poniedziałek, 1 marca 2021

Czytelnicze podsumowanie roku 2020

    Rok 2020, był jednym z najcięższych do tej pory. Zarówno pod względem sytuacji na świecie (to jest to gorsze) jak i sytuacji czytelniczej. 
Pierwsze półrocze było naprawdę złe. Co jedna książka to gorsza, przez co nie chciało mi się ani czytać, ani pisać. I niestety przez to ucierpiał blog. 

   Jednak w tym roku wiem, że będzie lepiej. Tego trzeba się trzymać. Ale źeby nie przedłużać, zapraszam do listy tego co udało mi się przeczytać. 

1. "365 dni" Blanka Lipińska

2. "Ten dzień" Blanka Lipińska

3. "Kolejne 365 dni" Blanka Lipińska

4. "Nowe oblicze Greya" E.L. James

5. "Ogród Marzeń" Barbara Delinsky

6. "Dziki Tymianek" Rosamunde Pilcher

7. "Hobbit. Pustkowie Smauga. Oficjalny przewodnik po filmie" Brian Sibley

8. "Gwiezdny pył" Neil Gailman

9. "Koralina" Neil Gailman 

10. "Podarunek miłości. Listy z okresu narzeczeństwa"

11. "Porwanie Baltazara Gąbki" Stanisław Pagaczewski

12. "Pokolenie Ikea" Piotr C

13. "19 razy Katherine" John Green

14. "Żółwie aż do końca" John Green

15. "Złamane skrzydła" Shannon Dittemore

16. "Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie" R.J. Palacio

17. "List w butelce" Nicholas Sparks

18. "Blogostan" Joanna Opiat- Bojarska

19. "Pociąg upiorów." Bentley Little

20. "Egzorcysta" William Peter Blatty

21. "Mity starożytnych Egipcjan" Alicja Wach- Brzezińska

22. "Histeryjki o May" Monika Mostowiak

23. "Młody Mesjasz" Anne Rice

24. "Na krakowskich ulicach" Andrzej Kozioł

25. "Scarlet odkrywa prawdziwą siłę. Cassie rozwija skrzydła" Shana Muldon Zappa, Ahmed Zappa

26. "Pamiętnik księżniczki" Carrie Fisher

27. "Myślnik. Twój codzienny motywator." Ewa Chodakowska

28. "Piękne Istoty." Kami Garcia, Margaret Stohl

29. "Papierowe miasta" John Green

30. "Rywalki. Książe i Gwardzista" Kiera Cass

31. "Letni staż" Carrie Karasyov, Jull Kargman

32. "Robin Hodd. Krzyżowiec z Sherwood" Angus Donald

33. "Miasto snów" Adam Faber

34. "Ocean na krańcu drogi" Neil Gailman

35. "Mitologia Nordycka" Neil Gailman

36. "Jestem Szczęśliwym singlem" Beata Pawlikowska

37. "Ani Mru Mru. O dwóch takich, co było ich trzech."

38. "Wielki ogarniacz pracy"

39. "Wielki Ogarniacz Życia"

40. "Przyjaciółki na zabój" Gitty Daneshvari

41. "Przyjaciółki i niezła heca" Gitty Daneshvari

42. "Przyjaciółki się nie boją" Gitty Daneshvari

43. "Przyjaciółki na zawsze razem." Gitty Daneshvari

44. "Hotel Aurora" Emilia Teofilia Nowak

45. "Cuda za rogiem" Keigo Higashino

46. "Postaw na radość" Phil Bosmans

47. "Wyspa Potępionych" Mellisa De la Cruz

48. "Ever After High. Księga Legend" Shannon Hale

49. "Psiego Najlepszego" W. Bruce Cameron 



Zabrakło mi tylko 3 książek do założonego celu, ale to będzie do poprawy.  Znacie jakąś książkę z mojej listy? Czytaliście coś? 

