sobota, 11 czerwca 2016

"Wata cukrowa" Jacqueline Wilson

Tytuł: Wata Cukrowa
Tytuł oryginału: Candyfloss
Autor: Jacqueline Wilson
Data wydania: 2009 (data przybliżona)
Liczba stron: 320

OPIS: 

    Mama Flossie Barnes wyszła ponownie za mąż i jest teraz ogromnie szczęśliwa. Natomiast dobiegający 40-stki tata wciąż nie pozbierał się po rozwodzie. Pogrążony w depresji, otyły i walczący z długami upadającej kafejki, stał się swoim największym wrogiem. Kiedy mama z ojczymem wyjeżdżają na pół roku do Australii, Flossie udaje się przekonać matkę, by pozwoliła jej na ten czas zamieszkać z kochającym, choć zupełnie nieporadnym ojcem. Jej życie zmienia się radykalnie wraz z nowymi zmartwieniami i niegasnącą nadzieją na przywrócenie taty do normalnego życia.
     Flossie przeżywa z ojcem perypetnie i dramaty związane z poważnymi problemami finansowymi, traci swoich fałszywych przyjaciół, ale zyskuje sympatię Susan, i zdobywa ważną lekcję o życiu.

MOJE WRAŻENIA:

     Jacqueline Wilson jest jedną z moich ulubionych pisarek. I choć pisze książki nakierowane bardziej na młodszych czytelników, to myślę że każdy powinien je przeczytać. Dlaczego? Bo Wilson pisze o problemach dzieci, to jak one to widzą.
    W przypadku "Waty Cukrowej" mamy Floss, dziewczynkę której rodzice się rozwiedli. Mama ułożyła sobie życie i to z nią mieszka Floss. Zaś tata, to taka "życiowa niedojda." Ma niesamowite długi, przez długi czas udaje że wszystko jest w porządku, zamiast przyznać się do porażki. Kocha Floss, stara się żeby miała "normalne" życie, na poziomie, jednak jak to się mówi "Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane"
    Zaś Floss, jak to nastolatka, ma swoje problemy, próbuje być dobra dla wszystkich i sama chciałaby rozwiązać każdy problem. Kocha zarówno mamę jak i tatę, dlatego gdy pojawia się możliwość wyjechania do Australii, tak długo się zastanawia z kim zostać.
    Przyznam że w niektórych momentach uśmiechałam się pod nosem, czasami miałam łezkę w oku, bo żal mi było bohaterów.

     I choć książka może wydawać się dziecinna, to tak jak pisałam wyżej- jest nakierowana na młodszych czytelników. Ale to nie powinno przeszkadzać aż tak bardzo. Myślę że dzięki temu choć trochę zrozumie się dzieci, które przechodzą przez rozwód rodziców, oraz dalsze etapy.
Plusem jest to, że książka pisana jest z punktu widzenia Floss, a nie w 3 osobie.

OCENA: 10/10

wtorek, 7 czerwca 2016

"Intruz" Stephenie Meyer

Tytuł: "Intruz"
Tytuł oryginalny: "The Host"
Autor: Stephenie Myer
Kategoria: literatura piękna
Gatunek: Sciene Fiction
Rok pierwszego wydania: 2008
Rok pierwszego wydania Polskiego: 2008

OPIS:

Świat został opanowany przez niewidzialnego wroga. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich normalne życie. Jedną z ostatnich niezasiedlonych, wolnych istot ludzkich jest Melanie. Wpada jednak w ręce wroga, a w jej ciele zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Intruz bada myśli poprzedniej właścicielki ciała, w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów...

MOJA OPINIA: 

