środa, 30 grudnia 2015

#4 LBA + podsumowanie świąt.

         Dziś będzie trochę inaczej- bo połączenie świąt i LBA ( za nominację dziękuje Wanko, z tego Bloga, warto wejść bo opowiadania są genialne)

 Święta zleciały za szybko, stanowczo za szybko. Powiedzenie "To co dobre, szybko się kończy" jest jak najbardziej prawdziwe.
    Cały okres minął spokojnie i szczęśliwie, objadłam się jak nie wiem. Ale jeszcze schudnę ;p Z prezentów też jestem bardzo zadowolona, póki co są jeszcze zapakowane pod moją choinką (a co, nie wolno? :p) Trochę bałam się jak to będzie z kotem, ale w sumie sobie poradziliśmy. Kot zadowolony bo puszkę z jedzeniem dostał. A my zadowoleni bo nam nic nie zjadł, ani choinka nie próbowała przez "przypadek" zaatakować kota.


W końcu też postawiłam na swoim i mamy pierwszy raz żywą choinkę.
Jedną z moich ulubionych bombek jest właśnie ta. 

A skoro jesteśmy przy temacie bombek- kupiłam ostatnio dwie bombki pod choinkę dla rodziców. Są naprawdę śliczne- przynajmniej dla wszystkich którzy nas odwiedzają ;)

















Przez cały ten świąteczny czas męczyłam piosenkę z "Hobbita"- "The Last Goodbye" Billy'ego Boyd'a. Od roku kojarzy mi się ze świętami, i nie wyobrażam sobie nie słuchać jej na święta. Wszystko przez to że "Hobbit" zawsze wychodził po świętach, tylko ostatnia część w 2 dzień. Ale zanim zaczniecie czytać LBA można sobie włączyć, posłuchać i poczytać ;)

                                                    A teraz zapraszam do LBA ;)

1. Ulubiony gatunek książek
   - Horrory albo fantasy

2. Jakie jest Twoje hobby
 - Fotografia i zwiedzanie. Jestem też w trakcie szukania kursu/szkoły na przewodnika turystycznego, bo bardzo chciałabym nim zostać.

3. Umiesz grać na jakimś instrumencie?
- Granie na nerwach się liczy? Jeśli tak, to jestem profesjonalistką. Jeśli nie, to niestety nie. Chciałam się nauczyć grać na gitarze, ale nie potrafię sama. Muszę znaleźć nauczyciela.

4. Jakie zwierzę lubisz najbardziej i dlaczego?
 -Tak naprawdę lubię każde zwierzę które nie próbuje mnie zjeść czy nie jest jakimś robalem albo pająkiem.  Każde zasługuję na uwagę, ale myślę że byłby to orzeł albo mustang. Cenię je za to że są takie wolne, mogą robić co chcą, latać/biegać gdzie im się podoba. Wilki- za to że nigdy nie zostawiają nikogo w potrzebie i rodzina jest dla nich najważniejsza.

5. Co robisz w wolnym czasie?
- Zależy od sytuacji. Ale staram się aktywnie spędzać czas, nie nudzić się i nie marnować go. Najczęściej fotografia, latem jazda na rowerze, zima to narty. Oczywiście spotkania ze znajomymi, kuzynami.

6. Dlaczego założyłaś bloga?

Zacznę od tego że miałam już parę blogów, ale gdzieś tam obumarły. Potem jakoś ta chęć pisania odeszła, i tak było do połowy 2014. Zaczęłam oglądać filmiki na YT, ale stwierdziłam że jednak się nie nadaję do nagrywania i wtedy wpadłam na pomysł że może założę bloga. Dobra, głównym powodem było to że chciałam się pochwalić że spotkałam swój ukochany zespół Sabaton (pisałam o tym TUTAJ)  i byłam na ich koncercie(Relacja z Koncertu) . I we Wrocławiu (Tu możecie przeczytać). Tak, to jest główny powód ;p


7. Humanista czy ścisłowiec?
 -Bardziej humanistka. Przy matematyce i reszcie przedmiotów ścisłych, muszę naprawdę długo siedzieć żeby coś zrozumieć. Trudniej mi to wchodzi niż przykładowo nauka historii. A raczej wchodziło- bo już się nie uczę.

8. Jakieś postanowienia noworoczne?
- Są w trakcie pisania. Na pewno nauczenie się przynajmniej podstaw języka Szwedzkiego i wyjazd za granicę na wakacje. Może coś jeszcze dojdzie, ale nie chcę dowalać sobie nie wiem ile postanowień. Bo potem będę panikować że nie zrobiłam ich wszystkich.


9. Twoje największe marzenie.
- Jechać na trasę koncertową z Sabatonem, przez Paryż, Londyn, Szwecję, dwie Ameryki (oczywiście zwiedzając) ;p

10. Lubisz Star Wars?
- Nie jestem jakąś super wielką fanką, ale lubię te filmy. Mam w planach zabrać się za książki ale muszę znaleźć pierwszą część.


11. Ulubiony zespół lub wokalista?
-Zespół: Sabaton albo Afromental. Dwa zespoły do których należy moje serce. Nie wyobrażam sobie życia bez chłopaków. Zarażają pozytywną energią, uczą historii (w przypadku Sabatonu) i sprawiają że chce się żyć.

Z racji tego że zbliża się Nowy Rok, życzę wam byście wytrwali w swoich postanowieniach, żeby każdy dzień był lepszy od poprzedniego i żebyście nie musieli udawać kogoś kim nie jesteście.
                             Szczęśliwego Nowego Roku i dobrej zabawy ;) 

Przypominam też że mam Instagram ;) jak również zachęcam do komentowania.

niedziela, 20 grudnia 2015

Bożonarodzeniowy 24- dniowy Fangirls' Challenge #2


     W ostatniej notce (dokładniej tej TUTAJ KLIKNIJ) zaczęłam ten Challenge. Tam skończyłam na punkcie 6. Fakt trochę mało, i teraz zrobię wszystkie oprócz 20. Bo akurat ten podpunkt, jest taki że no trochę się rozpiszę ;p W punkcie 23 jest lekki spojler kto zginie w 2 książkach, więc też lojalnie uprzedzam. Zachęcam też do przeczytania mojej ostatniej notki o PREZENTACH

    Ale teraz zapraszam do lektury :)

7. Twoja fikcyjna druga połówka.

Legolas z "Władcy Pierścieni"- obejrzałam pierwsze film i zakochałam się w Bloomie.  I tak naprawdę dzięki niemu zaczęłam czytać fantastykę. Tak, po tym filmie i książce definitywnie stwierdziłam że gdyby to było możliwe chciałabym być elfem ;)

8. Twój główny fandom

Potterhead rządzi ;)

9. Harry Potter czy Percy Jackson?

Serio? Naprawdę? Ja mam wybierać? No... Nie da się. Obydwie serie lubię tak samo. Ale Harry jednak zwycięża. Mam do niego większy sentyment.