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Czytelnicze podsumowanie II półrocza 2020

    Zaczął się nowy rok, więc przyszedł czas na podsumowanie II półrocza 2020. W tym półroczu udało mi się, przeczytać 22 lektury, co jest dość dobrym wynikiem.  I jak w pierwszej połowie, byłam załamana jakością książek, tak teraz są one satysfakcjonujące. Mam nadzieję, że w tym roku nie trafię aż tak dużej ilości lektur, które są złe. 

    Ale bez zbędnego przedłużania zapraszam do zapoznania się z listą książek które udało mi się przeczytać:

1. "Piękne Istoty" Kami Garcia, Margaret Stohl
2. "Papierowe miasta" John Green
3. "Rywalki. Książę i gwardzista." Kiera Cass
4. "Letni Staż." Carrie Karasyov, Jull Kargman


5. "Robin Hodd. Krzyżowiec z Sherwood." Angus Donald
6. "Miasto snów." Adam Faber
7. "Ocean na krańcu drogi." Neil Gailman
8. "Mitologia Nordycka" Neil Gailman 


9. "Jestem szczęśliwym singlem" Beata Pawlikowska
10. "Ani Mru Mru. O dwóch takich, co było ich trzech." 
11. "Wielki ogarniacz pracy."
12. "Wielki Ogarniacz Życia" 


13. "Przyjaciółki na zabój." Gitty Daneshvari
14. "Przyjaciółki i niezła heca." Gitty Daneshvari
15. "Przyjaciółki się nie boją." Gitty Daneshvari 
16.  "Przyjaciółki na zawsze razem." Gitty Daneshvari 

17. "Hotel Aurora" Emilia Teofilia Nowak
18. "Cuda za rogiem." Keigo Higashino
19. "Postaw na radość." Phil Bosmans 



20. "Wyspa Potępionych" Mellisa De la Cruz
21. "Ever After High. Księga Legend." Shannon Hale 
22. "Psiego Najlepszego." W.Bruce Cameron 


   Jestem ciekawa czy znacie którąś z tych książek, lub czy któraś was zainteresowała. Dajcie znać w komentarzu :) 

środa, 2 września 2020

"Pokolenie Ikea" Piotr C.

Tytuł: Pokolenie Ikea
Autor: Piotr C
Liczba stron: 194
Data wydania: 2012-05-30
Kategoria: Literatura piękna
Wydawnictwo: Novae Res


Opis:

Pokolenie Ikea to opowieść o ludziach, którzy pracują po to, aby spłacać kredyty, rozczarowani rygorystycznym, sprzedanym za namiastki szczęścia życiem.

Jak zabawia się w piątkowy wieczór młody gwiazdor warszawskiej palestry?

O czym śni Olga, grzeczna dziewczynka z dobrego domu, codziennie wbijająca się w garsonkę?

Za czym tęsknią ludzie w szklanych wieżowcach?

Czy życie trwa przez dwa tygodnie w roku?


Moje wrażenia:


  O książce słyszałam same pozytywne opinie, same ochy i achy. Że jest taka cudowna, nowoczesna, piękna i Bóg wie co. No cóż.  Jedna sprawa, to fakt, że już po tych zachwytach powinnam wiać. Druga sprawa - nigdy nie nauczę się, że jak instynkt mówi "Rico, uparty ośle zostaw tę książkę, bo będzie beznadziejna" to zazwyczaj w 98% ma rację.
  Tak zresztą było tu. Pierwszy raz spotkałam się z książką bez fabuły. 90% książki to był seks, imprezki i liczenie ile panienek się zaliczyło. 10% to było niemiłosierne pierdzielenie głupot. Była to też pierwsza lektura w której patrzyłam co dwie strony, na to ile kartek mi zostało do przeczytania.
   Bohaterowie wołają o pomstę do nieba. Jedynie co to Olga ratowała tą pukającą od spodu miernotę.  Ale pozostali bohaterowie? To jest jedna wielka chodząca porażka. I jeśli istnieją tacy ludzie, to naprawdę cieszę się, że ich nie spotkałam. Oraz mam nadzieję, że nigdy nie spotkam na swojej drodze takich ludzi.