    Do książki "Intruz" Stephenie Myer podchodziłam jak przysłowiowy "pies do jeża". W końcu książka "Życie i Śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo", była totalną kpiną, więc czego można się spodziewać?
   Jednakże skoro książkę mam, to wypadałoby przeczytać. Więc przeczytałam i przyznam że jestem zaskoczona. Spodziewałam się czegoś w stylu "Zmierzch" a jest zupełnie coś innego. Wątek miłosny pojawia się, jednak nie jest on taki normalny. W końcu jest jedna osoba, a dwie dusze. I jedna z nich nie pochodzi z Ziemi.
  Osobiście Wagabundę polubiłam od razu. Jest naprawdę wzorcową duszą, i reszta powinna brać z niej przykład. Jest dobra, odważna, jak się okazuje potrafi kochać. I dzięki niej tak naprawdę, okazało się że nie wszystkie dusze są złe. Łowczyni- no cóż, to taki przykład "jak być złą", dzięki której wszystkie dusze były złe.
   Historia też jest fajna, i pomimo tego że książka jest naprawdę wielka i gruba, nie odczuwa się tego. Szybko się czyta, choć momentami akcja nieco gaśnie. Najtrudniej było mi przebrnąć przez początek książki. Był nieco pokręcony, ale potem dałam jakoś radę.
   Czy coś mi się nie podobało? To że gdy złapali Łowczyni, to traktowali ją lepiej niż Wandę. Mówili na nią od razu "Ona" nie "ono", nie udawali że jej nie ma w pomieszczeniu, nie chcieli jej zabić od razu, choć wiedzieli że jest zła. A Wandę, no od razu zamach robili, mówili na nią "ono", nie słuchali jej. Ja wiem że poprawili się, bo zobaczyli jaka Wanda jest, ale mnie to tak samo bolało jak ją.

Nie spotkałam się też, z taką inwazją jak w tej książce. Zazwyczaj obcy chcieli całkowicie wytępić mieszkańców Ziemi, a tymczasem tu chcieli żeby ludzkość została. No tylko że weszli w ich ciała, to mały pikuś. Ale chcieli mieć idealną harmonię.

OCENA: 9/10

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Parada Smoków 2016

   Dawno, dawno temu, w Królewskim Mieście Kraków odbyła się Parada Smoków. I to nie byle jaka, bo już 16. Jedna z dziewczyn, pojawiła się tam jednak dopiero 2 raz. Wcześniejsze lata, mijały bez wizyt bo dowiadywała się o nich za późno. Ale teraz postanowiła pojechać, pomimo męczącego tygodnia gdzie musiała pracować po 12/10 lub 9 godzin. I choć potrafiła już zamieniać  wzrokiem ludzi w kamień, jak Warszawski Bazyliszek, tak całe szczęście obyło się bez tego.


             Dobra żartowałam, parada nie odbyła się tak dawno. Zaledwie w ten weekend 4-5 czerwca, smoki postanowiły odwiedzić Kraków.  Ja byłam tylko na Paradzie na Zakolu Wisły z nocy 4 na 5. Zaczęła się o 22 a skończyła o 23.
    Długo się zastanawiałam czy jechać czy nie. W końcu tak jak pisałam wyżej, pracowałam cały tydzień w takich godzinach, że byłam wykończona. Do tego już byłam tak zestresowana, że mogłam zabijać ludzi wzrokiem. Jednak w sobotę stwierdziłam że co mi tam, jadę. Byłam tam razem z koleżanką z pracy oraz jej kolegą. Przyznam że pomimo tego że późno przyjechałam (równo 21.55) to i tak złapałyśmy dobre miejsce.


A jak to się zaczęło? Wszystko od Teatru Groteski, która jest organizatorem i od roku 2000 robi takie widowiska. Zwieńczeniem jest pokaz na którym byłam, ten na Wiśle. Czy mi się podobał? Owszem. I może za rok uda mi się również jechać :)

A teraz zapraszam na zdjęcia ;)
















sobota, 4 czerwca 2016

Czytelnicze i filmowe podsumowanie maja 2016

       Maj to taki dziwny miesiąc. Raz jest ciepło a sekundę później zimno. Ale i tak jest jednym z moich ulubionych miesięcy.  Z racji tego że jednak przeważająca ilość to dni ciepłe, staram się częściej wychodzić z domu. A co za tym idzie, coraz mniej czytania, coraz więcej biegania z aparatem. Nie będę już powtarzać tego co w kwietniu, że zbliżam się do końca wyzwań czytelniczych, ale już jest końcówka ;) Jeśli chodzi o filmy- może jakoś nadrobię. W końcu tyle premier wchodzi do kin.

Teraz jednak zapraszam do podsumowania ;) Jeśli pojawi się jakaś recenzja, to obok tytułów, będziecie mieć napisane <recenzja> i po kliknięciu, odeśle was, do wspomnianej recenzji ;)

FILMY:                                                   

  1.  Niania i wielkie Bum                       
  2.  Dama Pikowa. Mroczny Rytuał         
  3.  Avengers. Czas Ultrona.                   
  4.  Zwierzogród.                                    
  5.  Pogromca wampirów.              
  6. Pacyfikator
  7.  Chłopiec.                                          
  8.  Rekiny. Walka o życie.                    
  9.  Szybcy i wściekli.                            
  10.  Braveheart.                                    
  11.  Szybcy i wściekli. Tokio Drift.
  12. Kroniki Riddicka. Pitch Black.         


