
Tytuł oryginału: Romeo and Juliet
Autor: William Shakespeare
Liczba stron: 176
Opis:
Sztuka przedstawia konflikt dwóch zwaśnionych rodzin, których członkowie zakochują się w sobie. Nieszczęśliwie zakochany w dziewczynie imieniem Rozalina, Romeo Montecchi, dowiaduje się o balu w domu rodziny Capulettich, gdzie ma pojawić się jego wybranka. Udaje się tam wraz z grupą przyjaciół i poznaje Julię- wkrótce dochodzi do pierwszych pocałunków tych dwojga. Pod osłoną nocy Romeo udaje się pod balkon Julii i wyznaje jej miłość; ta jednak - ze względu na mrok - nie wie kto czeka pod balkonem. Odpowiada więc, że jedyną osobą, którą kocha jest członek zwaśnionego rodu, Romeo Montecchi. Słysząc to młodzieniec postanawia ujawnić swoją tożsamość. Następnego dnia nastolatkowie (Julia ma niespełna 14 lat, a Romeo 16) biorą ślub w celi ojca Laurentego. Wkrótce w Weronie dochodzi do konfliktu pomiędzy przyjaciółmi młodzieńców. Pojedynek pomiędzy Tybaltem (krewnym Capulettich) a Merkucjem (przyjacielem Romea) kończy się śmiercią tego ostatniego. Kiedy dowiaduje się o tym sam Romeo, dochodzi do kolejnego pojedynku, tym razem pomiędzy tytułowym bohaterem a samym Tybaltem, w którym Tybalt ginie. Karą za śmierć Tybalta ma być wygnanie Romea. Pani Capuletti informuje Julię, że ta wyjdzie za mąż za Parysa. Nie chcąc popełnić bigamii, Julia wypija otrzymaną od ojca Laurentego miksturę, która wprawia ją w stan podobny do śmierci. Laurenty chce poinformować o całej sytuacji Romea, jednakże wieści te nie docierają do niego. Na cmentarzu, po zobaczeniu Julii spoczywającej w trumnie, zrozpaczony Romeo podejmuje decyzje o samobójstwie. Dochodzi do przebudzenia Julii, która - widząc śmierć Romea - postanawia przebić swoją pierś sztyletem i również umiera. Ojciec Laurenty tłumaczy przybyłym na miejsce członkom rodzin całe zajście, co prowadzi do pojednania pomiędzy rodami Montecchich i Capulettich.
Moje wrażenia:
"Romeo i Julia" to jedna z tych książek należących do klasyki klasyków. Książka którą zna każdy, pomimo że nie wszyscy czytali. No cóż, prawdopodobnie gdyby nie podpunkt w wyzwaniu czytelniczym 2016, dalej bym jej nie przeczytała. Ba, nawet kijem bym jej nie dotknęła. Niestety (albo stety) fanką książek o stricte o miłości nie jestem.
Języka nie będę się czepiać. Wiadomo, kiedyś mówiło się nieco inaczej niż dziś. Jednak da się przeczytać. Trzeba tylko przyzwyczaić się do innego języka.
Przyznam że książka nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Główną fabułą jest miłość dwojga nastolatków. I to jest chyba coś czego się najbardziej czepiam. Jak dla mnie jest to zwykłe zauroczenie, i mam wrażenie, że gdyby bohaterom udało się uciec, to i tak by nic nie wyszło.
Miałam wrażenie, że kierują się bardziej sercem, tym co jest teraz a nie rozsądkiem. Nie przemyśleli do końca wszystkiego, chcieli wszystko od razu.
Jednak żeby było śmieszniej, Romea i Julię jestem w stanie zrozumieć. Młodzi, głupi, no ja też byłam w ich wieku. I pod odpowiednim nadzorem, myślę że ich miłość miała jakąś szansę. Albo by rozkwitła, albo by stwierdzili że w sumie to nie jest to.