10. Twój dom?

Zawsze chciałam należeć do Gryffindoru i mam nadzieję że tam bym trafiła. Choć znając mój charakter to prędzej byłby Slytherin

11. Dystrykt?

Szczerze, najbardziej przypadł mi do gustu Dystrykt 11- rolnictwo. I to głównie przez Rue.

12. Rasa?

Chodzi o wilkołaki, wampiry, demony, anioły itd?  Bo tylko takiego typu rasy przychodzą mi do głowy. Jeśli tak- to odpowiedź jest jasna. Wilkołaki. Nie ma bata żeby to było coś innego. Wytłumaczenie jest w pierwszej części. Remus Lupin robi swoje. Ewentualnie elf.




13. Boski rodzic?

Posejdon, Hermes albo Atena. Ktoś z tej trójki- a drugi rodzic to śmiertelnik.

14. Frakcja?

Trudno wybrać, jeśli nie czytało się książki. Jednak gdybym miała teraz zadecydować byłaby to Serdeczność.

15. Książka, która Cię najbardziej zawiodła.

"Chłopiec w pasiastej piżamie"- ta książka przychodzi mi do głowy pierwsza. Szczerze spodziewałam się czegoś więcej, brakowało tego "czegoś" i został lekki niedosyt.

16. Ulubiona z lektur szkolnych

"Mała księżniczka" Frances Hodgson Burnett

17. Najgorsza z lektur szkolnych.

"Stary człowiek i morze"-  najgorsza nie tylko lektura ale ogółem jako książka. Serio, tyle lat zastanawiam się co ludzie w niej widzą, i nie wiem. Ja tego dostrzec nie potrafię.

18. Najdłuższa książka, jaką zdarzyło Ci się przeczytać?

"Harry Potter i Zakon Feniksa" J.K.Rowling

19. Książka Twojego dzieciństwa.

Za niedługo tą książkę wepchniecie mi do gardła. Ci którzy czytają mojego bloga regularnie, wiedzą jaka będzie odpowiedź. Tak, są to "Baśnie z Wyspy Lanka"


20. Opowiedz swój sen. 

Gdybym miała opowiadać, wyszłaby niezła książka. A tak na serio. Moje sny są zazwyczaj normalne do bólu.

21. Czy kiedykolwiek po przeczytaniu książki i obejrzeniu filmu zdarzyło Ci się stwierdzić: "Film lepszy?"

Tak, ale to była tylko jedna książka. "Chłopiec w pasiastej piżamie"- film był nieco lepszy niż książka.

22. Podaj link do swojego Fan Fiction (bloga)

No cóż... Jedyny blog jaki mam to ten na którym właśnie jesteście. Nie mam żadnego bloga Fan Fiction, bo obawiam się że nie wyrobiłabym się z natłokiem pracy.

23. Bohater książki, którego śmierci najbardziej żałujesz.

UWAGA SPOILER, CZYTASZ NA WŁASNE RYZYKO- nie wiem ile osób przeczytało Igrzyska Śmierci, czy Harry'ego Potter'a. Jeśli nie czytaliście a chcecie to omińcie to pytanie.

Są trzy takie osoby. Z "Harry'ego Potter'a" jest to Remus Lupin- nie wiem ile płakałam nad nim. I z "Igrzysk Śmierci" jest to Cinna i Finnick. Serio jak przeczytałam że zginęli to miałam ochotę spakować walizki, jechać do Colins i nogi z d*py jej wyrwać. Ale tego nie zrobiłam. Jednak nie wybaczę tego ani Rowling ani Colins że zabiły moich ukochanych bohaterów.

24. Możesz wybrać dowolnego bohatera z dowolnej książki, w którego Twój umysł wcieli się, w dowolnym momencie jej trwania. Co zdecydujesz? (Tak, później możesz wrócić w dowolnym momencie)

Ok, prawdę mówiąc mega trudne pytanie. Bo nie mam zielonego pojęcia w kogo bym chciała się wcielić. W sumie większości postaci, chciałam towarzyszyć, poznać ich. Jednak jak tak sobie myślę. To byłaby to Heidi z książki "Heidi" albo Torak z "Kronik Pradawnego Mroku".



piątek, 18 grudnia 2015

Czego lepiej nie kupować na prezent?

        Powoli zbliżają się święta, powoli też trzeba zacząć się przygotowywać. Przyznam  że ja zakupy robię tak mniej więcej półtora tygodnia wcześniej. Wiem że im bardziej zwlekam, tym więcej ludzi będzie w sklepach, a tego chcę uniknąć. Wszyscy piszą co warto kupić na prezent, a ja zrobię dokładnie na odwrót. Czego lepiej unikać. Rzeczy które przedstawię, są według mnie prezentami, które rzadko kiedy trafiają w gust. ALE, jeśli ktoś wam kiedyś napomknie że chciałby coś z tego, to ok. Ja mówię tylko o momentach kiedy sami coś wybieramy. Dlaczego lepiej unikać? Wyjaśnienie jest przy każdym prezencie. A teraz zapraszam do czytania ;)

1. Perfumy.

Jest to chyba najczęściej powtarzanych punktów, na tego typu listach. Perfumy to rzecz w którą szansę "wstrzelenia" się w czyiś gust, jest niemalże zerowa. No po prostu lepiej tego nie kupować.

2.  Zwierzątko.

I to niezależnie czy to kotek, piesek, żółw, rybka czy inne.Ktoś może mieć alergię na sierść, może nie mieć warunków na trzymanie zwierzaka.  Tak, akwarium z rybami też miejsce zajmuje. Nie ma też gwarancji że zwierzak zaakceptuje członków rodziny. Niestety często jest tak, w szczególności po Bożym Narodzeniu, że zwierzak się znudzi. Albo sika, albo szczeka, albo wkurza, albo nie jest już malutkim słodziutkim pyszczkiem, albo nie ma z kim zostawić go na wakacje. Schroniska przeżywają wtedy prawdziwe oblężenie. Ale lepsze schronisko niż "przypadkowe" zostawienie w lesie.

3. Zbieracz kurzu.

I tu są wszelkiego rodzaju wazony, figurki, bibeloty i inne dziadostwa które zbierają kurz. Pytam się po co? No ile tego można mieć? Serio, jeśli ktoś tego nie zbiera, to nie ucieszy się z tego. To nie dość że marnuje miejsce, sprawia że mebel jest zagracony, to nic bardziej nie wkurza niż przekładanie tego z miejsca na miejsce żeby pościerać kurze.

4. "A może to Cię zainteresuje"

Tak to jest kategoria. Ale już tłumaczę o co chodzi. Czasami dostajemy coś co powinno nas zainteresować, a jest inaczej. Dostaję przykładowo książkę do nauki śpiewu. Wszystko fajnie, tylko mi słoń na ucho nadepnął. I się do tego nie nadaję, więc no prezent jest totalnym niewypałem. No dobra- w większości są to prezenty kupione na odczepnego. Bo gdyby trochę pomyśleli, kupiliby mi np. przewodnik po jakimś mieście. No ale po co myśleć? Kupi się to co jest pierwsze z brzegu.