Ilość obejrzanych filmów:12
Ilość filmów do obejrzenia:  116

KSIĄŻKI:

  1. "Septimus Heap. Zakazana Magia." 3,5 cm<recenzja>
  2. "Septimus Heap. Smoczy Lot."     2,8 cm <recenzja>
  3. "Lara Croft Tomb Raider. Kolebka Życia." 1,4 cm <recenzja>
  4. "Septimus Heap. Duch Królowej."  3,2 cm <recenzja>
  5. "Pamiętnik Lesbijki." Eryk Edwardsson 1,3 cm
  6. "Gwiazd naszych wina" John Green  2,3 cm <recenzja>
  7. "Dziadek do orzechów" E.T.A. Hoffmann 0,5 cm <recenzja>
  8. "Septimus Heap. Tajemna Wyprawa." 3,2 cm <recenzja>
  9. "Panika" Lauren Olivier 2,2 cm  <recenzja>
  10. "Zielona Mila." Stephen King 2,5 cm <recenzja>

Ilość przeczytanych stron: 3436
Ilość przeczytanych centymetrów w maju: 22,9 cm  
Ilość centymetrów do przeczytania: 37,3 cm 
  

   Przyznam że nie wiem czy mam być zadowolona z wyniku czy nie. Z filmowego nie jestem, chciałabym to poprawić, bo czasu coraz mniej a ja nie zrobiłam jeszcze połowy. Wyzwanie "Przeczytam ile mam wzrostu" już jest na "wykończeniu" więc nie jest źle. I ostatnie wyzwanie- czytelnicze 2016. Zostało mi parę książek do przeczytania, ale mam nadzieje uda mi się  je zrobić do końca roku. 

 Jestem ciekawa, czy ktoś z was oglądał jakiś film lub czytał jakąś książkę. Zapraszam do komentowania :) 

środa, 1 czerwca 2016

Dzień Dziecka TAG

             Za nominację dziękuje Izie z bloga Niby Nikt- należą się jej wielkie brawa, bo sama wymyślała pytania i "niespodziankę". Przyznam że uśmiałam się przy odpowiadaniu, na te pytania. Całe dzieciństwo wróciło. Dziękuje Iza ;)
                                     Nie przedłużając, zapraszam  do TAG-u ;)

                                                    DZIEŃ DZIECKA TAG

1. Twój najlepszy prezent z dzieciństwa.

 Jako dziecko cieszyłam się z każdego prezentu. No z niektórych nieco mniej, ale jednak zawsze się cieszyłam.

2. A najgorszy?

 Nie było takiego, bo jak mówiłam zawsze się cieszyłam z każdego prezentu, i tego że ktoś o mnie pomyślał. Ale był taka jedna sytuacja że nastawiłam się na jakiś zestaw klocków Lego a dostałam lalkę Baby Born. I takie rozczarowanie było ;p Ale w sumie potem stwierdziłam że lalka nie jest zła i się bawiłam.

3. Twoje najgłupsze marzenie?

 Chęć posiadania tresowanego strusia na którym mogłabym jeździć do szkoły. Przy okazji dobra ochrona, bo dziobałby każdego kto mnie zdenerwuje ;p

4. Najdziwniejsze przyzwyczajenie/zwyczaj?

Obgryzanie paznokci- mama próbowała to zwalczyć, ale jej się nie udawało. W końcu sama się oduczyłam nawet nie wiem jak.

5. Najśmieszniejszy moment Twojego dzieciństwa?

 Jakbym miała pisać najśmieszniejsze momenty, to zawstydziłabym Sienkiewicza ;p Ale że jest Dzień Dziecka, to wezmę na wzgląd mojego młodszego Brata. Szliśmy na Rynek Krakowski i w pewnym momencie mój brat (miał może 4-5 lat) mówi "Mamo, patrz mosomożec." Ja na mamę, mama na mnie: "Kurcze o co chodzi?" To mama pyta brata: "Ale co to jest mosomożec?" Na co brat z pełną powagą mówi: "No tam jest mosomożec" po czym wskazuje płaskorzeźbę.... nosorożca. Do tej pory się z tego śmieje.

