to, że nie trzeba się ukrywać. Nie musimy drżeć ze strachu, że ktoś nas odnajdzie, że nie przeżyjemy. "Dziennik" potrafi pokazać naprawdę dużo, choć gdy czytałam go pierwszy raz, nie podobał mi się ani trochę. Dopiero z czasem, i drugą próbą doceniłam go.

Ocena: 7/10