5.  Kosmetyki/ubrania.

Kosmetyki- tylko ze względu na to że nie wiecie jaką ktoś ma skórę, czy nie jest na coś uczulony. Czasami zdarza się tak że używa się produktów firmy X, po czym i tak znajduje się jakiś produkt którego nie możemy używać. Poza tym, jest tu tak samo jak z perfumami. Lepiej żeby ktoś sam wybrał.
Ubrania- nie wiemy jak ktoś w tym wygląda, nie jesteśmy pewni czy kolor będzie pasować. Nie każdy krój nadaje się dla danej osoby. Zresztą, jak dostaję ubrania to nie czuje się zbyt dobrze- bo jakoś mam świadomość że źle się ubieram skoro dostaje ubranie.


Pamiętajcie jednak że jeśli znacie czyiś gust na 100% to kupcie. Jeśli jednak nie jesteście pewni, to lepiej nie ryzykować. Nie dodałam żadnych zdjęć, bo nie chcę robić antyreklamy jakieś firmie.
               A wy czego nie lubicie dostawać? I czego unikacie na prezenty?

sobota, 12 grudnia 2015

Bożonarodzeniowy fangirls' challenge.


Jakiś czas temu trafiłam na taki Challenge. Stwierdziłam że może go zrobię- jednak nie codziennie, tylko co kilka dni. Dlaczego? Bo te pytania są krótkie. A teraz nie przedłużając, zapraszam do czytania ;)

1. Ulubiona książka (seria)

Ulubiona seria- "Harry Potter" J.K. Rowling i "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy" R. Riordan
Ulubiona książka- "Carrie" S. King

2. Ulubiony autor

Stephen King- mistrz horrorów. Zdecydowanie on, pomimo specyficznego pisania.

3. Ulubiona postać fikcyjna. 

Długo nad tym myślałam- i szczerze nie potrafię wybrać. Jest to Remus Lupin z "Harry'ego Potter'a" i Cinna z "Igrzysk Śmierci"  






4. Znienawidzona postać fikcyjna

Dolores Umbirdge z "Harry'ego Potter'a". W życiu nie chciałabym mieć takiej nauczycielki. Uh, jeszcze to jej gadanie: "Nie możecie ćwicz
yć zaklęć, na obronie czarnej magii bo jeszcze wam się w te pyszczki słodkie kochane coś stanie." Do tej pory przechodzą mnie ciarki.
To tak jakby na wf nauczyciel powiedział: "Wytłumaczę wam jak gra się w siatkę, obejrzycie piłkę, boisko, ale nie będziemy grać."











5. Ulubiony parring

Annabeth i Percy z "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". To chyba jedyna para która od razu mi się  spodobała. Od początku im kibicowałam i chciałam żeby się zeszli. Idealnie do siebie pasują. pomimo tego że ich rodzice się nie lubią ;)

6. Znienawidzony parring

Teraz pewno zaraz mnie wszyscy zjedzą, ale raz się żyje. Otóż nie cierpię Kattniss i Peety z "Igrzysk Śmierci" Dlaczego?  Peeta, czasami był sprytny, potrafił do siebie przekonać ludzi. Ale jest taką ciamajdą. Sama Coin chciała jego zamiast Kattniss, bo wiedziała że nie będzie się sprzeciwiać i będzie zgadzać się na wszystko. Czyli nie będzie stawiać oporu. W przeciwieństwie do Kattniss która jest odważniejsza, pewniejsza.


   Mam nadzieję że odpowiedzi się podobały. Jestem ciekawa jak Wy byście odpowiedzieli ;)
Dopiero teraz zauważyłam że w słowie "challenge" jest błąd. Ale nie ja to pisałam ;p

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Podsumowanie listopada 2015

       Witam wszystkich, po dłuuugiej nieobecności. Przyznam że nawet nie wiem kiedy zleciał ten miesiąc. Kiedy cały czas się coś robi ( albo udaje się że się robi ;p), to nie patrzy się na upływ dni. Swoje zrobił też brak internetu- więcej go nie było niż był. I tak było od połowy października. Miałam szczęście że ostatnia notka się dodała, bo w listopadzie, no cóż. Internetu nie było przez około 2 tyg.
Doprowadzało mnie to do szału, bo nie mogłam nic zrobić. W końcu dałam spokój i zajęłam się wszystkim innym.
Teoretycznie mogłam jechać w miejsce gdzie jest internet, ale nie potrafię się skupić w miejscach gdzie są ludzie. Muszę siedzieć w swoim pokoju, bo inaczej nic mi nie wychodzi.

     Jednak brak internetu ma swoje plusy. Okazało się że wcale nie potrzebuję używać laptopa, tak często jak mi się zdawało.
Nauczyłam się grać w szachy, i to samej, z czego jestem niesamowicie dumna. Może nie jestem jakimś mistrzem, ale jestem zadowolona z efektów.








    No i krzyżówki czy sudoku. Siedziałam i rozwiązywałam. Najlepsza sytuacja była po 11 listopada. Jeszcze zamyślona, o wojsku, o odzyskaniu wolności rozwiązuje krzyżówkę i trafiam na definicję
"Damska Marynarka". No cóż- jak nic chodzi o marynarkę wojskową. I myślę, kombinuje, sprawdzam i nic. W końcu stwierdziłam że rozwiąże coś innego. Rozwiązałam całą krzyżówkę, wracam do tej marynarki. Tak, chodziło o żakiet. Ale ja się zablokowałam że na pewno chodzi o co wojskowego. Cała ja ;)







Jakimś cudem znalazłam też puzzle które nie były ułożone. No cóż- teraz są.




Mogę się też pochwalić znajomością filmu "Trzynasty wojownik"- oglądałam go niemalże codziennie. 


No nie można też zapomnieć o grze "Różowa Pantera po Skarb się wybiera"- powoli przypominałam sobie jak to jest być dzieckiem ;p




Wracając jeszcze do Święta Niepodległości. Chciałabym coś wam opowiedzieć.
Otóż 10 listopada poszłam na spacer. Jak zwykle trasa spod Bramy Floriańskiej na Rynek. Między budynkami rozwieszone sznurki z chorągiewkami i herbami. No normalna dekoracja. Nagle słyszę za sobą dialog, między dwoma dziewczynami
1-A co to jest?
2-Ale co?
1-No to co wisi.
2-A to... To na Święto Niepodległości, wiesz jutro jest.
1-Acha.... A co to jest Niepodległość?
2-Nooo... Niezależność.
1-Ok... <chwila ciszy> A po co nam jakiś Dzień Niepodległości?
2-No bo byliśmy pod zaborami ale się uwolniliśmy.
1-Taaak?? Serio?
2-No tak, Polska była pod zaborami. No chyba się o tym uczyliście w szkole?
1-A tak, ale wiesz jak to jest w szkole.