 Są książki które albo się kocha albo się nienawidzi. Są też książki, przy których człowiek zastanawia się co autor miał na myśli, chcąc wydać swoje dzieło.
  Jestem człowiekiem, który nie potrafi odłożyć książki, choćby chciał. Zawsze muszę doczytać ją do końca, niezależnie jak wielką szmirą jest. Mogę ją męczyć miesiąc, dwa, rok albo nawet dłużej. Ale przeczytam.
  Ale żeby oszczędzić Wam cierpień - nie sięgajcie po tę książkę bo, nie jest warta Waszych nerwów. I poczuciu zmarnowanego czasu.

Ocena: Stanowcze nie.

niedziela, 23 sierpnia 2020

"Porwanie Baltazara Gąbki" Stanisław Pagaczewski



Tytuł: "Porwanie Baltazara Gąbki"
Autor: Stanisław Pagaczewski
Liczba stron: 256
Data 1. wyd. pol. 1983-01-01
Kategoria: Literatura dziecięca
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie


Opis:

  Pierwszy tom opowieści o dzielnym Smoku Wawelskim, który na prośbę Króla Kraka wyrusza w wyprawę do Krainy Deszczowców, aby uwolnić znanego biologa, autora niezwykle cennej rozprawy o zakończeniach nerwowych w pysku ślimaka winniczka, profesora Baltazara Gąbkę. W trudach tej niezwykle niebezpiecznej podróży towarzyszą mu kucharz Bartłomiej Bartolini i medyk Doktor Koyot.
  A w ślad za nim podąża szpieg z Krainy Deszczowców, tajemniczy Don Pedro. Zabawne perypetie bohaterów wpisane w schemat porwania i pogoni, elementy powieści szpiegowskiej Porwaniu Baltazara Gąbki bawią  i śmieszą zarówno dzieci jak i ich rodziców.


Moje wrażenia:

Są książki o których nie ma się pojęcia, dopóki nie zobaczy się ich gdzieś w księgarni, bibliotece lub jak w przypadku tej na wymianie książkowej. Kiedy tylko zobaczyłam tytuł, od razu wiedziałam, że będzie moja.
  Wiecie, wróciły wspomnienia z dzieciństwa, kiedy oglądało się tę bajkę w telewizji. No i proszę Was... Tam jest smok. Tam jest Kraków. Moje miasto w którym żyję od 27 lat. No kto by nie chciał przeczytać tej książki.

   Szczerze, nie wiedziałam czego spodziewać się po tej książce. Bałam się, że jednak będzie totalnym rozczarowaniem roku. Dlatego też, byłam przyjemnie zaskoczona, gdy okazało się, że jest inaczej.
  Książkę czyta się bardzo szybko. Jest napisana przystępnym językiem. Owszem jest przeznaczona dla młodszych czytelników, ale tak naprawdę tego nie widać. Mało tego, była to książka przy której pierwszy raz od dawna popłakałam się, ze śmiechu.

   I bohaterowie. Są naprawdę dobrze wykreowani, nie brak im niczego. Każdy jest na swój sposób pocieszną osobą.
   Pierwszy raz spotykam się z tym, że smok nie jest przedstawiany w sposób zły. Wręcz przeciwnie jest on pokazany jako dobra postać. Mało tego przyjaźni się z księciem Krakiem.
Jedynie co to rozczarowałam się postacią Don Pedra. Zapamiętałam go jako osobę która dłużej uprzykrzała życie naszym bohaterom. A tu okazało się, że bardzo szybko przeszedł na dobrą stronę.
Pomimo tego i tak mi się podobał.