6. Ulubiona przygoda dzieciństwa?

 Nie wiem czy to należy do przygód, ale zaryzykuje ;p Był to jeden z dni kiedy człowiekowi przeraźliwie się nudzi. Mama miała mnie dość to dziadek zabrał mnie na spacer. Poszliśmy do lasu i nagle bażant wyskoczył zza krzaków i uciekł. Ja się wystraszyłam, bażant się wystraszył a dziadek się śmiał. Wracając już, pozbieraliśmy z 2kg grzybów i babcia nie wiedziała co z nimi robić ;p

7. Wymyśleni przyjaciele?

 Hmyyy... Wiem że chyba kogoś takiego miałam, ale przez bardzo krótki czas. Było to jakieś zwierzę, chyba flaming, choć nie dam sobie ręki uciąć. Wiem że to po wizycie w zoo, wymyśliłam, ale potem stwierdziłam że dam zwierzakowi wolność. Tak, znudziło mi się to ;p

 8. Kim chciałaś być jako dziecko?

  Do tej pory zostało mi że chciałabym zostać policjantką albo weterynarzem. Ale oprócz tego chciałam zostać aktorką, tancerką, pisarką (w pewnym sensie to robię) i uwaga rycerzem. Tak, chciałam ubijać smoki i walczyć. Tak, potem ktoś "miły" uświadomił mi że dziewczyna nie może być rycerzem, a zresztą rycerstwa nie ma. Thank you za zabicie marzenia dzieciństwa.

 9. Czy miałaś zwierzęta? Jakie? Chciałaś mieć jakieś?

  Toć ja miałam cały zwierzyniec. Miałam dwa psy: jeden był ze mną od 2 roku życia do 16 (niestety zdechł ze starości, ale naprawdę cudowny pies był) drugi był ze mną miesiąc, po czym uciekł. Miałam rybki ( teraz też mam ale inne. Założyłam akwarium od nowa), kilka kanarków, kilka chomików, papugę falistą i królika (przejazdem, potem trafiały do właściwych właścicieli) i kilka kotów. Trochę tego było, aktualnie mam kota Heńka, rybki i zeberki (to takie małe ptaszki, NIE zebry)

   10. Coś co wyniosłaś z dzieciństwa?

    Że mama to czarodziejka, i cokolwiek się zgubi, to ona to znajdzie ;p Serio! Zgubię coś to jest tylko "MAAAAMO! Chodź mi coś znajdź." Tata- że wszystko naprawi ;p Jednak chyba najlepsze jest to że dzięki nim mogę robić to co chcę, że mieli do mnie cierpliwość.
 Co jeszcze wyniosłam? To żeby doceniać to co się ma, bo niektórzy nic nie mają. Żeby być szczęśliwą, dobrą, spełniać swoje marzenia. I oczywiście że nie ma nic za darmo ;p Że jeśli chcemy coś dostać, to musimy dać coś w zamian.
        <Ale ze mnie sentymentalna maruda się zrobiła ;p>


                              Na sam koniec parę zdań o dzieciństwie:

     No to lecimy z maleńkim podsumowaniem. Na dzieciństwo nie narzekam, bywało lepiej, bywało gorzej. Po szkole biegało się ze znajomymi i bawiło się w coś. Wymyślało się 10293728 rzeczy na minutę.
    Wiem też że każdy problem, był rozwiązywany i nie był traktowany "z góry" przez dorosłych.

   Dzieciństwo dobrze wspominam, i pomimo że mam 23 lata na karku dalej oglądam bajki, dalej gram w stare gry, dalej czytam "Baśnie z wyspy Lanka".

   I jak kiedyś byłam piękna i młoda, tak teraz jestem tylko piękna ;p A skromna przede wszystkim ;p



Niespodzianka? 

      Iza chciała też żebyśmy dodali tu swoje zdjęcia z dzieciństwa. Ja postanowiłam zrobić to po swojemu, i po uzyskaniu zgody od Izy zaczęłam realizować plan. Jaki? Że "przebiorę się" za dziecko po czym zrobię zdjęcia. Koniecznie chciałam w zoo, ale się nie udało, bo z fotografem się spóźniliśmy i zamknęli nam kasę. Całe 10 minut zabrakło. Zresztą na szybkiego też nie ma co zdjęć robić, a w godzinę byśmy się nie wyrobili.


     Więc na zdjęcia trzeba będzie poczekać, jak zgram się ze znajomym, z wolnym. Mam nadzieję że sesja się uda, i wszystko ogarniemy ;)

   Do zobaczenia ;)




piątek, 27 maja 2016

"Potterowa myślodsiewnia. Tajemnice świata magii Harry'ego Pottera" Karen Farrington i Lewis Constable


OPIS: Czytając tę książkę czytelnik zaspokoi ciekawość związaną z legendami i faktami Potterowskiego świata, które łączą go z naszym mugolskim życiem.

