poniedziałek, 25 listopada 2019

"Trzydzieści kopert" Ewa Mielczarek

Tytuł: Trzydzieści kopert
Autor: Ewa Mielczarek
Data wydania: 15.04.2019
Liczba stron: 222
Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Opis:

Hanna Mika jest nieudacznikiem.
Nie znosi swojej pracy, dokucza jej samotność, nie zrealizowała żadnego marzenia.
Nieuchronnie zbliżają się jej trzydzieste urodziny, wiek, o którym myślała, że już będzie szczęśliwą mężatką, matką i kobietą sukcesu. Rzeczywistość miała inne plany.

Kiedy w noworocznym prezencie dostaje pudełko z trzydziestoma wyzwaniami do zrealizowania przed następnymi urodzinami, postanawia zaryzykować.

W kopertach znajduje to, czego nie wiedziała, że szuka: szczęście, spełnienie i miłość.


Moje wrażenia:

"Trzydzieści kopert" to książka która kupiłam na Targach Książki w Krakowie. Była zakupem totalnie spontanicznym. I jak to się stało, że stałam się posiadaczką tej książki? Na Instastory wstawiłam zdjęcie identyfikatora, że czas działać. I Ewa odpowiedziała, że zaprasza na stoisko D55, gdzie można znaleźć jej książkę. Więc Rico honorowo poszła, zobaczyła, zakochała się w okładce i opisie (jakiś czas później w treści) i kupiła. Dodatkowo w niedziele, Ewa miała swoje pierwsze spotkanie autorskie, dokąd oczywiście musiałam iść mając nadzieję, że dostanę podpis. 

Na szczególną uwagę zasługuje okładka. Dawno nie spotkałam się z tym, że obwoluta tak bardzo pasuje do książki. Ilustratorka spisała się na medal. Dodatkowo po wewnętrznej stronie okładki są flamingi, przez co zostałam kupiona już na starcie. 

Od pierwszych stron książki zaprzyjaźniamy się z bohaterami. Każdy z nich jest bardzo prawdziwy, każdemu kibicuje się w tym co robi. Oczywiście na pierwszym miejscu jest Hania. Główna bohaterka, której zbliżają się trzydzieste urodziny. Dzięki przyjaciołom, w końcu zaczyna spełniać swoje marzenia. Oczywiście jest nieco przymuszona, przez owe koperty, jednak w końcu zaczyna być odważna. W końcu zaczyna robić to co chciała zrobić, ale wiecznie miała jakieś wymówki. 
Fabuła jest spójna, czyta się bardzo dobrze. Kiedy ją skończyłam, byłam pewna, że gdzieś umknęły mi jeszcze strony. No ale niestety muszę czekać cierpliwie na dalsze przygody Hani. 
  Lektura od samego początku pokazuje, że marzenia nie muszą być wygórowane. W dzisiejszych czasach mówiąc o marzeniach, często myślimy o nich w kategoriach "Zdobędą Mount Everest" albo "Spotkam Baracka Obamę" A właśnie zapominamy, że zawsze chciało się mieć psa, że chciało się zrobić kurs językowy. Ewa pokazuje, że powinniśmy spełniać nawet małe marzenia, które innym mogłyby się wydawać śmieszne. Ale i one liczą się przecież do marzeń.
Liczy się w końcu to co zawsze pragnęliśmy. Może czas w wziąć to pod uwagę?

Czy żałuję, że kupiłam tę książkę. Z czystym sumieniem, mogę powiedzieć, że ani trochę. Cieszę się, że trafiłam na nią akurat teraz. Idealnie wpasowała się w czas kiedy sama mam urodziny. Wprawdzie nie 30 ale 26, co nie zmienia faktu, że idealnie się wkomponowała. 

"Trzydzieści kopert" jest lekturą naprawdę piękną i ciepłą. Mogę też oficjalnie stwierdzić, że autora przelała w nią całą swoją duszę. Na każdej stronie czuć tę radość i energię która ma Ewa. I co najważniejsze pokazała mi, że wszystko jest możliwe. Nawet jeśli się w to nie wierzy. Dała mi takiego kopa motywacyjnego. Efekt? Jestem umówiona ze znajomym na łyżwy. Zginę śmiercią marną, ale obiecuje i sobie i jemu od 4 lat, że pójdziemy. Aż wstyd się przyznać. 

Wiem, że na jednej książce się nie skończy i na pewno doczekamy się na kolejne przygody Hani. Więc pozostaje mi czekać cierpliwie. I po cichu liczę, że ponownie pojawi się Szymon, ale tylko po to żeby dostać paprotką po samochodzie. Ewentualnie po twarzy, a potem odbije się na samochód. 


Ocena: 10/10

7 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce. Przyznam, że jej fabuła mnie zaciekawiła. Zapisuję sobie jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, wysoko oceniona. To może i ja się skuszę? Taka słodkość (z okładki) to przynajmniej nie tuczy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem takie zakupy książki na spontanie są najlepsze. Będę chciała ją przeczytać.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba jakieś wznowienie, bo już dawno tematu słyszałam o tej książce. I nie jestem pewna, czy nie powstał film na jej podstawie. Jeśli chodzi o zarys fabuły - brzmi lekko i przyjemnie, w sam raz na ponury jesienny wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie jest to wznowienie. I niestety jeszcze nie ma filmu na podstawie tej książki 😄

      Usuń
  5. Naprawdę piszesz bardzo zachęcająco, chętnie dam szansę temu tytułowi.

    OdpowiedzUsuń