  Nie żałuję, że wzięłam tę lekturę. Jest naprawdę fajna, szybko się ją czyta i miło wrócić do czasów dzieciństwa. Jest to lektura dla nieco młodszych, ale warto dać jej szansę i ją przeczytać. W szczególności polecam ją dla tych którzy pamiętają tę bajkę z dzieciństwa.
Książka ma też swoją kontynuację. I jedno jest pewne - jak tylko zobaczę pozostałe tomy, na pewno będą one moje.

Ocena: 10/10

niedziela, 19 lipca 2020

Czytelnicze podsumowanie I półrocza 2020 roku


       W końcu przyszedł czas na półroczne podsumowanie. Pierwszy raz w  życiu tak bardzo czekałam na to, żeby jak najszybciej je zrobić. Dlaczego? Bo przez wszystkie lata które czytam nigdy nie zdarzyło mi się, bym przeczytała tyle nędznych książek. I to w przeciągu pół roku. Pewno zaskoczę wszystkich ( a przynajmniej większość) jak powiem że najgorszą książką wcale nie było "365 dni" Blanki Lipińskiej. Wręcz przeciwnie, ta trylogia bardzo mi się podobała. 
Mam nadzieję, że pozostałe pół roku będzie bardziej optymistyczne jeśli chodzi o książki. A teraz nie przedłużając, przechodzę do najważniejszej części postu czyli co udało mi się przeczytać. 


Mam za sobą 27 książek. A oto one

1. "365 dni." Blanka Lipińska
2. "Ten dzień." Blanka Lipińska
3. "Kolejne 365 dni." Blanka Lipińska 



4. "Nowe oblicza Greya." E.L. James.
5. "Ogród marzeń." Barbara Delinsky
6. "Dziki tymianek." Rosamunde Pilcher


7. "Hobbit. Pustkowie Smauga. Oficjalny przewodnik po filmie." Brian Sibley
8. "Gwiezdny pył." Neil Gailman
9. "Koralina" Neil Gailman


10. "Podarunek miłości. Listy z okresu narzeczeństwa"
11. "Porwanie Baltazara Gąbki" Stanisław Pagaczewski (recenzja)
12. "Pokolenie Ikea" Piotr C (recenzja)


13. "19 razy Katherine" John Green  (recenzja)
14. "Żółwie aż do końca" John Green
15. "Złamane skrzydła" Shannon  Dittemore



16. "Cudowny chłopak i ja. 3 cudowne historie" R.J. Palacio
17. "List w butelce." Nicholas Sparks
18. "Blogostan." Joanna Opiat- Bojarska (recenzja)


19. "Pociąg upiorów." Bentley Little
20. "Egzorcysta." William Peter Blatty
21. "Mity starożytnych egipcjan" Alicja Wach- Brzezińska



22. "Histeryjki o May."  Monika Mostowiak 
23. "Młody Mesjasz." Anne Rice
24. "Na krakowskich ulicach." Andrzej Kozioł


25. "Scarlet odkrywa prawdziwą siłę. Cassie rozwija skrzydła." Shana Muldon, Zappa, Ahmed Zappa 
26. "Pamiętnik księżniczki." Carrie Fisher
27. "Myślnik. Twój codzienny motywator." Ewa Chodakowska 





Najbardziej pociesza mnie to, że powoli "kupka wstydu" się zmniejsza. Bardzo, bardzo powoli ale jednak liczy się to, że jest tych "nieprzeczytanych" książek mniej. 
A jak wam wyszło podsumowanie czytelnicze? Mam nadzieję, że lepiej niż mi oraz, że trafiliście mniej beznadziejnych książek niż mam ja.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

"19 razy Katherine" John Green

Tytuł: 19 razy Katherine
Tytuł oryginału: An Abundance of Katherines
Autor: John Green
Data wydania: 2014-06-04
Data 1.wyd.pol.: 2014-06-04
Data 1. wydania: 2008-10-16
Liczba stron: 304

Opis:

Colin Singleton gustuje w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pradę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro- węgierski arcyksiąże składają się na prawdziwie wybuchową mieszaknę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie.