MOJE WRAŻENIA: 

Jestem wielką fanką Harry'ego Pottera. Przeczytałam książki więcej razy, niż jest odcinków "Mody na Sukces" ;p Ostatnimi czasy kupowałam książki "dodatkowe", o Harry'm i taką też jest "Potterowa Myślodsiewnia" Karren Farrington i Lewis'a Constabla. Kupiłam ją za całe 4 zł, w jakimś punkcie z tanimi książkami. Jej normalna cena to 19,90.

Przeczytałam i się załamałam. Już uprzedzam że książki nie warto kupować. Głównie przez błędy merytoryczne. Książka ma zaledwie 190 stron, a ma co najmniej 5 błędów, od których można się załamać.

   Najprostszy przykład: Jest tam porównanie do książki "Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i Stara Szafa". Jak wygląda jedno z zdań streszczenia?

"Pan Bóbr mówi im, żeby uratowali Aslana, którego Biała Czarownica zamieniła w kamień"

Potem jest najgorszy możliwy scenariusz: Dzieci zostałyby zamienione w kamień, nie uratowałyby Aslana i cała Narnia poszłaby w zapomnienie.

  Moja reakcja: całkowite WTF????!!!! KAŻDY kto czytał/ oglądał "Opowieści" wie że Czarownica nie MOŻE zamienić Aslana w kamień. Jest on zbyt potężny jak dla niej. Fakt, Aslan i Czarownica spotkali się przy Kamiennym Stole, ale to było gdy Aslan poświęcił się dla Edmunda. Nie było tam nic o zmienianiu.

   Kolejny przykładowy błąd: nie wiadomo co Dudley zrobił z ogonkiem świni, i czy ma go nadal. Pal licho że jakieś 2 rozdziały później Vernon mówi Harry'emu że jadą do szpitala usunąć ogon.

Nie będę mówić o każdym z błędów, bo nie o to chodzi. Te dwa błędy pierwsze przyszły mi na myśl.
   Książka jest niezwykle chaotyczna, raz czytamy o słodyczach a nagle o polowaniach na czarownice. Mam wrażenie że autorzy korzystali z internetu, nie czytając książek. I tylko wklejali jak bądź informacje. Dziwie się że nikt tego nie sprawdzał, nie poprawiał, tylko ot tak dali do drukowania. Co najlepsze, bo Polski tłumacz dawał przypisy przy błędach. Serio, spaliłabym się ze wstydu, gdyby tłumacze poprawiali moją książkę.
   Z samej książki nie dowiadujemy się wiele, poza to co jest w książkach. Lepiej już te 7 książek przeczytać, niż tą jedną.

Opis niektórych postaci też jest "genialny"- mamy przykładowo Emme Dobbs. Jak jest opisana:
Emma Dobbs- Uczennica Hogwartu. Ludzie, litości. Jak już coś opisujecie, to starajcie się więcej o postaci napisać. A jak nie ma więcej to nic nie piszcie. Bo taki opis, to nie jest opis, tylko wzmianka.

Jedynym plusem jest rozdział o polowaniach na czarownice. Ale jeden plus przy tak wielu minusach gdzieś ginie.

PODSUMOWANIE:  Książki nie warto kupować. Ci którzy czytali/ oglądali Harry'ego nic nowego się nie dowiedzą. Zaś Ci co nie czytali, chcąc się pochwalić, mogą wyjść na idiotę.

Ocena: 1/10 (plus za rozdział o polowaniach)

wtorek, 24 maja 2016

#2 Openbox książek, niemiła przygoda z Pocztą.

       Jakiś czas temu dotarły do mnie dwie paczki- jedna ze strony taniaksiazka.pl a druga ze Znaku.
Post pojawiłby się już wcześniej gdyby nie paczka numer dwa. Nie winię tu Znaku, bo z ich strony wszystko od razu było załatwiane, tylko pocztę polską.