Czepię się Ojca Laurenta- człowieka który powinien być nieco mądrzejszy. Wiedział on jaki jest Romeo (raz zakochany po uszy w Rozalinie, a 3 minuty później w Julii), i zamiast jakoś bardziej mu rozradzać ślub. Żeby poczekał czy coś, to nie. Dam ślub i tyle. Bez zgody rodziców, bez niczego. No cóż, nie popisał się.
Reszta bohaterów? No cóż, pogodzili się "po ptokach", ale ważne że przynajmniej doszli do porozumienia. I wbrew pozorom są fajni, myślę że pomimo przestrzeni wieków, jakoś bym się z nimi dogadała.
Oczywiście książka nie jest taka zła. Raziła mnie ta miłość, ale reszta była w porządku. W sumie, mam mieszane uczucia do tej książki. Jeśli macie ją jako lekturę szkolną, to i tak musicie przeczytać. Jeśli nie macie, to są lepsze lektury od tej.
Przyznam że książka nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Główną fabułą jest miłość dwojga nastolatków. I to jest chyba coś czego się najbardziej czepiam. Jak dla mnie jest to zwykłe zauroczenie, i mam wrażenie, że gdyby bohaterom udało się uciec, to i tak by nic nie wyszło.
Miałam wrażenie, że kierują się bardziej sercem, tym co jest teraz a nie rozsądkiem. Nie przemyśleli do końca wszystkiego, chcieli wszystko od razu.
Jednak żeby było śmieszniej, Romea i Julię jestem w stanie zrozumieć. Młodzi, głupi, no ja też byłam w ich wieku. I pod odpowiednim nadzorem, myślę że ich miłość miała jakąś szansę. Albo by rozkwitła, albo by stwierdzili że w sumie to nie jest to.
Czepię się Ojca Laurenta- człowieka który powinien być nieco mądrzejszy. Wiedział on jaki jest Romeo (raz zakochany po uszy w Rozalinie, a 3 minuty później w Julii), i zamiast jakoś bardziej mu rozradzać ślub. Żeby poczekał czy coś, to nie. Dam ślub i tyle. Bez zgody rodziców, bez niczego. No cóż, nie popisał się.
Reszta bohaterów? No cóż, pogodzili się "po ptokach", ale ważne że przynajmniej doszli do porozumienia. I wbrew pozorom są fajni, myślę że pomimo przestrzeni wieków, jakoś bym się z nimi dogadała.
Oczywiście książka nie jest taka zła. Raziła mnie ta miłość, ale reszta była w porządku. W sumie, mam mieszane uczucia do tej książki. Jeśli macie ją jako lekturę szkolną, to i tak musicie przeczytać. Jeśli nie macie, to są lepsze lektury od tej.
I na koniec jedna z największych logik książki:
"Romeo i Julia" to piękna, cudowna książka pokazująca że miłość przezwycięży wszystko. Co z tego że dzieciaki się nie znały. Nikt nie zauważy że zamienili ze sobą parę zdań. A to że trwała kilka dni (niecałych) to też nic.
Ale jak Kowalska coś sobie zrobi, bo chłopak ją rzucił. Oooo co to jest wtedy. No durna dziewucha, co ona wyprawia, no przecież jest taka młoda. Nie wie co to miłość, tylko coś się jej wydaje. A była z chłopakiem 3 lata? Pffff to nie koniec świata. Ewentualnie na odwrót kiedy to chłopaka rzuci dziewczyna.
Widzicie tą zależność?
I tak, prawdopodobnie w tym momencie, zostałabym zakrzyczana przez polonistów że się nie znam. A proszę, nie bronię wam ;p I tak nie będę kochać i wielbić "Romea i Julii" ;p
I tak, prawdopodobnie w tym momencie, zostałabym zakrzyczana przez polonistów że się nie znam. A proszę, nie bronię wam ;p I tak nie będę kochać i wielbić "Romea i Julii" ;p