Moje wrażenia:

   Długo wzbraniałam się przed lekturą książek Johna Greena. Nie było mi z nimi totalnie po drodze.  Ciągle miałam wrażenie, że jest autor jest wszędzie. Aż w końcu kupiłam „Gwiazd naszych wina” i ku mojemu zaskoczeniu podobała mi się. Potem przeczytałam „Żółwie aż do końca” które również mi się podobały.  Kolejną książką była „19 razy Katherine” która okazała się totalną klapą.
 
   Jak bardzo można popsuć książkę samym bohaterem? Bardzo.  Na początku było mi żal Colina, ale z każdą stroną coraz bardziej mnie irytował. Nie dziwie się ani trochę, że Katheriny z nim zrywały. Jest zarozumiałym, aroganckim egocentrykiem który widzi tylko swoją „mądrość”.
Jak przekonałam się w pewnym momencie, on z niektórymi dziewczynami nawet nie chodził. Spotkał się na jednej randce i według niego to było „chodzenie”.
  I wbrew pozorom, nie jest żadnym „cudownym, mądrym dzieckiem” - ma po prostu dar przyswajania wiedzy.  Największa zdolność Colina- układanie anagramów. To było żałosne. Był z tym tak niemiłosiernie upierdliwy, że miałam ochotę wepchnąć mu do gardła gazetę. Jeszcze gorsze od anagramów był „Teoremant” nad którym pracował Colin. Nie widzę w tym „dziele” ani sensu, ani logiki.  Podejrzewam, że ani Hassan, ani Lindsey również nie widzieli w tym sensu, tylko po prostu chcieli być mili. Co zresztą skutecznie im wychodziło.
  Tak naprawdę, gdyby nie Hassan, nawet nie dokończyłabym książki. Był takim promyczkiem wśród mroków książki. Jest naprawdę rewelacyjnym bohaterem i jak nigdy popierałam go, gdy wkurzał się na Colina.
 
   Jeśli chodzi o fabułę w książce to niestety jej nie było. Po zerwaniu z Katheriną XIX, Colin i Hassan wyjechali zwiedzać Amerykę. Problem pojawił się, bo tak naprawdę jej nie zwiedzili. Nie przejechali nawet połowy. Po prostu zatrzymali się w pierwszej randomowej mieścinie, bo był tak grób Franciszka Ferdynanda (tego od którego śmierci zaczęła się I Wojna Światowa). I tam siedzieli przez całą książkę. No zwiedzanie po zbóju.
W książce nie dzieje się prawie nic. Colin co jakiś czas pracuje nad swoim „dziełem”. Czasami gdzieś „popracują” z Hassanem.  „19 razy Katherine” to książka tak słaba, tak nijaka jak tylko może być. Nie wnosi nic w nasze życie. Książka po prostu jest. I nic więcej.

   Byłam nastawiona na naprawdę dobrą lekturę a dostałam coś, co zostało zeżarte i wyplute przez psa.  Mój entuzjazm spowodowany tą książką spadł szybciej niż śnieg w grudniu.
   Naprawdę cieszę się, że nie zaczęłam swojej przygody z Johnem Greenem od tej książki. Jest duża szansa, że kijem bym nawet nie szturchnęła kolejnych książek, a wręcz przeciwnie wycofałabym się rakiem, udając, że ich nie widzę.  Zdecydowanie jest to najgorsza książka którą do tej pory czytałam i mam nadzieję, że pozostałe nie są tak złe jak ta.