I w tym momencie się odwróciłam. Bo jak do chwili gdy dziewczyna zapytała "co to Niepodległość?" to byłam pewna że to dziecko. No w końcu małe dziecko nie wie wszystkiego. A tu szły dziewczyny w wieku około 20 lat. Mi kopara opadła, tak samo jak dziewczynie nr 2. Dobra jestem w stanie zrozumieć, że nie każdy zna profesjonalnie historię, ale no chociaż te podstawy.
No ale cóż. Przecież wiem jak to jest w szkole. Dobra nie wiem. U mnie nauczyciele zawsze zwracali na to uwagę. I historię Polski znam- przynajmniej w podstawie.

Na dziś, już kończę. Efekty nie pisania miesiąc są widoczne. Jednak od dziś będzie lepiej. Powoli przygotowujemy się do świąt. Mam nadzieję że śnieg spadnie chociaż na Wigilię ;)


środa, 28 października 2015

Polecam: Seriale #1

          Jesień to ta pora roku kiedy wchodzą nowe sezony seriali. Przyznam że jeśli chodzi o seriale to albo kocham jakiś albo nie kocham. Nie ma nic pomiędzy. Albo coś oglądam bo mi się podoba, a jak nie podoba to nie oglądam. Więc nie przedłużając zaczynamy.

1. Kryminalni ( produkcja 2004-2008, ilość sezonów: 8, liczba odcinków: 101)
Mój ukochany serial- bardzo żałuje że już go nie puszczają. Serial ma charakter kryminalno- sensacyjnej łamigłówki. Jest tu zbrodnia, intryga, śledztwo, poszlaki i fałszywe tropy. W głównych rolach występowali Marek Włodarczyk ( jako Adam Zawada), Maciej Zakościelny (jako Marek), Magdalena Schejbal (jako Basia) czy Tomasz Karolak (jako Szczepan). Krążyły pogłoski że mają zrobić wersję kinową, ale niestety- ani widu ani słychu tej produkcji. A szkoda- bo myślę że byłby to jeden z nielicznych filmów polskich, który by mi się spodobał.







2. Kyle XY ( produkcja 2006- 2009, ilość sezonów: 3, ilość odcinków: 43)
Serial na który natknęłam się przypadkiem- siedząc w domu, "skakałam" po Tv aż zobaczyłam fragment serialu. Z nudów i braku czegoś innego, postanowiłam obejrzeć. I nie żałuje. Serial opowiada o chłopaku, który budzi się nagle w lesie. Nie pamięta kim jest, skąd pochodzi, nie wie nic. Z każdym odcinkiem, odkrywa prawdę o sobie. A ta, no cóż jest zaskakująca.








3. Buffy Postrach Wampirów (produkcja:1997-2003, ilość sezonów: 7, ilość odcinków: 144)

Zaczęłam oglądać go stosunkowo niedawno. Przyznam że to chyba jedyny serial, do którego przekonałam się dopiero po 2 odcinku. No niestety na początku Buffy mnie strasznie denerwowała. Buffy Summers to szesnastolatka, która została "wybrana"- jej przeznaczeniem jest zabijanie wampirów. W byłej szkole spaliła salę gimnastyczną, przez co została wyrzucona. Po przeprowadzce do Kaliforni, bohaterka zaczyna nowe życie. W nowej szkole spotyka bibliotekarze, który wie czym zajmuje się Buffy. Ta na początku się wypiera, jednak po jakimś czasie zaczyna mu ufać. Oprócz bibliotekarza, Buffy może liczyć na pomoc przyjaciół: Willow, Xander'a oraz Cordelii.

                                 




4. iZombie (produkcja 2015- do nieokreślenia, ilość sezonów: 2)  
Na ten serial natknęłam się przypadkiem, kiedy na zalukaj.tv, był tylko jeden sezon.
Serial opowiada o dziewczynie, która na imprezie została zamieniona w zombie. Porzuciła pracę w szpitalu na rzecz pracy w kostnicy ( w końcu najlepsze miejsce na zdobycie mózgów), zerwała również zaręczyny z chłopakiem. Dzięki jedzonym mózgom, dostaje wizje na temat śmierci danej osoby i dzięki nim potrafi rozwiązać sprawy.  Serial jest z gatunku kryminalnych/horroru- lecz mimo to dobrze się go ogląda. Oczywiście nie obyłoby się bez wątku miłosnego. Nie wiem ile będzie to trwać, bo dopiero zaczęli go emitować. I najważniejsze- na zalukaj, serial jest z napisami. Nie wiem kto to tłumaczył, ale trochę błędów językowych tam niestety jest. Więc lojalnie uprzedzam.

5. Hercules (1995- 1999)
Definitywnie serial dzieciństwa- mam do niego wielki sentyment. Fakt, teraz rzucają się te efekty specjalne w oczy, to należy przypomnieć sobie że serial powstawał w latach gdy efekty nie były aż tak dobre. Jednak da się to przeżyć. Ale o czym jest serial? Hercules- syn Zeusa i człowieka. Posiada siłę boga i wrażliwość człowieka. Przemierzając świat walczy ze złem oraz pomaga zwykłym śmiertelnikom. Na co dzień ma do czynienia z magią, ciemnymi mocami a także mitologicznymi potworami. Oprócz sentymentu, polubiłam go bo miałam bzika na punkcie mitologi greckiej (co zresztą do tej pory mi zostało.








Jak widzicie oprócz iZombie, żaden serial nie jest już nagrywany. Lecz mimo to mi to nie przeszkadza. Jeśli post się podobał i chcecie więcej tego typu postów, to proszę w komentarzach dać znać.

sobota, 3 października 2015

29 faktów o mnie

   29 września był "Dzień Głośnego Czytania"- oczywiście człowiek zakręcony, myślał o wszystkim tylko nie o tym ale teraz nadrabiam. Postanowiłam że napiszę 29 faktów o mnie- z racji że był to 29 dzień miesiąca.
Mam nadzieję że się spodoba i zapraszam do czytania ;)

1. Moja biblioteczka liczy 253 książki
2. Ulubione gatunki książek to fantastyka i horrory
3. Książka dzieciństwa- "Baśnie z Wyspy Lanka" i "Przygody Sinbada Żeglarza"

4. Ulubiona lektura to "Tajemniczy Ogród".
5. Pierwsza książka fantastyczna którą przeczytałam to "Harry Potter i Komnata Tajemnic". Jest to też jedyna książka fantastyczna którą kupiła mi mama.