      Paczka z Taniej Książki dotarła bez problemów, tak jak zapowiadali- zamówiłam 1 maja, dotarła 9 maja. Tylko właśnie paczka ze Znaku, nie chciała do mnie trafić. Jak to się stało? Zamówiłam ją 4, wszystko cacy, dostałam numer przesyłki, sprawdzałam gdzie paczka jest. Paczka dotarła do urzędu poczty naszej gminy, po czym zaczęły się schody. Zadzwonili do mnie 3 razy w odstępie minuty. Tak, dosłownie minuty. Nie odebrałam bo byłam w pracy. Po czym okazało się że dzwonili o 15.41 a o 15.43 poczta ODESŁAŁA paczkę z powrotem, bo jej nie odebrałam- tylko ciekawe kiedy. Mam się teleportować? Zagiąć czasoprzestrzeń jak w Star Wars? Fuck logick. Nie poczekali jednego dnia, listonoszka paczki na oczy nie widziała. Wkurzyłam się, nie powiem. Nie wiem co im odwaliło, nie wnikam. Ale tak się nie robi. Napisałam do znaku, czy dadzą radę coś zrobić. I tu jestem pod wrażeniem, bo od razu dostałam odpowiedź że paczkę wyślą. Paczkę dostałam i rozpakowałam.           Mam nadzieję że taka sytuacja się  nie powtórzy, bo poczta ciśnienie podniosła mi na kilka dni. Tylko zastanawia mnie czemu wszystkie paczki docierały bez problemu, tylko ta miała problem. No ale nie ma co rozpamiętywać.

UWAGA: Post nie jest sponsorowany. Sama wszystko kupiłam. Cen również nie podaję- mogą się już różnić.

Zaczniemy od znaku, gdyż tam zamówiłam tylko 3 książki.

 

 Co mamy w zawartości:
1. "Po kres czasu" Danielle Steel- tą książkę już czytałam jak miałam może 20 lat i jest jedyną książką, przy której ryczałam jak bóbr. Serio, jedyna książka która wzbudziła we mnie takie uczucia. Dlatego no, musiałam ją mieć
2. "Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat" Chris Taylor- kupiłam skuszona ceną. No i najważniejsze- nie pamiętam nic z "Gwiezdnych Wojen" więc trzeba sobie cokolwiek przypomnieć.
3. "Niania" Christianna Brand- po tą książkę sięgnęłam tylko ze względu na film, który był genialny. Okaże się czy książka też jest tak samo dobra.


Druga paczka ma bogatszą ofertę- z racji tego że Tania Książka miała 10 urodziny, dodawała gratisy, darmową przesyłkę od 99,90 zł. A ja miałam trochę groszy na zbyciu, to tak, musiałam coś kupić. 
Zaczynając od lewej:

1. "Gwiazd naszych wina" John Green- zdążyłam ją przeczytać, stwierdzam że jest nawet, nawet.
2. "Dziewczyna w czerwonej pelerynie"- książka podobna do bajki "Czerwony Kapturek" z niewielkimi różnicami. I znów- oglądałam film, to trzeba sięgnąć po książkę.
3. "Panika" Lauren Olivier- trochę mnie rozczarowała. Taka trochę nijaka, ale dobrze się czyta.
4. "Dziadek do orzechów"- szybko się czyta, to na pewno. Zajęła mi zaledwie godzinę.
5. "Pamiętnik lesbijki" Eryk Edwardsson- tyle o tej książce słyszałam, że musiałam ją kupić. Jest specyficzna, ale będzie recenzja więc nie                                                                                                 zdradzam za dużo.


Dodatkowo Tania Książka dawała w prezencie zakładkę magnetyczną, "wersję demo" książki (zabijcie mnie, nie mam pojęcia jak to się nazywa profesjonalnie) oraz do wyboru były kubek/torba z dwoma wzorami. Ja zdecydowałam się na torbę, gdyż kubków mam pod dostatkiem.

Były dwa napisy, jeden to "Jeszcze jeden rozdział i idę spać" z rysunkiem dziewczyny, oraz "Dinozaury nie czytały i wyginęły. Przypadek? Nie sądzę." Wia
domo, biorę dinozaura ;p Jutro jadę do biblioteki to będę testować wytrzymałość, bo jakość jest bardzo dobra.
















Na koniec została książka którą dostałam w prezencie na "Dzień dziecka" od koleżanki. Jest to książka "Ostatnia piosenka" Nicholasa Sparksa. Oglądałam film, ale no gdzieżbym ja wiedziała że jest książka. Więc, jak ją dostałam, nie macie pojęcia jak się cieszyłam. Będzie co czytać. A koleżance taaaak bardzo dziękuje, z niesamowitej niespodzianki. Nie masz pojęcia, jak się wzruszyłam ;) Jesteś wielka ;)



Na dziś już tyle, mam nadzieję że dotrwaliście do końca i do następnego razu :)