Ocena 1/10

środa, 22 kwietnia 2020

"Znak Ateny" Rick Riordan


Tytuł: „Znak Ateny”
Tytuł oryginału: The Mark of Athena
Cykl: Olimpijscy herosi (tom 3)
Autor: Rick Riordan
Data wydania: 2012-11-07
Liczba stron: 528


Opis:

Annabeth jest przerażona. Właśnie gdy ma znowu spotkać się z Percym po sześciu miesiącach rozłąki, na którą skazała ich Hera, Obóz Jupiter szykuje się do wojny. Kiedy dziewczyna i jej przyjaciele Jason, Piper i Leo przylatują tam na pokładzie Argo II, rzymscy półbogowie sądzą, że to inwazja: grecki okręt wojenny- fantastyczne dzieło Leona, z miotającymi ogień spiżowym smokiem na dziobie- odbierają jako zagrożenie. Annabeth ma nadzieję, że kiedy Rzymianie zobaczą na pokładzie Jasona, swojego pretora, przekonają się, że Goście z Obozu Herosów przybywają z pokojową misją.

Ale to niejedyny powód do jej lęku. Annabeth ma w kieszeni dar od matki, który otrzymała z żądaniem: „Idź za Znakiem Ateny. Pomścij mnie.” Dziewczyna i tak już dźwiga ciężar przepowiedni, według której siedmioro półbogów ma wyruszyć na poszukiwanie Wrót Śmierci, aby je zamknąć i udaremnić powrót potworów na świat. Czego jeszcze chce od niej Atena?

Lecz Annabeth najbardziej boi się tego, że Percy mógł się zmienić. Może przyjął już rzymskie poglądy i obyczaje? Może nie są mu już potrzebni dawni greccy przyjaciele, a w razie konfliktu stanie po stronie Rzymian? Jako córka bogini wojny i mądrości Annabeth jest urodzonym przywódcą, ale nie chce już nigdy rozstawać się z ukochanym Percym, synem boga mórz.

Pełna niesamowitych przygód wyprawa z Ameryki do Rzymu została ukazana z punktu widzenia czworga jej uczestników. W Rzymie czekają na młodych herosów zaskakujące odkrycia, niespodziewane wybory i straszliwe zagrożenia. Od powodzenia ich misji zależą losy całego świata. Wejdź z nimi na pokład Argo II, jeśli masz odwagę…


 Moja opinia:

Przyszedł w końcu czas, by zrecenzować 3 część przygód Olimpijskich Herosów. Tym razem mamy ważne wydarzenie- czas spotkania się dwóch obozów, które do tej pory nie miały pojęcia o sobie. W końcu mają szansę, by zacząć ze sobą współpracę i pokonać zło które przepowiedziała im wyrocznia. Ale niestety tak nie jest.
Już od samego początku wiedziałam, że siedmiu głównych bohaterów to zły pomysł. Spokojnie 2-3 osoby można byłoby wykreślić z lektury i zrobiłoby się luźniej. Do tego przez to, że jest ich siedmioro nie ma jak wyszczególnić ich charakterów. Jak dla mnie wybijają się tylko Annabeth, Percy oraz Jason. Cała reszta, jest tłem które co jakiś czas dochodzi do słowa.
Tak, muszę przyznać, że „Znak Ateny” jest najsłabszą książką z serii Olimpijskich Herosów. Nie porwała mnie ani trochę. Miałam serdecznie dość Annabeth i Percy’ego. No litości, to nie romans a ratowanie świata. Jest czas na miłość, ale po tego typu książce, czekałam na więcej akcji niż gruchania sobie niczym gołąbeczki. Zresztą to również tyczy pozostałych bohaterów. Miałam wrażenie, że Riordan miał chwilowe zaćmienie i zrobił z książki romansidło. Plus jest taki, że w pozostałych książkach tak już nie jest.
Ogólnie cały czas zapominam, że bohaterowie są jeszcze dziećmi. Cały czas przyłapuje się na tym, że myślę, iż mają powyżej 20 roku życia.
Książkę czyta się szybko, język też jest jak najbardziej na plus. Jest najsłabszą książką z serii, oczekiwałam po niej czegoś lepszego niż to co wyszło. Mniej romansu a więcej akcji by się przydało. Jednak tak jak wspominałam, jest to jednorazowa akcja i w pozostałych książkach tak już nie jest.

Ocena 5/10