6. Przez całą edukację szkolną, ani raz nie byłam w bibliotekach szkolnych by wypożyczyć książkę.
7. Mam tendencję do chodzenia po całym domu z książką. Potem tylko chodzę, zbieram i odkładam do biblioteczki.
8. Nie lubię gdy ktoś wypowiada się o książce której nie przeczytał- a sugeruje się tylko opiniami. Wolę gdy sam pierwsze przeczyta i wyrobi SWOJĄ opinię.
9. Nie znoszę audiobooków- zawsze gdy sobie włączę takie coś, usypiam.
10. Od kilku miesięcy robię listę książek, które muszę kupić. Co zrobię taką listę, to mi ginie i muszę zaczynać od nowa.
11. Najgorszą lekturą jaką czytałam to "Stary człowiek i morze"- serio nie podoba mi się.
12. Nie widzę problemów w czytaniu kilka razy tej samej książki. Jeśli mi się podoba to czemu by nie?
13. Gdy jadę na wakacje, zabieram ze sobą 2 książki- jedna dla mnie, druga dla kogoś. Nie lubię "szarpać" się z kimś o książkę, więc wole się ubezpieczyć.
14. Nie lubię pisać po książkach. W ogóle nie lubię niszczyć książek. Jak już muszę coś zaznaczyć, to robię to ołówkiem. I zawsze zaznaczam stronę karteczką samoprzylepną.
15. W każdej książce staram się znaleźć coś pozytywnego. Nawet jeśli jest to "totalna szmira"
16. Moje ulubione miejsce do czytania w plenerze to Brzeg Wisły koło Smoka Wawelskiego.
17. Nie lubię kupować w "normalnych" księgarniach- wolę to robić w miejscach gdzie książki są przecenione.
18. Lubię rozmawiać o książkach, z ludźmi którzy mają do powiedzenia coś więcej niż: "Fajna książka"
19. Pożyczam książki tylko osobom zaufanym (jest ich mało). Dlaczego? Bo jak pożyczyłam książki koleżance, to do tej pory ich nie oddała. 1 stycznia minie 2 lata. Teraz boję się że znów będzie to samo.
20. Nie kupuje książek które są "modne". Kupuje tylko te które mi się spodobały.
21. Jeśli kupię/dostanę jakąś książkę która jest serią- to muszę kupić resztę.
22. Moja ulubiona pora roku to jesień.
23. 2 książki które bardzo chciałabym mieć ale był mały nakład to "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć" oraz "Quidditch przez wieki"
24. Nie cierpię wydawnictw które wydają książkę, po czym nie tłumaczą kolejnych części.
25. Najlepsze praca? W księgarni.
26. Próbowałam kiedyś pisać książkę. Niestety nie wyszło.
27. O wszystkich wydarzeniach książkowych dowiaduje się po fakcie.
28. Nie widzę problemu w kupowaniu książek używanych. Jeden warunek- nie mogą być bardzo zniszczone.
29. Jestem strasznie wybredna pod względem okładek. Tak, jeśli kupuje książkę (oczywiście znając treść) to patrzę na okładkę. Ma być taka jak chcę i innej nie przyjmuję. Jeśli np. mam serię "Opowieści z Narnii" i pierwszą  książkę mam z okładką filmową, to reszta książek też ma mieć okładkę filmową.

poniedziałek, 21 września 2015

#3 LBA- Liebster Blog Award

                       3 raz zostałam nominowana do LBA i dziękuje za to Esterze :) Tym razem obędzie się bez nominacji.
I żeby nie było że przedłużam, zapraszam  do czytania.

1. Co inspiruje Cie do pisania bloga?

Największą inspiracją jest życie codzienne- trzeba mieć oczy dookoła głowy.

2. Czy spotkałaś się kiedykolwiek z osobami, z którymi wcześniej miałaś kontakt tylko przez internet?

Tak, było kilka takich osób. Do tej pory utrzymuje taki kontakt z 2 osobami ( z czego jedna to mój chłopak)

3. Jeśli mógłbyś oswoić dowolne zwierzę, to które byś wybrała?

 Myślę że byłby to struś (ach, niespełnione marzenie z dzieciństwa- jazda na strusiu ;p)

4. O czym najczęściej śnisz?

Najczęściej jest to próba uratowania świata przed potworami ;p Efekt oglądania zbyt dużej ilości horrorów ;p

5. Czy Twoi znajomi wiedzą że prowadzisz bloga? Jeśli tak, to co o nim myślą?

Wiedzą tylko niektórzy. Ale co myślą? Szczerze nie wiem. Nie mówili mi nigdy- podejrzewam że głównie dlatego że nie go nie czytają. Ostatnio dostało mi się od kuzyna że pojawia się tu mało moich zdjęć. Ale się poprawię, kochany kuzynie ;p

6. Jacy są Twoi ulubieni blogerzy i dlaczego lubisz czytać ich blogi?

Najczęściej przeglądam blogi Fashionelki Klik i Weroniki Załazińskiej Klik- te głównie ze względu na modę.
Dodatkowo jest jeszcze blog Zuzanny Boruckiej Klik oraz Kasi Klik
Każda z nich ma też kanał na YT- niestety Weronika już się nie udziela (a szkoda) i część filmików usunęła.
Ostatnio znalazłam też blog Ani, która ma dość fajne spojrzenie na świat Klik
Dziewczyny mają naprawdę fajne blogi, fajny styl pisania.

7. Które książki, Twoim zdaniem, każdy powinien przeczytać?

Długo by wymieniać, dlatego wybrałam 5 książek ( z czego jedna to trylogia)- starałam się żeby nie były jednego gatunku.
- Trylogia "Atramentowy Świat"- wiem, książki są grube. Ale niesamowicie szybko się je czyta.  Naprawdę warto przeczytać, i nie zwodzić się grubością. .
- "Kwiat Śniegu i Sekretny Wachlarz"- głównie dlatego, że jest tam pokazane jak wyglądało krępowanie stóp, jak kobiety musiały się zachowywać w tamtych czasach. Kurczę po tej lekturze, cieszyłam się że nie mieszkam w Chinach w tamtych czasach.
-"My dzieci z Dworca Zoo"- książka napisana na podstawie relacji Christiane F. Są to wspomnienia jak dziewczynka została narkomanką, jak starała się z tego wydostać, często z marnym skutkiem. 

8. Twoje trzy ulubione teledyski to...??

Rzadko kiedy skupiam się na teledyskach, bardziej na muzyce i tekście. Jednak pogrzebałam po playlistach i znalazłam.
Pierwszy to  "Rollin' With You" zespołu Afromental. Mam do niej wielki sentyment- od niej zaczęła się moja miłość do tego zespołu

Drugi to piosenka z wakacji z Bułgarii. Też największy sentyment ;p



Trzeci to piosenka Sabatonu- piosenka przez którą przekonałam się że jednak warto słuchać tego
 zespołu.

9. Jeśli jesz mięso, to czy mogłabyś z niego zrezygnować i zostać wegetarianinem?

Jem mięso, ale nie mogłabym zrezygnować z jedzenia niego. Zrezygnowałam z jedzenia mięsa królika i zająca (głównie przez chłopaka który mi się podobał i miał na nazwisko Królik ;p Ale to szczegół), ale tylko na takie poświęcenie mnie stać.

10. Skąd taka a nie inna nazwa Twojego bloga?
   
Kiedyś w odległej galaktyce, pisałam o ulubieńcach miesiąca. I pojawił się tam film "Pingwiny z Madagaskaru"- mówiłam tam że moim ulubionym Pingwinem jest Rico. Właśnie od tego imienia, powstała nazwa bloga.

11. Gdybyś złapała złotą rybkę, spełniającą trzy życzenia ( przy czym żadne nie mogłoby brzmieć "poproszę kolejne trzy" :)) to o co byś ją poprosiła?

Poproszę pięć tysięcy złotych rybek! Nie, żartuję ;) Podejrzewam że to też podpada pod "nie".

A tak na serio... Długo nad tym myślałam. Więc:
1. Dobrze płatna praca- tak 4 tys. wystarczy (żeby mi się w głowie nie poprzewracało ;p)
2. Wybudowany dom marzeń.
3. Najlepszy sprzęt fotograficzny.


To by było na tyle. Mam nadzieję że nikt nie usnął ;) Ze spraw organizacyjnych pragnę dodać, że na samym dole strony, pojawił się kontakt ze mną. Gdyby ktoś chciał coś zapytać, podzielić się czymś, powiedzieć coś nie ma sprawy, piszcie śmiało.

Przypominam też że mam Instagram Klik więc też możecie obserwować, komentować. Lub jak długo nie piszę, to tam najczęściej pojawia się zdjęcie, że jednak żyję.

A więc do następnego ;)



środa, 16 września 2015

"Medaliony" Zofia Nałkowska

"Historia świata obfituje w wydarzenia wzniosłe i piękne, jak również w takie, o których wszyscy chcielibyśmy zapomnieć, wypełniające najczarniejsze karty historii. To właśnie literatura jest nośnikiem prawdy, nie pozwala zapomnieć o niechcianej i niewygodnej rzeczywistości.

Medaliony to miniatury prozatorskie, przekazujące wstrząsające fakty z czasów II wojny światowej. W oszczędny sposób ale nie przebierając w słowach Nałkowska opowiada ustami ofiar, świadków, pokrzywdzonych, ocalonych o historii, która niestety się wydarzyła. To światowej wagi świadectwo ludzkiej krzywdy nikogo nie pozostawi obojętnym"







      Są momenty, kiedy człowiek stwierdza że jednak napisze o czymś innym niż chciał wcześniej. Moment kiedy zdaje sobie sprawę jak kruche jest życie ludzkie. I jakim potworem potrafi być nieraz człowiek.

     Miałam tyle planów na posty, chciałam napisać coś innego. Ale cały czas w głowie siedziała mi ta książka. Cały czas słyszałam: „Napisz o niej, napisz, może ktoś to przeczyta.” Wiec pisze, i mam nadzieję ze nie uciekniecie ode mnie. Bo pierwsza recenzja książki i akurat taka. Ale wiem, ze dopóki jej nie opisze, nie będę mogła napisać nic innego.


   Z książką Zofii Nałkowskiej pt. „Medaliony” spotkałam się dopiero w 4 klasie technikum. Przyznam że wtedy jej nie przeczytałam, nie było jej w bibliotece, i musiałam ratować się opracowaniem. Ale w końcu postanowiłam ją przeczytać.  

Książka jest zbiorem 8 opowiadań, z czasów II wojny światowej. Zofia Nałkowska pracowała w Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce. I właśnie dzięki temu powstała ta książka-  opisała losy ludzi, którzy przeżyli prześladowania hitlerowskie. Jest to najwcześniej pisane świadectwo, bo pisane już w 1945 roku, a więc tuż po odzyskaniu niepodległości.
Zabierając się za tą książkę, nie wiedziałam czego się spodziewać. Wiedziałam że się nie rozkleję od razu. No w końcu fanka horrorów, oglądało się to i owo (z naciskiem na serie „Piła” czy „Hostel”) więc jestem uodporniona.  Tak myślałam… Bo prawda była nieco inna.
       Czytając to, musiałam co chwilę odkładać książkę. Zastanawiałam się, jak człowiek może człowiekowi coś takiego zrobić. W moich oczach, co chwilę pojawiały się łzy.
Każde opowiadanie, pokazywało mi jak Ci ludzie cierpieli. Gdy byli zamykani, często niesprawiedliwie, potrafili jeść ciała zmarłych.
Oprawcy byli wyprani z uczuć, empatii.

Książka nie jest napisana jak dokument- suche fakty, których człowiek w 99% nie zapamięta, w których zapamięta tylko niewiele.
Jest napisana tak, by dotarła do wszystkich- jako wspomnienia ludzi. 

Najbardziej zapamiętałam taki krótki dialog z opowiadania pierwszego czyli „Profesor Spanner”
„ I ktoś zapytał wreszcie:
- Czy nikt wam nie powiedział, że robienie mydła z tłuszczu ludzkiego jest przestępstwem?
  Odparł z zupełną szczerością:
- Tego mi nikt nie powiedział”
Nigdy nie zrozumiem, jak trzeba być wypranym z uczuć, emocji i w ogóle wszystkiego żeby nie wiedzieć tak oczywistej rzeczy. Jak można robić mydło z ludzi i nie widzieć w tym nic złego. Ot, normalna rzecz dla nich.


       Powinnam napisać że książka jest bardzo dobra czy rewelacyjna. Powinnam dać ocenę. Ale nie zrobię tego.  Ta  tematyka nie należy do przyjemnych, jest przepełniona bólem i cierpieniem.

Jednak przeczytajcie, pomimo tego.  Bo warto, choć w minimalnym stopniu uświadomić sobie okrucieństwa II wojny światowej.

sobota, 5 września 2015

Dzień Postaci z Bajek

                 Codzienne zaglądanie w kalendarz, w końcu się opłaciło. Przyznam że długo zastanawiałam się jak powinna wyglądać ta notatka. W końcu stwierdziłam że nie ma co się zastanawiać tylko idę na żywca ;) Gdybym miała pisać wszystkie postacie jakie lubię- wyszłaby meeeega długa lista. No cóż- pomimo tego że mam 22 lata, uwielbiam bajki. I wcale się nie wstydzę ;p W końcu jednak wytypowałam (po wielu trudach), te postacie które kocham najbardziej. Ogólnie najbardziej lubię filmy Disneya- i stamtąd będzie najwięcej postaci.

1. Timon i Pumba

Są najbardziej znaną parą. Każdy kto oglądał "Króla Lwa" kojarzy pyskatą surykatkę i guźca. Uwielbiam te ich teksty, to jak się kłócili, debatowali. Kiedy z kuzynką oglądałyśmy tą bajkę, ona została Timonem (bo mniejsza i chudsza) a ja Pumbą (bo większa i nieco grubsza niż kuzynka). Gwoli wyjaśnień- kuzynka jest młodsza niż ja ;)

               

2. Merida Waleczna

 Polubiłam ją za to, z jaką desperacją walczy o swoje zdanie. O to że chce być sobą, niezależnie od tego czego oczekują od niej inni. I najważniejsze- że dogaduje się w końcu z mamą. Przyznam że jest nieco podobna do mnie. Tak samo przez ileś czasu, pomimo starań wszystkich, zostałam sobą, no i nieco kłócę się z mamą ;p



3. Dzwoneczek.

  Bohaterka "Piotrusia Pana"- w książce pokazana jako mała egoistka. Przyznam że czytając właśnie "Piotrusia Pana" byłam zaskoczona że taka jest. Dopiero czytając książki poświęcone Dzwoneczkowi, zrozumiałam że była ona zakochana w Piotrusiu. I w właśnie tych książkach, pokazana jest nieco lepiej. Ujęła mnie swoją energią do życia, wiecznym entuzjazmem i tym że nigdy się nie poddawała.


4. Asterix i Obeliks

Moja ukochana dwójka bohaterów EVER. Po prostu kocham, uwielbiam i nie wiem co jeszcze. Nie przeżyłabym, bez oglądnięcia raz na miesiąc jakiegoś filmu z nimi. I zawsze, ale to zawsze śmieję sie z wszystkiego, pomimo tego że oglądałam ten film 15 razy. Pisałam kiedyś recenzję z najnowszego filmu: "Asterix i Obeliks: Osiedle Bogów"- jeśli ktoś nie czytał odsyłam tu: klik ;)

5. Scooby- Doo

Ulubiona postać mojego brata, i z czasem stała się również moją. Taki sam tchórz jak ja, tak samo reaguje na słowa "scooby chrupki"- no u mnie jest to akurat "mam ciasteczko" ;p
Lubię w nim to że pomimo tego, że się boi, zawsze stanie w obronie przyjaciół. Pokazuje to jak ważni są dla niego.

6. Scrat

 Uroczy, mały wiewiór z "Epoki Lodowcowej"- jedyna postać rozwalająca wszystko na początku filmu. Mały, kochany stworek.

7. Koda

Niedźwiadek z filmu "Mój brat Niedźwiedź." Małe, upierdliwe, kochane, słodkie stworzonko. To on uświadomił mi, jak może kochać młodsze rodzeństwo.


wtorek, 1 września 2015

Pierwszy dzień września.

                 W końcu nadszedł ten dzień. Uczniowie zwlekają się z łóżek, z nietęgą miną. W końcu nadszedł ten dzień- kiedy muszą na 10 miesięcy iść do szkoły. Studenci się śmieją- ale oni za miesiąc idą na studia. Rodzice zastanawiają się jak ich pociechy sobie poradzą, w tym roku. Z jednej strony będą w szkole, więc nie będą marnować czasu, z drugiej zaś wiedzą że będą musieli gonić ich do szkoły.
             Jest godzina 8- 9 moment kiedy wszyscy są na swoich miejscach. Uczniowie w szkołach witają się z przyjaciółmi, przepisują plan zajęć, rodzice są w pracy, studenci albo odpoczywają albo pracują. Wszystko wydaje się być w porządku. Do czasu... W pewnym momencie słychać dźwięk przelatującego samolotu, lecz nikt nie zwraca na niego uwagi. Ot, widocznie jakieś ćwiczenia, lub po prostu przyzwyczajenie do tego że czasami coś przelatuje.
Lecz odgłos się powtarza... Coraz częściej... Coraz głośniej... Samolotów jest coraz więcej, co wzbudza pewien niepokój. Coś jest nie tak... Nagle słychać strzały, odgłosy spadającej bomby.
Nikt nie wie co się dzieje, każdy panikuje. Każdy stara się jak najszybciej znaleźć w domu, by sprawdzić czy rodzina jest bezpieczna.

Do świadomości każdego człowieka docierają słowa, których nigdy powinien nie wypowiedzieć: "Zaczęła się wojna". 3 słowa, które nigdy nie powinny zostać wypowiedziane. Jedno z nich, potrafi nasunąć tysiące myśli.


Wojna nigdy nie kojarzyła się z niczym przyjemnym. Wątpię żeby ktoś normalny, mówił o niej z uśmiechem na twarzy.

 Większość blogerów, od kilku dni trąbi o szkole. Pokazuje rzeczy które kupiło się z myślą o użytkowaniu w szkole. Ale czemu nikt nie napisze, że dziś jest rocznica wybuchu II wojny światowej? Co byście zrobili, gdyby nastąpiła powyższa sytuacja? Przecież 1 września 1939 (a więc 76 lat temu) zaczęła się wojna, która pochłonęła miliony ofiar- wśród samej ludności cywilnej było prawie 33 miliony ludzi.
|
Szczerze, nie wyobrażam  sobie jak Ci ludzie cierpieli. Mieć tą świadomość że za sekundę możesz nie żyć. Że Twoja rodzina została pogrzebana pod gruzami domu lub innego budynku.
I ten strach- gdy jedziesz do obozu i nie wiesz co tam cię czeka.


Kiedy będziecie mieć czas obejrzyjcie film "Chłopiec w pasiastej piżamie"- jest to jeden z tych filmów, które od razu trafiają do człowieka. Z książek polecam wam "I boje się snów"  Wandy Półtawskiej oraz "Medaliony" Zofii Nałkowskiej.

Oczywiście nie obyłoby się bez mojego ulubionego zespołu, a mianowicie Sabaton (jeśli klikniecie w nazwę, zaprowadzi was do notki o koncercie). Jest to szwedzki zespół heavy- metalowy, ale niech was to nie odstrasza. Mają naprawdę świetne piosenki, i dzięki tak naprawdę temu, wiem o wojnie więcej niż z lekcji. Piosenka nazywa się "40:1".

Mam nadzieję że dotrwaliście do końca. Chciałam tylko pokazać że są rzeczy gorsze niż szkoła.
Na koniec- podziękujcie bohaterom i wszystkim tym którzy bronili naszego kraju. Dzięki nim nie jesteśmy pod żadną okupacją. Dzięki nim jesteśmy wolni.

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Dzień Blogów

       


    Wszyscy są tak przejęci tym że jutro zaczyna się szkoła, że nikt nie zauważył jednego małego dnia. Tak, dzisiaj jest "Dzień Blogów". Tylko że jakoś nie zauważyłam na żadnym blogu, żeby pojawiła się jakakolwiek wzmianka o tym. Chyba że ja tego nie potrafię znaleźć, co też jest realne ;p


Ale z racji, tego święta, chciałabym życzyć wszystkim Blogerom i Blogerkom, powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga. Byście nie zrażali się nieuzasadnionymi hejtami, pisali z czystej przyjemności, nie z przymusu oraz byście spełniali swoje marzenia. I realizowali wszystkie plany ;)

Pamiętajcie że blog to nie przymus, nie musicie na siłę czegoś pisać, jeśli nie macie tematów.
Pisanie ma sprawiać wam radość, przyjemność- a nie powinno to działać w drugą stronę. Że siadacie z posępną miną i myślicie że trzeba coś napisać.

Tym którzy idą jutro do szkoły- życzę wam powodzenia w nowym roku szkolnym. Studentom, choć zaczynają dopiero za miesiąc również życzę powodzenia. Tym którzy pracują- oby urlop szybciej przyszedł.
                                 

                                                   NIECH  MOC BĘDZIE Z WAMI ;)


czwartek, 27 sierpnia 2015

Nieodebrane Połączenie (2003)

Tytuł: Nieodebrane połączenie
Gatunek: Horror
Produkcja: Japonia
Data Premiery: 10 marca 2006 rok (Polska) 3 listopad 2003 rok (świat)


Yoko - koleżanka głównej bohaterki filmu - otrzymuje dziwną wiadomość głosową wysłaną z jej własnego telefonu w niedalekiej przyszłości. Nagranie stanowi dźwiękowy zapis tragicznej śmierci Yoko- informacja kończy się bowiem jej przerażającym krzykiem. Kiedy dziewczyna faktycznie ginie w podanym w opisie wiadomości czasie, bohaterka - Yumi - podejmuje śledztwo. W ten sposób poznaje Yamashitę, który prowadzi podobne dochodzenie; jego siostra również zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Podążanie śladami tajemniczych telefonów prowadzi ich do pewnej chorowitej dziewczynki i jej matki... 



Ten horror odkąd pamiętam znajdował się w czołówce moich Top 10 Horrorów. Od niego zaczyna się bowiem moja miłość do tego gatunku filmów. Był i jest to pierwszy horror jaki obejrzałam, jako dziecko. Emocje były nieco wyższe niż przy innych filmach. Nie dość że oglądam film tak późno to jeszcze horror.  W efekcie po obejrzeniu filmu, szerokim łukiem omijałam wszelakie telefony, coby mnie nie chciały uśmiercić. 

Zresztą co się dziwić. Wyobraźcie sobie że dzwoni wam telefon, ale nie zdążyliście go odebrać. Ktoś wam się nagrał na skrzynkę. Tylko ten "ktoś" dzwonił z Waszego numeru, kilka dni naprzód i z fragmentem waszej śmierci. 
Potem rozpoczyna się śledztwo, próba rozwiązania zagadki- i zakończenie które bardzo mnie zaskoczyło

Przyznam że film zrobił na mnie ogromne wrażenie. I choć z kolejnymi latami oglądnęłam wiele horrorów, do tego został taki sentyment. Jedynie co mogę się doczepić to fakt że do tej pory nie wiem na piernika zmarli mieli te kulki w ustach. Może mi ten fakt umknął gdzieś? Ale jak na japoński film jest całkiem niezłe. 
Jeśli ktoś lubi horrory- można obejrzeć. Jeśli nie, może to jest akurat ten film który was przekona do tego gatunku?

Moja ocena 9/10

sobota, 22 sierpnia 2015

Krakowskie Zoo

Dwa dni temu pisałam wam, o wizycie na WAWELU, a dziś będzie o Zoo. Byłam tam razem z moim bratem i kuzynką.
 Przyznam że jestem wielką fanką zwierząt, i nie ma wakacji bez wizyty w Zoo. Wiem też, że niektórzy są przeciwnikami zoo, bo twierdzą że zwierzęta mają za małe klatki itd, oraz że lepiej byłoby im na wolności.
Lecz dla mnie jest raczej na odwrót. Wątpię żeby dopuścili do otwarcia zoo, z małymi klatkami- w końcu jakieś standardy muszą mieć. A czy zwierzęta miałyby lepiej na wolności? Może niektóre tak. Ale niektóre zwierzęta, zostałyby zabite przez kłusowników, i wkrótce zamiast żywych zwierząt, oglądalibyśmy je tylko na obrazkach.

Teraz jednak chciałabym napisać coś o naszym Zoo. Idea utworzenia ogrodu, powstała już w 1927. Miejsce pod przyszłe zoo wybrano na polanie w Lesie Wolskim- gdzie zresztą  jest do dziś. Ogród Zoologiczny otwarto 6 lipca 1929 roku. W dniu otwarcia zoo liczyło 94 sztuki ssaków, 98 sztuk ptaków i 12 sztuk gadów.

W czasie II wojny światowej, Zoo znajdowało się pod administracją niemiecką. Niektóre zwierzęta zostały przetransportowane do niemieckich ogrodów.
W 1963 roku utworzono samodzielne przedsiębiorstwo pod nazwą Miejski Park i Ogród Zoologiczny. Rozpoczął się okres rozbudowy i przebudowy Zoo. W roku 1975 obszar ogrodu powiększono do 15 ha. Obecnie Zoo w Krakowie jest średniej wielkości ogrodem europejskim, znanym na całym świecie, uczestniczącym aktywnie w międzynarodowych programach hodowlanych.

Jeśli chodzi o historię- to by było na tyle. Chciałam choć trochę nakreślić jak to powstawało. Samochód trzeba zostawić na parkingu, i do samego Zoo dojść na nogach (lub jak ktoś jest leniwy podjechać busem). Parking kosztuje 15 zł. co dla niektórych jest dość drogo, ale tak naprawdę płaci się za nieokreślone stanie. I tak naprawdę jeśli zdążycie zwiedzić Zoo i Las w godzinę, to fakt nie opłaca się. Ale tak naprawdę samo Zoo zwiedza się około 2,5h (My tyle chodziliśmy) do tego doliczyć dojście na Kopiec Piłsudskiego+ podejście do Klasztoru Kamedułów to zajmuje koło 4-5 godzin. Czyli jakby to podzielić to godzina za parking kosztuje około 4 zł. co jest stawką w miarę normalną.
Samo wejście do Zoo kosztuje 18 zł za bilet normalny i 12 za bilet ulgowy.
Jeśli ktoś jedzie teraz- przygotujcie się na remonty. Zoo jest w trakcie robienia wybiegu dla Pingwinów. Przyznam że tym mi zaplusowali- ledwo skończyli budowę wybiegu dla żyraf (która niby ma już rok, ale jest nowa) a już robią kolejny.

Jednak na tym kończę te moje wywody. O zwierzętach, o zoo mogłabym pisać i pisać. I skończyłoby się na tym że zanudziłabym wszystkich. Teraz zapraszam na zdjęcia ;)


Ulubiony zwierzę mojego brata- kukabura. Stwierdził że fajna nazwa i od tamtej pory, bardzo to ptaszysko lubi. 

Zaś moim ulubieńcem zawsze był flaming. 






















Ale i tak największymi ulubieńcami są wilki. 




Mam nadzieję że post się podobał, i pomimo tego że jest nieco dłuższy nie będzie to nikomu przeszkadzać.